Wszystkie materiały umieszczone na tej stronie (zdjęcia, filmy, teksty oraz grafiki) są własnością Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80 i podlegają ochronie prawnej.
Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji po wcześniejszym uzgodnieniu z Komisją Krajową WZZ Sierpień 80. 
W czwartek (2 grudnia)  odbyły się rozmowy wiceministra aktywów Piotra Pyzika z dyrektorem generalnym Komisji Europejskiej ds. konkurencyjności Olivierem Geursentem. Tematem była transformacja polskiego górnictwa. - Mogą się pojawić żądania ze strony urzędników unijnych zmierzające do przyspieszenia procesu likwidacji kopalń w Polsce - przewiduje Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.
 
Zdaniem szefa Sierpnia 80 Bogusława Ziętka kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy będziemy mogli od 1 stycznia 2022 roku stosować dopłaty do wydobycia węgla.
Jerzy Dudała
  • Podpisana w maju 2021 roku umowa społeczna między rządem a górniczymi związkami określiła zasady i tempo wygaszania polskich kopalń węgla kamiennego energetycznego. Zapisano w niej datę 2049 roku.
  • Dokument zawiera m.in. gwarancje zatrudnienia oraz osłon socjalnych dla górników, przewiduje budżetowe dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz tworzy mechanizmy wspierające transformację Śląska.
  • Warunkiem wejścia umowy w życie jest jednak zgoda Komisji Europejskiej na pomoc publiczną dla górnictwa na zaproponowanych przez stronę polską zasadach.
  •  

Po rozmowach 2 grudnia w Brukseli resort aktywów państwowych podał, że Polska jak najszybciej złoży do Komisji Europejskiej wniosek notyfikacyjny dotyczący transformacji górnictwa węgla kamiennego, zawierający wszystkie elementy systemu pomocowego. Komisja przystąpi do jego rozpatrzenia w najkrótszym możliwym terminie.

 

"Komisja Europejska zadeklarowała, że rozumie sytuację branży wydobywczej w Polsce. Uzgodniono, że Polska jak najszybciej złoży wniosek notyfikacyjny zawierający wszystkie elementy systemu pomocowego" - poinformowało ministerstwo.

 

Bez dopłat się nie da

Strona polska planuje złożenie w Komisji wniosku notyfikacyjnego w styczniu przyszłego roku. Możliwość złożenia formalnego wniosku notyfikacyjnego w sprawie programu dla górnictwa to następstwo etapu prenotyfikacji, czyli wstępnych konsultacji strony polskiej z przedstawicielami Komisji Europejskiej, dotyczących proponowanych w programie rozwiązań pomocowych dla górnictwa.- Rozmowy z KE były bardzo konstruktywne, pomimo pojawiających się rozbieżności. Dziękuję panu dyrektorowi za otwartość. Efektem naszego spotkania będzie natychmiastowe przystąpienie do opracowania wniosku notyfikacyjnego, co stanowi kolejny krok na drodze do transformacji górnictwa. Szczegóły notyfikacji wymagają dalszych uzgodnień roboczych - powiedział wiceminister Piotr Pyzik. Za kluczowe uznał zabezpieczenie finansowe przyszłości pracowników sektora węglowego.

 

Zapytaliśmy zatem o ocenę rozmów z KE 2 grudnia i komunikatu wystosowanego w tej sprawie przez resort aktywów państwowych.- Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy będziemy mogli od 1 stycznia 2022 roku stosować dopłaty do wydobycia węgla - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. - Tego w komunikacie Ministerstwa Aktywów Państwowych nie ma. Gdyby była ta zgoda, to MAP zaraz by o niej poinformowało. Zatem mamy taką kolejną „ściemę” tego rządu, z której tak naprawdę nic nowego nie wynika. A całe opowiadanie, że rozmowy były konstruktywne, nie ma żadnego znaczenia. Stoimy pod ścianą, bo bez dopłat do wydobycia węgla nie ma szans na przetrwanie Polskiej Grupy Górniczej oraz kopalń, które muszą zostać wydzielone ze spółek Węglokoks oraz Tauron - dodaje Ziętek.

