AKTUALNOŚCI

KOMUNIKATY PRASOWE

KURIER ZWIĄZKOWY

ARCHIWUM

KOMISJE ZAKŁADOWE

STRONY WZZ

FACEBOOK

KOMISJE ZAKŁADOWE

ARCHIWUM ARTYKUŁÓW 
DZIAŁU AKTUALNOŚCI

14.12.2017

Obchody 36. rocznicy wydarzeń na kopalni WUJEK
     W sobotę 16 grudnia o godzinie 12.00 Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" organizuje coroczne uroczystości upamiętniające dziewięciu górników zamordowanych w 1981 roku w kopalni "Wujek" w Katowicach.
     Zapraszamy do uczestnictwa w 36. rocznicy tamtych wydarzeń.
                      
06.12.2017
Górnictwo nie wybacza żadnych błędów
Za wnp.pl:
     Niestety nie udało się nam znacząco podnieść wynagrodzeń w górnictwie. Daleko też jesteśmy od wynegocjowania układu zbiorowego pracy w Polskiej Grupie Górniczej. A to w tej chwili najważniejsze wyzwania stojące przed tą spółką, bo za chwilę górnictwo samo się zlikwiduje przez brak chętnych do pracy w tym zawodzie - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
• Bogusław Ziętek wskazuje, że nie udało się wypracować formuły dalszego funkcjonowania takich kopalń jak Makoszowy i Krupiński. - A szkoda, bo tego węgla nam dzisiaj brakuje - podkreśla.
• Dodaje równocześnie, że największym dla niego rozczarowaniem jest jeszcze coś innego. - Jest nim postawa niektórych śląskich samorządowców, którzy za wszelką cenę chcą szkodzić śląskim kopalniom, nie rozumiejąc, że w ten sposób podcinają gałąź, na której sami siedzą - zaznacza Bogusław Ziętek.
• Wskazuje też na zagrożenia wynikające z prowadzonej przez UE polityki. - Wymusza ona na przykład na bankach nieangażowanie się w inwestycje węglowe, co jest skandaliczną praktyką lobbowania na rzecz wielokrotnie droższej energii odnawialnej i rosyjskiego gazu - podkreśla Bogusław Ziętek.
• Powoli zbliżamy się do końca 2017 roku. Jaki on był dla górnictwa?
     - Jest dużo rzeczy, które w tym roku górnictwo może zapisać po stronie pozytywów. Najważniejsze z nich jest umocnienie się pozycji Polskiej Grupy Górniczej, wchłonięcie przez nią kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego i wydaje się stabilne zaangażowanie energetyki w tę spółkę.
     Bez wątpienia pozytywnie rozwija się również sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, której wartość znacząco wzrosła. Spółka przynosi ogromne zyski, a już wkrótce zwróci część pieniędzy pracownikom, przyjmując nowy układ zbiorowy pracy, w którym powrócą zawieszone w poprzednich latach elementy wynagrodzenia.
     Pozytywne jest również to, że rząd twardo postanowił negocjować pozycję naszego węgla w miksie energetycznym Polski na forum unijnym. Mamy poważne szanse, że batalia ta zakończy się dla nas sukcesem, a więc przed górnictwem staną ogromne możliwości rozwoju.
      A co zapisałby Pan na minus?
     - Niestety nie udało się nam znacząco podnieść wynagrodzeń w górnictwie. Daleko też jesteśmy od wynegocjowania układu zbiorowego pracy w Polskiej Grupie Górniczej. A to w tej chwili najważniejsze wyzwania stojące przed tą spółką, bo za chwilę górnictwo samo się zlikwiduje przez brak chętnych do pracy w tym zawodzie. Nie udało się również wypracować formuły dalszego funkcjonowania takich kopalń jak Makoszowy i Krupiński. A szkoda, bo tego węgla nam dzisiaj brakuje.
     Największym jednak dla mnie rozczarowaniem jest jeszcze coś innego? - Tym rozczarowaniem jest postawa niektórych śląskich samorządowców, którzy za wszelką cenę chcą szkodzić śląskim kopalniom, nie rozumiejąc, że w ten sposób podcinają gałąź, na której sami siedzą. Reasumując: przed górnictwem stoją wyzwania, którymi musimy się zająć w najbliższym czasie. Ale to nie jest już czas staczania się w przepaść po równi pochyłej, jak było to za poprzedniej władzy.
     Realizacja inwestycji to obecnie w branży priorytet?
     - Niewątpliwie czeka nas teraz okres ogromnych inwestycji, które trzeba zrealizować dla dalszego poprawnego funkcjonowania górnictwa. Chcę tu przypomnieć, że wkrótce ruszają dwa nowe bloki energetyczne w Elektrowni Opole, a w ciągu kolejnych kilku lat następne. Bez inwestycji zabraknie nam węgla. Niestety już w tym roku mieliśmy z tym kłopot, bo na przykład Polska Grupa Górnicza zaangażowanie w zakresie robót przygotowawczych ma na poziomie siedemdziesięciu kilku procent. Jeżeli do tego dołożymy problemy, jakie pojawiają się z pozyskiwaniem nowych złóż - między innymi w przypadku kopalni Ziemowit złóż Imielin Północ, czy zakwestionowanego wydobycia na trzech ścianach kopalni Pokój w Rudzie Śląskiej, to widzimy, jak duże wyzwania nadal stoją przed polskim górnictwem.
Zwrócił Pan uwagę na potrzebę realizacji inwestycji w polskich kopalniach.
      Ale czy nie będzie w tym zakresie problemu z wykonawstwem?
     - Oczywiście jest tu problem. Dlatego, że nie mamy kim pracować nie tylko w kopalniach, ale również w firmach świadczących usługi na ich rzecz. Musimy wydobywać węgiel coraz głębiej, w coraz trudniejszych warunkach, a górnictwo nie wybacza żadnych błędów. Ale ja wierzę, że z tym sobie poradzimy, bowiem to zależy tylko od nas. Trzeba dokonać kilku roszad personalnych, ale w górnictwie jest dość znających się na rzeczy ludzi, którzy potrafią stawić czoła takim wyzwaniom.
     Wystarczy tu podać przykład kopalni Sośnica należącej do Polskiej Grupy Górniczej, która na przestrzeni ostatnich 10 lat była jedną z najgorszych kopalń w polskim górnictwie. A za 9 miesięcy tego roku wypracowała prawie 120 mln zł zysku netto. Warunek jak zawsze pozostaje ten sam. Trzeba podnieść wynagrodzenia w górnictwie i wyciągać wnioski - nie czekając, aż sytuacja stanie się beznadziejna. To, co w moim odczuciu jest najgroźniejsze dla branży, znajduje się poza górnictwem.
      A mianowicie?
     - To przejście procesów koncesyjnych, które czeka praktycznie wszystkie kopalnie. Nie chodzi o proste wydłużenie koncesji lecz ich poszerzenie i pogłębienie, co może napotkać trudności w związku z wrogą wobec branży polityką Unii Europejskiej i niestety powiększającą się modą na szkodzenie górnictwu, która sięgnęła nawet niektórych śląskich samorządowców.
     Inne zagrożenie związane jest z polityką UE, która wymusza na przykład na bankach nieangażowanie się w inwestycje węglowe, co jest skandaliczną praktyką lobbowania na rzecz wielokrotnie droższej energii odnawialnej i rosyjskiego gazu.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                       
05.12.2017
B.Ziętek dla Polskiego Radia za polskieradio.pl:
Szef "Sierpnia "80":
rynek odbiorców indywidualnych w Polsce zdominował węgiel rosyjski
 
