Wszystkie materiały umieszczone na tej stronie (zdjęcia, filmy, teksty oraz grafiki) są własnością Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80 i podlegają ochronie prawnej.
Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji po wcześniejszym uzgodnieniu z Komisją Krajową WZZ Sierpień 80. 

Maria Mazurek

Sprzedaż samochodów w Europie spadła właśnie czwarty miesiąc z rzędu. W branżę uderzają między innymi problemy z dostępnością półprzewodników, z powodu których fabryki wstrzymywały produkcję. To bardzo zła wiadomość dla europejskich gospodarek, a szczególnie naszych sąsiadów w regionie.

Fot. Michael Sohn / AP Photo

OTW

 

W październiku w Unii Europejskiej zarejestrowano 665 tysięcy i jeden nowy samochód - podaje ACEA (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów). To najsłabszy wynik dla tego miesiąca roku w historii prowadzenia tych badań.

 

Sprzedaż samochodów w dół o 30 proc. W Polsce też dwucyfrowy spadek

 

Rejestracje nowych samochodów spadły w ujęciu rok do roku o 30,3 proc. To czwarty spadkowy miesiąc z rzędu. Cały rok jest jeszcze na plusie, ale to zaledwie 2,2-procentowy wzrost. Główne europejskie rynki zanotowały potężne dwucyfrowe spadki, w tym Włochy o 35,7 proc. rok do roku, Niemcy o 34,9 proc., Francja o 30,7 proc. i Hiszpania o 20,5 proc. W Polsce sprzedaż nowych aut spadła w ubiegłym miesiącu o 22 proc., do 31,259 sztuk. Zresztą, w większości państw UE dwucyfrowy spadek rejestracji notowano przynajmniej z dwójką z przodu. Na plusie była tylko Irlandia (wzrost o 16,7 proc.) i Cypr (+5,2 proc.). 

 

ACEA podaje też dane z podziałem na poszczególne koncerny motoryzacyjne, a nawet marki. I tak, październik najsłabiej wypadł w Volkswagenie, gdzie nowe rejestracje w UE spadły o 44 proc. rok do roku (w tym w Skodzie o 50,2 proc.), w Fordzie o 40 proc., w Nissanie o 35 proc., w Stellantisie (m.in. Peugeot, Opel, Fiat, Alfa Romeo) o 33 proc. Wzrost rejestracji widać tylko w przypadku nowych aut wyprodukowanych przez firmę grupę Hyundai (+3,7 proc.). 

 

Cios dla gospodarek

Samochodów rejestruje się dużo mniej, bo też dużo mniej się ich produkuje. W całej Europie najwięksi producenci zmniejszali produkcję lub nawet zamykali fabryki. Wszystko dlatego, że mamy globalny niedobór mikroczipów, który może kosztować światowy przemysł motoryzacyjny nawet 200 miliardów dolarów przychodów - tylko w tym roku (to szacunki firmy doradczej AlixPartners z września). Wprawdzie nadchodzą sygnały poprawy - mówi o tym na przykład szef wspomnianego Volkswagena, który ma nadzieję, że najgorsze już za firmą - jednak kryzys czipowy będzie ciążył na gospodarce jeszcze w przyszłym roku, przynajmniej w jego pierwszej połowie. 

 

Szczególnie obciążone są te gospodarki, które mocno postawiły na tę branżę. W Niemczech motoryzacja to około 5 proc. PKB, ale są państwa, w których ten udział jest znacznie większy. W Europie to przede wszystkim Słowacja i Czechy. 

 

- Branża motoryzacyjna jest kluczowa dla czeskiej gospodarki, odpowiadając za niespełna 10 proc. PKB i ok. 25 proc. produkcji przemysłowej i eksportu. Czechy są też drugim (po Słowacji) największym producentem samochodów osobowych per capita na świecie - mówił niedawno w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Krzysztof Dębiec z Ośrodka Studiów Wschodnich:

 

Czechy mają fatalną prognozę. Wyprodukują aż ćwierć miliona samochodów mniej

 

W Słowacji motoryzacja odpowiada aż za 13 proc. PKB i blisko połowę produkcji przemysłowej. Polski, w której także działają fabryki motoryzacyjnych gigantów, aż tak mocno ten kryzys nie dotyka. Nasza gospodarka jest bardziej zróżnicowana i w większym stopniu nastawiona na usługi. 

 

Najgorszy pazdziernik w historii. Globalne problemy biją w branżę moto. Najmocniej spada sprzedaż aut VW

19 listopada 2021