 

Z resortu aktywów państwowych płynie przekaz, że okres oczekiwania na notyfikację to 10-12 miesięcy.- Uważam, że potrwa to dłużej, a w międzyczasie Komisja Europejska zmusi nas do zgody na termin szybszej likwidacji kopalń - przypuszcza Ziętek. - Zgody, którą ten rząd od dawna kalkuluje i zamierza jedynie stworzyć wrażenie, że został do tego zmuszony przez Komisję Europejską. Polskie kopalnie zostaną zlikwidowane do roku 2030, a najpóźniej do roku 2035. A już w przyszłym roku będziemy cierpieć na niedobory energii - dodaje. Jego zdaniem nie potrafimy zadbać o swoje interesy.

 

- Jesteśmy "piłeczką pingpongową" w grze prowadzonej przez Niemcy, a ogólniej mówiąc przez UE oraz Rosję - ocenia Ziętek. - W przyszłości będziemy uzależnieni od rosyjskiego gazu sprzedawanego nam przez Niemcy. Będziemy również mogli nabywać węgiel od Rosjan, jeżeli ci będą nam go chcieli sprzedać, bowiem Polska nie jest dla nich żadnym strategicznym rynkiem, takim jak Chiny czy Japonia. I jeżeli łaskawie zechcą nam sprzedawać węgiel, to będziemy za niego płacić o wiele drożej - ostrzega Ziętek.

 

Sceptyczny jest też Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.- Spodziewałem się, że poprzedni wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń już dawno złożył stosowne dokumenty - podkreśla Jerzy Markowski w rozmowie z portalem WNP.PL. - Tym bardziej że minął prawie rok. Szczerze współczuję nowemu wiceministrowi aktywów państwowych Piotrowi Pyzikowi drogi, którą ma przed sobą. Ze swego doświadczenia wiem, a byłem w Brukseli w latach 1996-1997 po dwa razy w tygodniu, że ten 64-tysięczny aparat urzędniczy Komisji Europejskiej funkcjonuje wyjątkowo opieszale - dodaje Markowski.

 

Zagrożenie deficytem energii w Polsce

Markowski przekonuje, że w Brukseli nie ma partnerów przygotowanych merytorycznie do rozmowy.- Oni co najwyżej mają biegłą znajomość kilku języków i skromne doświadczenie prawnicze. Innych kompetencji tam nie znalazłem - przyznaje Markowski. - Obecnie jedyną dla nich wyrocznią są kryteria polityki unijnej, która jest obsesyjnie antywęglowa. Stąd mogą się pojawić żądania ze strony urzędników unijnych zmierzające do przyspieszenia procesu likwidacji kopalń w Polsce. I wtedy polska delegacja musi być uzbrojona w argumenty merytoryczne, wśród których argumenty społeczne już nie robią żadnego wrażenia w Brukseli - dodaje Markowski.

 

Podkreśla jednocześnie, że jedynie jakieś wrażenie robią jeszcze argumenty o braku alternatywy dla dostaw energii i węgla z innych kierunków niż rynek wschodni. Ta filozofia jeszcze uruchamia wyobraźnię, ale też nie wszędzie.- Spojrzenie na problemy polskiego górnictwa i energetyki zmieni się wtedy, kiedy wystąpi realny deficyt energii w Polsce - zaznacza Markowski. - Tym bardziej, że dziś już niektóre państwa UE szykują się do blackoutu. Nadchodzi ten czas, kiedy uczciwie nazwiemy restrukturyzację górnictwa likwidacją tej branży, a transformację energetyczną likwidacją własnej energetyki - podsumowuje Markowski.

 

Należy tu przypomnieć, że podpisana 28 maja 2021 roku umowa społeczna między rządem a górniczymi związkami określa zasady i tempo wygaszania polskich kopalń węgla kamiennego energetycznego wskazując rok 2049.Dokument zawiera m.in. gwarancje zatrudnienia oraz osłon socjalnych dla górników, przewiduje budżetowe dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz tworzy mechanizmy wspierające transformację Śląska. Warunkiem wejścia umowy w życie jest jednak zgoda Komisji Europejskiej na pomoc publiczną dla górnictwa na zaproponowanych przez stronę polską zasadach.

 

Komisja Europejska może naciskać na szybsze odchodzenie Polski od węgla

03 grudnia 2021