     - Jednym z głównych problemów górnictwa w Polsce jest ciągle płynący do nas węgiel rosyjski. Praktycznie zdominował on rynek odbiorców indywidualnych. Szacuję, że straciliśmy ok. 10 mln ton, które mogłyby zostać sprzedane z polskich kopalń, a nie zostały - powiedział Bogusław Ziętek ze związku zawodowego "Sierpień "80".
     W październiku w jednym z wywiadów Bogusław Ziętek powiedział, że węgiel wydobywany w polskich kopalniach to tysiące miejsc pracy. – Skoro mamy węgiel i potrafimy go wydobywać, to powinniśmy zadbać, aby trwale zabezpieczał naszą energetykę tworząc miejsca pracy i dając utrzymanie setkom tysiącom rodzin - przekonywał wówczas.
     W radiowej Jedynce szef "Sierpnia "80" powtórzył, że górnictwo to w tej chwili ok. milion osób, które żyją z górnictwa lub ze świadczenia usług na rzecz górnictwa. - Przez ostatnie dwa lata uporządkowaliśmy strukturę własności w górnictwie, uratowaliśmy Jastrzębską Spółkę Węglową, która stała na skraju bankructwa, a przede wszystkim uratowaliśmy kopalnie, które wchodziły w skład Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego - dodał.
     Z okazji obchodzonej 4 grudnia Barbórki, czyli święta górników, Bogusław Ziętek mówił również w audycji o perspektywach, jakie ma przed sobą górnictwo w Polsce.
***
Tytuł audycji: W samo południe   Prowadzi: Krzysztof Grzesiowski
Gość: Bogusław Ziętek (przewodniczący związku zawodowego "Sierpień "80")
Data emisji: 4.12.2017  Godzina emisji: 12.14
                       
04.12.2017
Barbórka
     Z okazji Barbórki życzymy Wszystkim Górnikom szczęścia oraz tyle wyjazdów ile zjazdów.
     Szczęść Boże!
                     
20.11.2017
Halemba - rocznica
     We wtorek 21 listopada o godz. 11.00 Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" organizuje uroczystości upamiętniające 23 górników, którzy w 2006 roku ponieśli śmierć w wyniku tragedii w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. Jak co roku, składanie wieńców i zapalanie zniczy odbędzie się przed kopalnianym zegarem.
                        
08.11.2017
O walce UE z węglem i rosnących problemach z wydobyciem
Za wnp.pl:  Autor: WNP.PL (JERZY DUDAŁA)
     Kopalnie byłego KHW nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną. Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w PGG funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
• Zdaniem Bogusława Ziętka cieszyć musi stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego.
• - Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym - zaznacza Ziętek.
• I przypomina, że na rodzimym rynku indywidualnych odbiorców węgla praktycznie nie ma już polskiego surowca.
• - Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie - zaznacza Ziętek.
• Dodaje przy tym, że tak właśnie kończy się krótkowzroczna polityka i zdanie na producentów z zagranicy.
• - Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii - podkreśla Ziętek.
      Z różnych stron płyną ostatnio komentarze, że największym zagrożeniem dla funkcjonowania polskiego górnictwa w przyszłości mogą być uregulowania unijne. Co Pan o tym sądzi?
     - Upór unijnych urzędników mający na celu eliminację węgla z rynku energetycznego musi niepokoić, bowiem to w szczególny sposób uderza w interesy Polski. Zarówno węgiel kamienny, jak i brunatny mogłyby stanowić energetyczne zabezpieczenie państw europejskich. Dlatego, że zasoby tego węgla i nasze zdolności produkcyjne są wystarczające do zabezpieczenia interesów naszego kraju i innych krajów Europy. Cieszy stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego. Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym.
     Oznacza to, co prawda, procentowy spadek w stosunku do obecnych proporcji, ale w liczbach bezwzględnych wydobycie węgla kamiennego nie spadnie, a okresowo nawet wzrośnie.
Wkrótce zostaną również uruchomione odkrywki w Złoczewie i Ościsłowie, co jest bardzo ważne z punktu widzenia interesów węgla brunatnego. A zwłaszcza przyszłości kopalni i elektrowni Bełchatów.
Naszym największym zmartwieniem na dziś jest zapewnienie wystarczającego poziomu produkcji węgla z własnych spółek górniczych, bo inaczej te zamierzenia - które stawia sobie za cel rząd - będą musiały być pokrywane z zewnętrznych źródeł. Niektórzy nie widzą niczego złego w coraz to większym imporcie węgla do Polski. Twierdzą, że jak będzie trzeba, to po prostu sobie go kupimy od zagranicznych producentów...
      - Głupich nie sieją, sami się rodzą. Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii. Węgiel wydobywany w polskich kopalniach to tysiące miejsc pracy w naszym kraju. Górnictwo to niezwykle znaczący pracodawca. Skoro mamy węgiel i potrafimy go wydobywać, to powinniśmy zadbać, aby trwale zabezpieczał naszą energetykę, tworząc miejsca pracy i dając utrzymanie setkom tysięcy rodzin.
     Dziś, kiedy mamy dobrą koniunkturę na węgiel - zarówno koksowy, jak i energetyczny i kiedy przeszliśmy procesy konsolidacji sektora energetycznego z górniczym - powinniśmy zadbać o to, aby w przyszłości w maksymalnym stopniu wykorzystywać szanse, jakie stanęły przed polskim górnictwem.
      Nie rozumiem, po co rząd miałby negocjować 50-procentowy udział węgla w miksie energetycznym w 2050 roku, skoro miałby to być węgiel rosyjski lub kolumbijski. 
     Tym wszystkim nieodpowiedzialnym ludziom, którzy mówią, że jak wyeliminujemy własny węgiel, to będziemy mogli kupić go taniej, polecam bardzo refleksję nad tym, co się stało z rynkiem indywidualnych odbiorców węgla w Polsce.
      Co konkretnie ma Pan na myśli?
      - To, że tam praktycznie nie ma już polskiego węgla. Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie. Tym właśnie kończy się tego typu krótkowzroczna polityka i zdanie się na producentów z zagranicy.
      Jak zatem utrzymać obecny poziom wydobycia węgla w rodzimych kopalniach i nie dać się wypchnąć z rynku surowcowi wydobywanemu za granicą?
     - Trzeba natychmiast przygotować nową strategię wykorzystania szans, jakie stanęły głównie przed Polską Grupą Górniczą. Należy zintensyfikować roboty przygotowawcze, uznając, że tegorocznych braków w wydobyciu nie da się nadrobić. I zapobiec katastrofie, która może nas czekać w 2018 roku.
Jeszcze raz przemyśleć i przeanalizować, w kontekście nowej sytuacji, decyzje związane z likwidacją niektórych kopalń. Dać zielone światło dla przyjęć w górnictwie, co musi się wiązać z szybkim i znaczącym wzrostem wynagrodzeń w tej branży.
      No tak, łatwo powiedzieć. Ale skąd wziąć na to pieniądze, zważywszy chociażby na zadłużenie Polskiej Grupy Górniczej...
      - Myślenie w kategoriach zjadania własnego ogona przez ostatnie lata prowadziło nas donikąd. Wykorzystując wysokie ceny węgla i obecne zapotrzebowanie na ten surowiec, powinniśmy go wydobywać i sprzedawać możliwie jak najwięcej. Natomiast w tym roku Polska Grupa Górnicza nie wydobędzie i nie sprzeda co najmniej 6 mln ton węgla w stosunku do pierwotnych planów. To oznacza, licząc bardzo na okrągło, że pozbawi się przychodów na poziomie 1,5-1,8 mld zł.
      Przesadza Pan. Jeśli już, to ten niedobór wydobycia w przypadku PGG będzie znacznie mniejszy...
     - Ależ skąd! Wcale nie przesadzam. A w przyszłym roku, jeżeli nic się nie zmieni, ten niedobór może być dwa razy większy. Co oznacza pozbawienie się przychodów na poziomie około 3 mld zł. Dzisiaj ludzie są przesuwani z wydobycia, żeby gonić z robotami przygotowawczymi. Ale za chwilę znów odsyła się ich do wydobycia, ponieważ z zarządu spółki płyną wezwania do nadrabiania strat i fedrowania przez siedem dni w tygodniu. Tymi siłami sobie nie poradzimy. Tym bardziej, że również spółki zewnętrzne nie realizują kontraktów, bo nie mają ludzi.
      Co Pan więc proponuje?
     - Górnictwo musi otrzymać wzmocnienie w postaci nowych kadr, które będą dużo lepiej wynagradzane. Wtedy spółka zwiększy swoje przychody i będzie miała pieniądze - zarówno na wyższe płace, inwestycje, jak i na obsługę swoich zobowiązań. Mówimy o wielkościach rzędu miliardów złotych. Przypomnę tylko, że obecna Polska Grupa Górnicza to Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy razem. Kompania Węglowa to kiedyś przychody rzędu 10-12 mld zł i wydobycie grubo ponad 30 mln ton. Natomiast Katowicki Holding Węglowy to przychody rzędu 3-4 mld zł i wydobycie na poziomie ponad 10 mln ton.
     Polska Grupa Górnicza jako wspólny potencjał miała osiągnąć jeszcze lepsze wyniki. Tymczasem dziś Polska Grupa Górnicza, złożona ze starej Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego, wydobywa dużo mniej niż w przeszłości sama Kompania Węglowa. A przychody Polskiej Grupy Górniczej będą być może na poziomie 7-8 mld zł. To jest skala potencjału, który w tej spółce - jeżeli będzie właściwie zarządzana pod względem produkcyjnym, a nie jest - można uzyskać. Myślę, że ta krytyka jest zupełnie nieuzasadniona, zważywszy na to, że Polska Grupa Górnicza znajduje się w permanentnej reorganizacji. Przecież kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego trafiły do niej całkiem niedawno. A ponadto trzeba pamiętać o zapaści inwestycyjnej w Kompanii Węglowej w poprzednich latach, na gruzach której utworzono PGG.
      - Nie zgadzam się z tym. To pańskie usprawiedliwianie jest bez sensu. Uważam, że zdecydowanie za późno na tę ocenę, na wnioski i decyzje.
     Przecież Polska Grupa Górnicza funkcjonuje na rynku od półtora roku i przez ten czas większość z kopalń PGG nie realizowała zadań produkcyjnych. I sytuacja nie ulega poprawie, lecz pogorszeniu. Natomiast zarządzający PGG zaklinają rzeczywistość, mówiąc między innymi o tym, że nadrobią braki w wydobyciu, że uruchomią dziesiątki nowych ścian. Skutki tego mamy katastrofalne. Kopalnia zespolona Ruda ma dziś 9 ścian i wydobywa dobowo 14-15 tys. ton. To skandalicznie niski poziom, świadczący o całkowitej nieudolności kierownictwa tej kopalni.
     Proszę sobie przeliczyć, ile dobowo daje w kopalni zespolonej Ruda jedna ściana. Jest to niewiele ponad 2 tysiące ton. To kpina. A taka sytuacja w kopalni zespolonej Ruda trwa nie miesiąc, nie dwa i nie trzy miesiące, ale półtora roku.
     Przestrzegaliśmy również przed przeszacowaniem zdolności wydobywczych kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, takich jak Wesoła i Staszic. Nawiasem mówiąc kopalnie byłego Katowickiego Holdingu Węglowego nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną.
     Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w Polskiej Grupie Górniczej funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne.
     Mówiliśmy także o konieczności zmian w funkcjonowaniu kopalni Piast, która nie może obecnie realizować wydobycia na poziomie z lat poprzednich. Nikt jednak nie chciał nas słuchać! Dlatego też wcale nie jest za wcześnie na krytyczne uwagi. A decyzje muszą zapadać już dziś. Jeżeli nie, to w przyszłym roku sytuacja będzie nieporównywalnie trudniejsza.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                    

