Wszystkie materiały umieszczone na tej stronie (zdjęcia, filmy, teksty oraz grafiki) są własnością Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80 i podlegają ochronie prawnej.
Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji po wcześniejszym uzgodnieniu z Komisją Krajową WZZ Sierpień 80. 

Górnictwo zostało pozostawione samo sobie, odkąd Artur Soboń zamienił Ministerstwo Aktywów Państwowych na resort rozwoju i technologii. Mimo że obecnie z Komisją Europejską trwają najważniejsze od lat ustalenia dla branży w sprawie umowy społecznej, cały czas nie wyznaczono następcy. Związkowcy napisali w tej sprawie list do wicepremiera Jacka Sasina i żądają pilnego spotkania.

Za:spidersweb.pl
 

„Sygnatariusze Umowy Społecznej wyrażają głębokie zaniepokojenie przedłużającym się wakatem na stanowisku wiceministra aktywów państwowych odpowiedzialnego za górnictwo, który byłby upełnomocniony do prowadzenia rozmów z Komisją Europejską odnośnie prenotyfikacji umowy społecznej regulującej zasady transformacji polskiego górnictwa i energetyki w Komisji Europejskiej. Ten stan rzeczy już dziś przyczynia się do opóźnienia procesu prenotyfikacyjnego” – czytamy w liście przesłanym przez górniczych związkowców na ręce wicepremiera i ministra aktywów Państwowych Jacka Sasina.

 

Zdaniem związkowców czasu jest bardzo mało. I przy okazji ostrzegają, że jak do końca roku nie uda się dogadać z Brukselą – polskie górnictwo czekają problemy.

 

Bez umowy społecznej polskie górnictwo zbankrutuje

Podstawą przygotowanej przez Artura Sobonia umowy społecznej wcale nie są jednorazowe odprawy w wysokości 120 tys. zł dla górników ani gwarancja pracy, czy indeksacja wynagrodzenia. Gra toczy się o zupełnie coś innego. Chodzi o zgodę Brukseli na pomoc publiczną polskiego rządu dla górnictwa. To jakieś nawet 2-3 mld zł rocznie, bez których polska branża – w dobie Zielonego Ładu i rekordowych cen emisji CO2 – po prostu sobie nie poradzi. 

Bez wstępnej zgody na prenotyfikację umowy społecznej od stycznia spółki węglowe nie będą mogły otrzymywać subsydiowania z budżetu państwa, co zagrozi ich płynności finansowej

 

– wskazują w liście związkowcy.

Wcześniej Artur Soboń, który już górnictwem w rządzie się nie zajmuje, obiecywał w Sejmie, że do końca roku będzie ustalone, „czy ten kierunek, który zaproponowaliśmy, jest do zaakceptowania”. Ale nie dość, że czasu jest coraz mniej, to, co gorsza, nie wiadomo, kto (i czy w ogóle) zajmuje się w rządzie górnictwem. Tymczasem górnicze spółki po 7 miesiącach 2021 r. odnotowały stratę na poziomie 1,7 mld zł, z czego więcej niż miliard złotych jest po stronie Polskiej Grupy Górniczej.

 

Gdzie jest wiceminister do spraw górnictwa?

W liście do wicepremiera Sasina związkowcy zwracają uwagę, że bez zgody na umowę społeczną w takiej formie ze strony KE „szczególnie trudną sytuację będą miały podmioty, które zostaną wydzielone poza macierzyste koncerny energetyczne, z którymi dotąd były ściśle powiązane”. Dlatego związkowcy nie chcą marnować ani chwili dłużej i wnioskują o jak najszybsze spotkanie z szefem aktywów państwowych.

Chcą się dowiedzieć, jak bardzo są zaawansowane rozmowy z Brukselą, jaki jest stan realizacji inwestycji w przemysł (co również zakłada umowa społeczna z górnikami) i w ogóle jaka jest sytuacja w sektorze paliwowo-energetycznym – w dobie podwyżek cen energii i materiałów. Związkowcy mają też nadzieję, że dowiedzą się, dlaczego nie został jeszcze powołany wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo. I czy w rozmowy z KE włączył się Maciej Małecki, wiceszef MAP, który ma obecnie w rządzie nadzór nad górnictwem i sektorem paliwowym.

 
 
 

Górnicy bez ministra. Boją się, że nowego nie doczekają, bo polskie kopalnie zbankrutują.

04 listopada 2021