06.11.2017

PGG: Nie chcieliśmy eskalować konfliktu
za wnp.pl:
     Postanowiliśmy przede wszystkim przeprowadzić dłuższe masówki informacyjne. Natomiast nie blokowaliśmy szybów i bram - mówi dla portalu wnp.pl Przemysław Skupin, przewodniczący Sierpnia 80 w Polskiej Grupie Górniczej.
• Skupin wskazuje, że w piątek 3 listopada oraz w sobotę 4 listopada w Polskiej Grupie Górniczej odbyły się spotkania z przedstawicielem zarządu spółki.
• Padły podczas nich zapewnienia, że jednolity regulamin wynagradzania i premiowania dla pracowników kopalni Ruda zostanie wynegocjowany w tym tygodniu.
• - Po spotkaniach w piątek i sobotę doszliśmy więc do wniosku, że nie będziemy eskalować konfliktu - zaznacza Skupin.
      Jak przebiegał strajk ostrzegawczy w poniedziałek 6 listopada w kopalni Ruda należącej do Polskiej Grupy Górniczej?
     - Pierwotnie planowaliśmy, że na ruchach Halemba, Pokój i Bielszowice kopalni zespolonej Ruda odbędzie się strajk ostrzegawczy w godzinach od 6.00 do 8.00 rano. Skróciliśmy go jednak i wszystko odbyło się od 6.00 do 7.00 rano. Przede wszystkim wydłużyliśmy masówki informacyjne, które trwały dłużej niż zwykle. One rozpoczęły się o 6.00 rano na ruchach Pokój, Halemba i Bielszowice kopalni zespolonej Ruda. W trakcie tych przedłużonych masówek przedstawiliśmy załodze sytuację i to, że do dziś nie ma uzgodnionego i podpisanego jednolitego regulaminu wynagradzania i premiowania dla pracowników kopalni Ruda.
      Skąd zatem taka zmiana planów?
     - W piątek 3 listopada oraz w sobotę 4 listopada odbyły się spotkania w Polskiej Grupie Górniczej z przedstawicielem zarządu spółki. I padły zapewnienia, że jednolity regulamin wynagradzania i premiowania dla pracowników kopalni Ruda zostanie wynegocjowany w tym tygodniu.
     Po spotkaniach w piątek i sobotę doszliśmy więc do wniosku, że nie będziemy eskalować konfliktu. Postanowiliśmy przeprowadzić dłuższe masówki informacyjne. Natomiast nie blokowaliśmy szybów i bram. Na masówkach było bardzo dużo ludzi. Nie chcieliśmy zaostrzać sporu, bowiem pojawiła się szansa porozumienia. Nam chodzi o rozwiązanie określonych spraw, a nie eskalowanie konfliktów.
     We wtorek 7 listopada ma się odbyć spotkanie z udziałem wiceprezesa Polskiej Grupy Górniczej do spraw pracowniczych Jerzego Janczewskiego. I zobaczymy, jak się sprawy potoczą.
      Czy we wtorek 7 listopada odbędzie się referendum w kopalni Ruda?
     - Tak, już jutro, czyli we wtorek 7 listopada Sierpień 80 przeprowadzi w kopalni Ruda referendum dotyczące drugiego sporu zbiorowego. Dotyczy on wypłaty tzw. jednorazówki z oszczędności funduszu płac 2017 roku. Mimo że w funduszu płac są środki, które mogłyby być wypłacone całej załodze kopalni Ruda, pracodawca do dziś nie podpisał w tej sprawie porozumienia.
     Jeżeli 7 listopada załoga w referendum opowie się za takim rozwiązaniem, to 20 listopada planujemy przeprowadzenie czynnego strajku w kopalni Ruda. Chyba że do tego czasu dojdzie do podpisania porozumienia w sprawie wypłaty jednorazówki. To referendum 7 listopada będzie się odbywać od samego rana.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                   
25.10.2017
O bezpłatnej komunikacji w Parlamencie Europejskim
      Polska liderem w Unii Europejskiej, Polska przykładem dla Europy - to wnioski po debacie o bezpłatnym transporcie publicznym, która 26 września odbyła się w Parlamencie Europejskim. Spotkanie zorganizowała frakcja EFDD. Polskę reprezentował Łukasz Ługowski z Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" - organizacji, która od 2012 r. z powodzeniem promuje w Polsce ideę bezpłatnej komunikacji miejskiej.
     Polska oraz Estonia przodują we wprowadzaniu w życie pomysłu bezpłatnej komunikacji miejskiej. - Jesteśmy liderami w budowaniu systemów bezpłatnej komunikacji publicznej. W Polsce funkcjonuje, bądź do przyszłego roku funkcjonować będzie blisko 50 miejscowości, gdzie komunikacja miejska, podmiejska i gminna istnieje całkowicie bezpłatnie, bądź jest bezpłatna dla mieszkańców - mówi Łukasz Ługowski, koordynator kampanii "NIE dla podwyżek cen biletów, TAK dla bezpłatnej komunikacji miejskiej", organizowanej przez WZZ "Sierpień 80". - Są też rozwiązania darmowej komunikacji dla podatników danej gminy, czy dla dzieci i uczniów. I to nie tylko od wielkiego dzwonu, jak w dni bez samochodu czy jak niebawem 1 listopada - dodaje.
     Dobrze radzi sobie także Estonia. Jest ona jedynym państwem na świecie, gdzie po stolicy można jeździć za darmo. - Co więcej, w Estonii myśli się o tym, że bezpłatna komunikacja stała się prawem! A to oznacza, że wszyscy mieszkańcy, czy turyści będą mogli poruszać się po tym kraju autobusami i pociągami bezpłatnie, za darmo! Po całym kraju! To będzie najprawdziwsza usługa publiczna - przyznaje Łukasz Ługowski.
     Związkowcy podkreślają, że bezpłatna komunikacja miejska to szereg korzyści. Dla kierowców - bo zmniejszają się korki, zwiększa przepustowość dróg, znikają problemy z zaparkowaniem samochodu. Dla środowiska - czystsze powietrze (wprowadzona niedawno Uchwała Antysmogowa w województwie śląskim zakłada, że w przypadku kolejnych przekroczeń norm jakości powietrza Koleje Śląskie będą dostępne dla mieszkańców za darmo). Dla mieszkańców - wzrost mobilności szczególnie najbiedniejszych, którzy dojeżdżają do pracy i szkół lub w poszukiwaniu zatrudnienia. Dla miasta - powstają oszczędności z powodu mniejszych nakładów na naprawę dróg i budowę dodatkowych parkingów. Dla przewoźników - odpadają koszty związane m.in. z infrastrukturą biletową (w Żorach po zniesieniu odpłatności za przejazd autobusami wzrosła liczba pasażerów, a spadły koszty komunikacji).
     Gdy związek "Sierpień 80" w grudniu 2012 roku rozpoczynał swoją kampanię na rzecz bezpłatnej komunikacji miejskiej, funkcjonowała ona wówczas jedynie w dwóch gminach.
     - Na konferencję prasową w Warszawie inaugurującą kampanię nie przyszedł nikt z mediów. Później, gdy akcje prowadziliśmy w wielu innych miastach, pukano się w czoło, mówiąc, że to oszołomski pomysł, który nie jest możliwy do zrealizowania - przypomina rzecznik "Sierpnia 80", Patryk Kosela. - Dziś, gdy coraz więcej miejscowości wprowadza darmowe autobusy i tramwaje, temat wszedł do dyskursu publicznego. Przebił się i do mediów, i do programów wyborczych i do budżetów obywatelskich. Jest sukces, a niemożliwe stało się możliwym - mówi rzecznik.
     O postulatach wprowadzenia bezpłatnego transportu miejskiego zapewne usłyszymy w nadchodzących coraz szybciej wyborach samorządowych. Pomysł ten w zależności od gminy popierają ugrupowania od lewa do prawa. WZZ "Sierpień 80" zapowiada także kontynuację swojej kampanii.
                  
 
12.10.2017
KONDOLENCJE
     Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Marcina Płaczka - naszego Przyjaciela, górnika, wieloletniego działacza Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80".
     Marcin Płaczek cechował się niezwykłą aktywnością i emanował zapałem, którym zarażał innych. Organizował liczne protesty i strajki, narażając się często na represje i konsekwencje. Był zawsze skory do pomocy także innym grupom zawodowym i społecznym.
     Rodzinie oraz najbliższym Marcina składamy najszczersze wyrazy współczucia. I łączymy się w bólu.
     Ruch związkowy poniósł stratę. Dziękujemy Marcinie za wspólną walkę przez tyle lat.
     Żegnaj, Przyjacielu!
 
                                                                             Komisja Krajowa WZZ "Sierpień 80"
 
 
     Informujemy, że msza żałobna za śp. Marcina Płaczka odbędzie się w sobotę, 14 października o godzinie 10.00 w Kościele Franciszkańskim w Gliwicach, ul. Franciszkańska 1.
 
 
     Pogrzeb o godzinie 11.00 – Cmentarz Lipowy, ul. Księcia Józefa Poniatowskiego
 
 
 
 
 
                   
11.10.2017
Bogusław Ziętek o walce UE z węglem i rosnących problemach z wydobyciem
Za: gornictwo.wnp.pl: Autor: WNP.PL (JERZY DUDAŁA)
     Kopalnie byłego KHW nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną. Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w PGG funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
• Zdaniem Bogusława Ziętka cieszyć musi stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego.
• - Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym - zaznacza Ziętek.
• I przypomina, że na rodzimym rynku indywidualnych odbiorców węgla praktycznie nie ma już polskiego surowca.
• - Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie - zaznacza Ziętek.
• Dodaje przy tym, że tak właśnie kończy się krótkowzroczna polityka i zdanie na producentów z zagranicy.
• - Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii - podkreśla Ziętek.
      Z różnych stron płyną ostatnio komentarze, że największym zagrożeniem dla funkcjonowania polskiego górnictwa w przyszłości mogą być uregulowania unijne. Co Pan o tym sądzi?
     - Upór unijnych urzędników mający na celu eliminację węgla z rynku energetycznego musi niepokoić, bowiem to w szczególny sposób uderza w interesy Polski. Zarówno węgiel kamienny, jak i brunatny mogłyby stanowić energetyczne zabezpieczenie państw europejskich. Dlatego, że zasoby tego węgla i nasze zdolności produkcyjne są wystarczające do zabezpieczenia interesów naszego kraju i innych krajów Europy.
     Cieszy stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego. Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym.
     Oznacza to, co prawda, procentowy spadek w stosunku do obecnych proporcji, ale w liczbach bezwzględnych wydobycie węgla kamiennego nie spadnie, a okresowo nawet wzrośnie.
Wkrótce zostaną również uruchomione odkrywki w Złoczewie i Ościsłowie, co jest bardzo ważne z punktu widzenia interesów węgla brunatnego. A zwłaszcza przyszłości kopalni i elektrowni Bełchatów.
Naszym największym zmartwieniem na dziś jest zapewnienie wystarczającego poziomu produkcji węgla z własnych spółek górniczych, bo inaczej te zamierzenia - które stawia sobie za cel rząd - będą musiały być pokrywane z zewnętrznych źródeł.
      Niektórzy nie widzą niczego złego w coraz to większym imporcie węgla do Polski. Twierdzą, że jak będzie trzeba, to po prostu sobie go kupimy od zagranicznych producentów...
     - Głupich nie sieją, sami się rodzą. Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii. Węgiel wydobywany w polskich kopalniach to tysiące miejsc pracy w naszym kraju. Górnictwo to niezwykle znaczący pracodawca. Skoro mamy węgiel i potrafimy go wydobywać, to powinniśmy zadbać, aby trwale zabezpieczał naszą energetykę, tworząc miejsca pracy i dając utrzymanie setkom tysięcy rodzin.
     Dziś, kiedy mamy dobrą koniunkturę na węgiel - zarówno koksowy, jak i energetyczny i kiedy przeszliśmy procesy konsolidacji sektora energetycznego z górniczym - powinniśmy zadbać o to, aby w przyszłości w maksymalnym stopniu wykorzystywać szanse, jakie stanęły przed polskim górnictwem.
      Nie rozumiem, po co rząd miałby negocjować 50-procentowy udział węgla w miksie energetycznym w 2050 roku, skoro miałby to być węgiel rosyjski lub kolumbijski.
     Tym wszystkim nieodpowiedzialnym ludziom, którzy mówią, że jak wyeliminujemy własny węgiel, to będziemy mogli kupić go taniej, polecam bardzo refleksję nad tym, co się stało z rynkiem indywidualnych odbiorców węgla w Polsce.
      Co konkretnie ma Pan na myśli?
     - To, że tam praktycznie nie ma już polskiego węgla. Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie. Tym właśnie kończy się tego typu krótkowzroczna polityka i zdanie się na producentów z zagranicy.
      Jak zatem utrzymać obecny poziom wydobycia węgla w rodzimych kopalniach i nie dać się wypchnąć z rynku surowcowi wydobywanemu za granicą?
      - Trzeba natychmiast przygotować nową strategię wykorzystania szans, jakie stanęły głównie przed Polską Grupą Górniczą. Należy zintensyfikować roboty przygotowawcze, uznając, że tegorocznych braków w wydobyciu nie da się nadrobić. I zapobiec katastrofie, która może nas czekać w 2018 roku.
Jeszcze raz przemyśleć i przeanalizować, w kontekście nowej sytuacji, decyzje związane z likwidacją niektórych kopalń.
     Dać zielone światło dla przyjęć w górnictwie, co musi się wiązać z szybkim i znaczącym wzrostem wynagrodzeń w tej branży.
      No tak, łatwo powiedzieć. Ale skąd wziąć na to pieniądze, zważywszy chociażby na zadłużenie Polskiej Grupy Górniczej...
     - Myślenie w kategoriach zjadania własnego ogona przez ostatnie lata prowadziło nas donikąd. Wykorzystując wysokie ceny węgla i obecne zapotrzebowanie na ten surowiec, powinniśmy go wydobywać i sprzedawać możliwie jak najwięcej. Natomiast w tym roku Polska Grupa Górnicza nie wydobędzie i nie sprzeda co najmniej 6 mln ton węgla w stosunku do pierwotnych planów. To oznacza, licząc bardzo na okrągło, że pozbawi się przychodów na poziomie 1,5-1,8 mld zł.
      Przesadza Pan. Jeśli już, to ten niedobór wydobycia w przypadku PGG będzie znacznie mniejszy...
     - Ależ skąd! Wcale nie przesadzam. A w przyszłym roku, jeżeli nic się nie zmieni, ten niedobór może być dwa razy większy. Co oznacza pozbawienie się przychodów na poziomie około 3 mld zł. Dzisiaj ludzie są przesuwani z wydobycia, żeby gonić z robotami przygotowawczymi. Ale za chwilę znów odsyła się ich do wydobycia, ponieważ z zarządu spółki płyną wezwania do nadrabiania strat i fedrowania przez siedem dni w tygodniu. Tymi siłami sobie nie poradzimy. Tym bardziej, że również spółki zewnętrzne nie realizują kontraktów, bo nie mają ludzi.
      Co Pan więc proponuje?
     - Górnictwo musi otrzymać wzmocnienie w postaci nowych kadr, które będą dużo lepiej wynagradzane. Wtedy spółka zwiększy swoje przychody i będzie miała pieniądze - zarówno na wyższe płace, inwestycje, jak i na obsługę swoich zobowiązań. Mówimy o wielkościach rzędu miliardów złotych. Przypomnę tylko, że obecna Polska Grupa Górnicza to Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy razem. Kompania Węglowa to kiedyś przychody rzędu 10-12 mld zł i wydobycie grubo ponad 30 mln ton. Natomiast Katowicki Holding Węglowy to przychody rzędu 3-4 mld zł i wydobycie na poziomie ponad 10 mln ton.
     Polska Grupa Górnicza jako wspólny potencjał miała osiągnąć jeszcze lepsze wyniki. Tymczasem dziś Polska Grupa Górnicza, złożona ze starej Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego, wydobywa dużo mniej niż w przeszłości sama Kompania Węglowa. A przychody Polskiej Grupy Górniczej będą być może na poziomie 7-8 mld zł. To jest skala potencjału, który w tej spółce - jeżeli będzie właściwie zarządzana pod względem produkcyjnym, a nie jest - można uzyskać.
     Myślę, że ta krytyka jest zupełnie nieuzasadniona, zważywszy na to, że Polska Grupa Górnicza znajduje się w permanentnej reorganizacji. Przecież kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego trafiły do niej całkiem niedawno. A ponadto trzeba pamiętać o zapaści inwestycyjnej w Kompanii Węglowej w poprzednich latach, na gruzach której utworzono PGG.
      - Nie zgadzam się z tym. To pańskie usprawiedliwianie jest bez sensu. Uważam, że zdecydowanie za późno na tę ocenę, na wnioski i decyzje.
     Przecież Polska Grupa Górnicza funkcjonuje na rynku od półtora roku i przez ten czas większość z kopalń PGG nie realizowała zadań produkcyjnych. I sytuacja nie ulega poprawie, lecz pogorszeniu. Natomiast zarządzający PGG zaklinają rzeczywistość, mówiąc między innymi o tym, że nadrobią braki w wydobyciu, że uruchomią dziesiątki nowych ścian. Skutki tego mamy katastrofalne. Kopalnia zespolona Ruda ma dziś 9 ścian i wydobywa dobowo 14-15 tys. ton. To skandalicznie niski poziom, świadczący o całkowitej nieudolności kierownictwa tej kopalni.
     Proszę sobie przeliczyć, ile dobowo daje w kopalni zespolonej Ruda jedna ściana. Jest to niewiele ponad 2 tysiące ton. To kpina. A taka sytuacja w kopalni zespolonej Ruda trwa nie miesiąc, nie dwa i nie trzy miesiące, ale półtora roku. Przestrzegaliśmy również przed przeszacowaniem zdolności wydobywczych kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, takich jak Wesoła i Staszic.
     Nawiasem mówiąc kopalnie byłego Katowickiego Holdingu Węglowego nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną. Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w Polskiej Grupie Górniczej funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne.
    Mówiliśmy także o konieczności zmian w funkcjonowaniu kopalni Piast, która nie może obecnie realizować wydobycia na poziomie z lat poprzednich. Nikt jednak nie chciał nas słuchać! Dlatego też wcale nie jest za wcześnie na krytyczne uwagi. A decyzje muszą zapadać już dziś. Jeżeli nie, to w przyszłym roku sytuacja będzie nieporównywalnie trudniejsza.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                   

04.10.2017

Tesco: zarząd głuchy na potrzeby pracowników. Odpowiedź - Strajk
za portalem: strajk.eu
     Możliwości dialogu zostały już wyczerpane. Mimo problemów ze znalezieniem chętnych do pracy zarząd Tesco Polska nie zamierza podnosić płac do wysokości proponowanej przez reprezentantów pracowników. Mediacje nie odniosły skutku. Pozostaje jeszcze jedno narzędzie nacisku – strajk.
     Spór zbiorowy w Tesco trwa od marca 2017 roku. Pierwsze sygnały niezadowolenia od załóg pojawiły się jednak już jesienią ubiegłego roku – po tym, jak wynagrodzenia zaczęły podnosić konkurencyjne sieci. Półroczne rozmowy nie przyniosły jednak rozwiązania. Związkowcy są rozczarowani postawą szefostwa koncernu. W toku negocjacji jedna z propozycji złożonych przez zarząd tylko rozwścieczyła pracowników. Było to 50 zł podwyżki brutto. – Jest to niesprawiedliwe! Zagraniczne koncerny handlowe traktują zatrudnianych w Polsce pracowników jak tanią siłę roboczą. Na to nie ma naszej zgody – tak o sytuacji pracowników mówiła Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca „Sierpnia 80” w Tesco. W odpowiedzi pracownicy sieci zorganizowali serie akcji informacyjnych, skierowanych do klientów, pod placówkami na terenie całej Polski. Również i to nie skruszyło betonowego podejścia dyrekcji.
      Czego oczekują związkowcy? Oczekują, że zarząd przyzna podwyżkę w wysokości 350 zł brutto dla wszystkich grup płacowych niższego szczebla, 200 zł brutto dla kierowników sklepów, kierowników stoisk oraz zastępców kierowników a także 10 proc. dodatku do wynagrodzenia dla pracowników, których wynagrodzenie jest niższe niż 3000 zł.
     Ile zarabiają pracownicy Tesco? Najmniej wśród zatrudnionych w sieciach handlowych – średnio 2345 zł brutto. Biedronka oferuje nowym pracownikom 2400 zł brutto, a kasjerzy z co najmniej trzyletnim stażem otrzymują dodatkowe 300 zł. Lidl daje na początek aż 2800 zł brutto, pracownikom z przynajmniej dwuletnim stażem gotów jest płacić nawet 3200 zł brutto.
     Termin strajku nie został jeszcze ogłoszony, ale wiadomo już, że pomysł zyska akceptację wszystkich reprezentatywnych centrali związkowych działających w ramach Tesco Polska.
       
03.10.2017
PIKIETA przed Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej - czwartek 5.10, godz. 14.15
     W czwartek 5 października o godz. 14.15 przed bramą główną Huty Pokój w Rudzie Śląskiej (ul. Niedurnego 79) odbędzie się pikieta pracownicza.
     Pikieta spowodowana jest brakiem porozumienia z pracodawcą. Organizacje związkowe (w tym WZZ "Sierpień 80") wszczęły spór zbiorowy, zakład oflagowano.
     Hutnicy domagają się m.in. 300 zł netto podwyżki wynagrodzenia dla wszystkich zatrudnionych, realizowania Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych na dotychczasowych zasadach , czy wycofania zamiaru rozwiązania umów o pracę z 25 pracownikami o długoletnim stażu pracy.
                
03.10.2017
To działania zarządu, a nie podwyżka płac szkodzą Hucie Pokój
Za portalem hutnictwo.wnp.pl:
     Związek zawodowy Sierpień 80 nie zgadza się ze stanowiskiem zarządu. Uważa, że to brak realizacji programu naprawczego i działania zarządu doprowadzą do upadku Huty Pokój, a nie podwyżka o 300 złotych, jakiej domagają się związki zawodowe.
• Związek przekonuje, że nigdy nie był informowany o tak dużej wysokości strat huty.
• Zdaniem związkowców podwyżki płac nie zaszkodzą firmie.
• Huta Pokój, jako własność skarbu państwa powinna być ratowana tak samo, jak górnictwo.
      Mariusz Latka, przewodniczący komisji międzyzakładowej WZZ Sierpień 80 w Hucie Pokój twierdzi, że o długu huty sięgającym niemal 269 mln zł dowiedział się z publikacji na wnp.pl.
     - Nigdy wcześniej w rozmowach z zarządem nie było mowy o tak wysokim zadłużeniu, również w deklaracjach publicznych miedzy innymi na waszym portalu padała kwota zdecydowanie mniejsza, ok. 150 mln zł. Skąd wiec ta suma? – pyta Mariusz Latka.
     Nie zgadza się także z zarzutami braku interwencji w czasie, gdy z Huty Pokój legalnie wyprowadzono 320 ml zł. - Przypominam że w omawianym okresie nie było jeszcze naszej organizacji związkowej, a nawet gdyby była, to organizacje związkowe mają ograniczone możliwości. Takie decyzje zapadają na szczeblu Walnego Zgromadzenia – mówi Mariusz Latka. Zastanawia się on, jakim cudem hucie udało się spłacić 14 mln zł zadłużenia, skoro szacowane straty na koniec roku, to ok. 13 mln zł. Według niego w połowie ubiegłego roku Huta Pokój wygenerowała zysk netto w wysokości 12,5 mln zł, a w wyniku skonsolidowanym 11,8 mln zł, ale już w drugim półroczu zanotowano stratę w wysokości 23,4 mln zł.
     Na sesji Rady Miasta Ruda Śląska Witold Wójcicki, prezes Huty Pokój, poinformował o kolejnych 13 mln zł, co daje łącznie 36 mln zł strat. Mariusz Latka uważa, że przedstawiony plan naprawczy nie jest realizowany, a huta od dłuższego czasu ma problemy z dostawami wsadu. Wskazuje, że załoga wiązała duże nadzieje z przejęciem huty przez Węglokoks, czyli skarb państwa, ale na razie się one nie spełniły.       - Huta Pokój jest spółką skarbu państwa i potrzebuje pomocy podobnej do tej, jaką otrzymało górnictwo. Jako organizacja związkowa czujemy duży niepokój o przyszłość naszego zakładu. Wartość firmy to przede wszystkim załoga, którą bez należytego dofinansowania utracimy. Dlatego nie będziemy patrzeć biernie jak umiera nasz zakład.
     Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom większości załogi będziemy walczyć o dalszy byt Huty Pokój, gdyż nie podwyżki 300 zł dla każdego, a działanie zarządu doprowadzi do jej upadłości – pisze Mariusz Latka. O programie naprawczym dla Huty Pokój mówił portalowi wnp.pl Witold Wójcicki, prezes zarządu huty z w Rudy Śląskiej. - Mam wrażenie, że przez lata wszyscy zarabiali na Hucie Pokój, tylko nie ona sama. Teraz musimy wspólnie postawić firmę na solidnych filarach. Przygotowuję program naprawczy - strategię rozwoju, który ma prowadzić firmę do stałego wzrostu wartości - mówił.
 Autor: WNP.PL (PIM)
                 
13.09.2017
12. rocznica śmierci D.Podrzyckiego
      W poniedziałek 25 września 2017 roku o godzinie 15.30 na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej odbędą się oficjalne uroczystości upamiętniające pierwszego przewodniczącego Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" Daniela Podrzyckiego. Obchody te odbędą się w dzień po przypadającej na 24 września 12. rocznicę śmierci tego wybitnego związkowca.
     Daniel Podrzycki (1963-2005) był współzałożycielem i pierwszym przewodniczącym WZZ "Sierpień 80". Był też robotnikiem Huty Katowice, dziennikarzem i politykiem. Zasłynął z organizowania wielu strajków i protestów społecznych. Zginął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach w wypadku samochodowym wracając z nagrania spotu wyborczego w wyborach prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w których kandydował.
      Delegacje struktur "Sierpnia 80" jak co roku złożą wieńce i zapalą znicze na grobie Daniela Podrzyckiego, oddając cześć Jego pamięci.
                 
07.09.2017
Tylko idiota lub sabotażysta dokonałby podziału PGG
Za wnp.pl:
      Nie ma dla mnie wątpliwości, że w Ministerstwie Energii są podziały i dalej funkcjonują tam ludzie, którzy źle życzą polskiemu górnictwu - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, szef Sierpnia 80.
• Bogusław Ziętek uważa, że Polska Grupa Górnicza powinna się skoncentrować na maksymalizacji robót przygotowawczych, bowiem teraz nie jest najważniejsze to, ile węgla wydobędziemy w tym roku, lecz ile zdołamy wydobyć w latach następnych.
• Ziętek spodziewa się, że załogi kopalń PGG otrzymają specjalną nagrodę nie później niż na przełomie listopada i grudnia tego roku.
• Tylko idiota lub sabotażysta polskiego interesu zniszczyłby to, co z takim trudem budowano - mówi Ziętek odnosząc się do głosów, że PGG mogłaby ewentualnie zostać podzielona.
      Jakie są obecnie największe problemy górnictwa?
     - W poniedziałek 4 września spotkał się zespół monitorujący Polskiej Grupy Górniczej, który ocenił sytuację po pierwszym półroczu. Według zarządu PGG sytuacja jest stabilna, zobowiązania są płacone na bieżąco, a w spółce nie ma większych problemów.
     My oceniamy to nieco inaczej, uważając, że spółka nie ma żadnych szans na nadrobienie braków w tegorocznym wydobyciu. Powinna się z tym pogodzić i skoncentrować na maksymalizacji robót przygotowawczych, bo dziś nie jest najważniejszą kwestią to, ile węgla wydobędziemy w tym roku, lecz ile zdołamy wydobyć w latach następnych. A z tym może być bardzo źle.
     Dla nas najważniejszą sprawą jest jednak szybki i znaczący wzrost wynagrodzeń w spółce, który musi wreszcie nastąpić. Nie da się prowadzić dalej Polskiej Grupy Górniczej przy tak niskich wynagrodzeniach górników. Musi nastąpić szybki i znaczący wzrost płac.
      To znaczy, jaki?
     - O tym jesteśmy w stanie dyskutować, bo przecież zbliżamy się do odwieszenia składników wynagrodzenia, które zostały zawieszone przy powstaniu PGG. Spodziewam się również, że załogi kopalń PGG otrzymają specjalną nagrodę nie później niż na przełomie listopada i grudnia tego roku, bo taka była obietnica.
     Oczywiście musimy również rozmawiać o podwyżkach płac w roku 2018, ale, jak rozumiem, będzie to dyskusja wpisana w powstawanie nowego zakładowego układu zbiorowego pracy w PGG.
      A ile według Pana powinna wynieść ta nagroda dla pracowników PGG?
     - Myślę, że około 2100 złotych. Trudno dziś powiedzieć, czy będzie to więcej, czy nieco mniej. W październiku spotka się kolejny zespół monitorujący PGG z udziałem wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. To powinno przybliżyć nas do tej decyzji.
      Jak ocenia Pan krążące tu i ówdzie głosy o ewentualnym podziale Polskiej Grupy Górniczej przez spółki energetyczne?
      - Tylko idiota lub sabotażysta polskiego interesu zniszczyłby to, co z takim trudem budowano. PGG ma problemy produkcyjne, ale to świetna spółka, która musi sobie z nimi poradzić i podnieść wynagrodzenia. I da sobie radę. Natomiast nie ma dla mnie wątpliwości, że w Ministerstwie Energii są podziały i dalej funkcjonują tam ludzie, którzy źle życzą polskiemu górnictwu - zarówno węgla kamiennego jak i brunatnego.
     Kogo ma Pan na myśli?
     - Z mojej perspektywy współpraca pomiędzy ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim i wiceministrem energii Grzegorzem Tobiszowskim przebiega bez zarzutu. Natomiast są w Ministerstwie Energii również osoby, które niczym pozytywnym się nie zapisały.
     O istnieniu takiego wrogiego górnictwu lobby świadczą właśnie tego typu chore pomysły, jak podział PGG, czy choćby ciągnące się w nieskończoność zwlekanie z uruchomieniem nowej odkrywki dla Elektrowni Bełchatów w Szczercowie. A także decyzja z ostatnich dni o powrocie do budowy bloku gazowego zamiast węglowego w Elektrowni Dolna Odra.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                   
28.06.2017
Co z tą solidarnością Solidarności w Tesco?
     Na stronie internetowej NSZZ „Solidarność” w Tesco Polska pojawiło się zdjęcie i tekst dotyczące związkowej pikiety z 20 czerwca br. przed marketem Tesco w Krakowie. Problem w tym, że w tej pikiecie – mimo apeli i zaproszeń – nie wzięła udziału zakładowa „Solidarność”. Czyżby „S” chciała jednak dołączyć do wspólnego frontu walki o interesy pracownicze w Tesco?
 
     Jakże wielkie było nasze zdziwienie, gdy pracownicy Tesco poinformowali nas, że na stronie internetowej NSZZ „Solidarność” w Tesco Polska pojawiły się informacje o pikiecie przed krakowskim Tesco. Sprawdziliśmy. I rzeczywiście, jest fajne zdjęcie i to oto zdanie: „Kilka dni temu odbyły się kolejne protesty pracowników Tesco, którzy domagali się wyższych podwyżek, niż zaproponowane im 50 złotych brutto miesięcznie”.
      Ogólnopolska kampania na rzecz podwyżek płac i poprawy warunków pracy w Tesco Polska trwa od ponad miesiąca. Pikiety odbyły się przed marketami tej sieci m.in. w Katowicach, Opolu, Lublinie, Gdyni, Bydgoszczy i – ostatnia – właśnie w Krakowie. Protesty organizowane były przez cztery z pięciu działających w Tesco związków zawodowych: WZZ „Sierpień 80”, NSZZ „Solidarność 80”, OPZZ „Konfederacja Pracy” i ZZ Pracowników Handlu. Jedyny związek, który zbojkotował walkę o interesy pracowników Tesco to „Solidarność” - największa organizacja.
      A przecież apelowaliśmy do „S” w Tesco, zapraszaliśmy jej liderów, działaczy i członków, aby wspólnie protestować. Spotkało się to z milczeniem z ich strony. Jaki jest teraz cel „podpinania się” pod czyjeś zasługi?
      Chcemy wierzyć, że „Solidarność” w Tesco poszła po rozum do głowy, przemyślała i zrozumiała to, że tylko działając wspólnie, razem i solidarnie uda się wywalczyć godziwe zarobki dla pracowników Tesco. Dziś już nie czas, nie miejsce i nie pora na spokojne pikiety. Dziś najwyższa pora na przygotowywanie się do strajku w Tesco! Do zamknięcia kas i przerwania pracy na 2 godziny tytułem strajku ostrzegawczego. Czas spokoju minął, bo pracownicy są po prostu wkurzeni.
      Koleżanki i Koledzy z NSZZ „Solidarność” w Tesco Polska, zapomnijmy o tym co było. O wszelkich nieporozumieniach. Skończmy z fochami. Patrzmy w przód. Weźmy na sztandary hasła solidarności i współdziałania. Wspólnie, ramię w ramię zawalczmy o godziwe podwyżki i dobrą pracę dla wszystkich pracowników Tesco. Razem nam się uda! Tej jedności oczekują właśnie ci, dla których działamy – pracownicy.
      Przeciwnik jest też wspólny – to chytry Zarząd Tesco Polska. To pracodawca, który zamiast wzorem innych sieci handlowych dać realne, godziwe i sprawiedliwe podwyżki płac, rzuca niejako jałmużnę, dodatek na waciki w zawrotnej wysokości 50 złotych brutto na jeden etat pracowniczy.
      Czas na akcje strajkowe! Powtarzamy i podkreślamy: tylko działając wspólnie, jako wszystkie związki zawodowe mamy niebywałą szansę na wywalczenie dobrych podwyżek płac dla zatrudnionych w Tesco.
Jak niesie jedno znane hasło: „solidarność naszą bronią!”. Ponawiamy zaproszenie do solidarnej walki.
      Ze związkowym pozdrowieniem,
                                                                      Komisja Zakładowa WZZ „Sierpień 80” w Tesco Polska
                
20.06.2017
PGG - nowe stawki posiłków profilaktycznych
     Poniżej skan porozumienia określającego nowe stawki posiłków profilaktycznych. Porozumienie zawarte pomiędzy związkami zawodowymi a władzami PGG
                   
 20.06.2017
Nie żyje Magdalena Ostrowska
 
     Zmarła Magdalena Ostrowska - działaczka lewicy, publicystka m.in. "Kuriera Związkowego" i "Trybuny Robotniczej", członkini Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników, uczestniczka wielu akcji protestacyjnych.
     Cześć Jej pamięci!
                   
19.06.2017
KRAKÓW: We wtorek pikieta przed Tesco przy ul. Kapelanka
     Trwa ogólnopolska kampania na rzecz podwyżek płac i poprawy warunków pracy w sieci handlowej Tesco. We wtorek / 20.06 / o godzinie 14.00 związkowcy pikietować będą przed marketem Tesco w Krakowie przy ul. Kapelanka 54.
     - Proponuje się nam 50 zł brutto. Te podwyżki starczą na symboliczne waciki - przekonują pracownicy. Chcą większych pensji i większej ilości zatrudnionych pracowników.
     Pracownicy Tesco nie godzą się na propozycję pracodawcy podniesienia wynagrodzeń o 50 złotych brutto. Domagają się więcej, wzorem innych sieci handlowych, gdzie już dawno wprowadzono podwyżki płac i to nawet kilkuset złotowe.
     - Ja po 17 latach pracy zarabiam ok. 1600 zł na rękę, czyli nieco ponad to ile wynosi płaca minimalna - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" w Tesco Polska. - Pracodawca zaproponował nam 50 złotych podwyżki i to brutto. To jest tak tragiczne, że aż śmieszne. Chcemy 400 zł podwyżki dla pracowników podstawowych oraz 200 zł dla kierowników. Do tego 150 złotych za brak absencji chorobowej oraz 100 procent dodatku za pracę w niedziele i 50 procent za sobotę - dodaje.
     Protesty przed marketami Tesco organizują cztery z pięciu działających w sieci organizacji związkowych: WZZ "Sierpień 80", NSZZ "Solidarność 80", OPZZ "Konfederacja Pracy i ZZ Pracowników Handlu.
     - Pikiety odbyły się już w Katowicach, Opolu, Lublinie, Radomiu, Bydgoszczy, Gdyni i w Tychach. Spotkaliśmy się z ogromnym poparciem ze strony klientów marketów. Rozmowy z zarządem Tesco odbędą się 27 czerwca. Od ich rezultatu uzależniamy zaostrzenie protestu, a nawet zorganizowanie strajku, bo jesteśmy już w sporze zbiorowym z Tesco - zapowiada Patryk Kosela, rzecznik "Sierpnia 80".
Jak dodaje Kosela, związkowcy wyposażeni w transparenty będą rozdawać klientom marketu ulotki, w których wskazują powody swojego protestu i w których też tłumaczą, że pracownicy sklepów wielkopowierzchniowych i klienci mają wspólne interesy.
     - Pracownik marketu dobrze wynagradzany to efektywny pracownik. Tam zaś gdzie płace są skandalicznie niskie – tam ciągła rotacja pracowników, a zatem i gorszy komfort robienia zakupów. Bo przeszkolenie i wdrożenia pracownika jest czasochłonne. Duża liczba otwartych kas, małe kolejki do nich oraz do lad z wędlinami, mięsem i nabiałem, a także dobre zatowarowanie półek sklepowych – to możliwe jest tylko wtedy, gdy sieci handlowe nie oszczędzają na pensjach dla pracowników i zatrudniają ich wystarczająco dużo - przeczytać można w ulotce.
     - My mało zarabiamy, a klienci mają do dyspozycji małą liczbę czynnych kas. Sieci handlowe muszą zrozumieć, że dziś nie wygrywa się tylko promocjami i przecenami, ale dużą ilością dobrze wynagradzanych pracowników. Bo drakońskie kolejki do kas to nie wina pracowników, lecz dziwna polityka menedżerów sieci handlowej - wskazuje Elżbieta Fornalczyk.
     Wtóruje jej Patryk Kosela: - Pracowników jest po prostu za mało. Sieci myślą, że jak czasem wynajmą do pracy ludzi z agencji pracy tymczasowej, to upudrują trochę problem, ale to mylne myślenie. Prawda jest taka, że w porównaniu do tego co było kilka lat temu, dziś jeden pracownik wykonuje tyle obowiązków ile kiedyś kilku pracowników. A pracownicy robią wszystko: siedzą na kasie, czy rozkładają towar. Trzeba zwiększyć zatrudnienie i wynagrodzenie. Byłoby to z korzyścią tak dla pracowników, jak i dla klientów.
                 
12.06.2017
Dziś rozmowy z Tesco ws. zwolnień grupowych i podwyżek płac
     W poniedziałek / 12.06 / we Wrocławiu odbędą się rozmowy związków zawodowych z zarządem Tesco Polska. Dotyczyć one mają zwolnień grupowych w związku z decyzją o zamknięciu do września br. dziewięciu sklepów tej sieci handlowej. Drugi temat natomiast ma obejmować kwestię podwyżek płac. Organizacje związkowe od połowy maja br. są w sporze zbiorowym Tesco. I pikietują przed marketami w różnych częściach kraju. Najbliższy protest już jutro / 13.06 / o godz. 12.00 przed Tesco w Tychach przy ul. Towarowej 2.
     - Mamy nadzieję, że zostanie nam przedstawiona dobra propozycja podwyżek płac. Dotychczasowa, czyli 50 złotych brutto jest kpiną! Ja po 17 latach pracy w Tesco zarabiam ok. 1600 zł na rękę, czyli nieco ponad to ile wynosi płaca minimalna - powiedziała przed dzisiejszymi rozmowami Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca WZZ "Sierpień 80" w Tesco. - Na razie nie zawieszamy naszych protestów. Liczę jednak na to, że jutro w Tychach będę mogła wyjść i powiedzieć pracownikom, że pracodawca dał dobrą propozycję wzrostu pensji - dodaje Elżbieta Fornalczyk.
     Pikiety przed marketami Tesco organizują cztery z pięciu działających w sieci związków zawodowych: WZZ "Sierpień 80", NSZZ "Solidarność 80", OPZZ "Konfederacja Pracy" i ZZ Pracowników Handlu. Pikietowano już w Katowicach, Opolu, Lublinie, Radomiu, Gdyni i w Bydgoszczy.
     Pracownicy Tesco nie godzą się na propozycję pracodawcy podniesienia wynagrodzeń o 50 złotych brutto. Postulują więcej, wzorem innych sieci handlowych, gdzie już dawno wprowadzono podwyżki płac i to nawet kilkuset złotowe. Związkowcy domagają się 400 zł podwyżki dla pracowników podstawowych i 200 zł dla kierowników. Do tego chcą 150 złotych za brak absencji chorobowej oraz 100 procent dodatku za pracę w niedziele i 50 procent za sobotę.
     Wyposażeni w transparenty rozdają klientom marketów ulotki, w których wskazują powody swojego protestu i w których też tłumaczą, że pracownicy sklepów wielkopowierzchniowych i klienci mają wspólne interesy.
     "Pracownik marketu dobrze wynagradzany to efektywny pracownik. Tam zaś gdzie płace są skandalicznie niskie, tam ciągła rotacja pracowników, a zatem i gorszy komfort robienia zakupów. Bo przeszkolenie i wdrożenia pracownika jest czasochłonne. Duża liczba otwartych kas, małe kolejki do nich oraz do lad z wędlinami, mięsem i nabiałem, a także dobre zatowarowanie półek sklepowych – to możliwe jest tylko wtedy, gdy sieci handlowe nie oszczędzają na pensjach dla pracowników i zatrudniają ich wystarczająco dużo" - przeczytać można w ulotce.
      - My mało zarabiamy, a klienci mają do dyspozycji małą liczbę czynnych kas. Sieci handlowe muszą zrozumieć, że dziś nie wygrywa się tylko promocjami i przecenami, ale dużą ilością dobrze wynagradzanych pracowników. Bo drakońskie kolejki do kas to nie wina pracowników, lecz dziwna polityka menedżerów sieci handlowej - wskazuje Elżbieta Fornalczyk.
     Wtóruje jej rzecznik "Sierpnia 80" Patryk Kosela: - Pracowników jest po prostu za mało. Sieci myślą, że jak czasem wynajmą do pracy ludzi z agencji pracy tymczasowej, to upudrują trochę problem, ale to mylne myślenie. Prawda jest taka, że w porównaniu do tego co było kilka lat temu, dziś jeden pracownik wykonuje tyle obowiązków ile kiedyś kilku pracowników. A pracownicy robią wszystko: siedzą na kasie, czy rozkładają towar. Trzeba zwiększyć zatrudnienie i wynagrodzenie. Byłoby to z korzyścią tak dla pracowników, jak i dla klientów.
     Od rezultatu rozmów płacowych związkowcy uzależniają zaostrzenie protestu, a nawet zorganizowanie strajku. Kolejne pikiety - w przypadku braku porozumienia - odbyć się mają w przyszłym tygodniu w Rzeszowie i w Krakowie.
                   
06.06.2017
Protesty przed Tesco w Gdyni i w Bydgoszczy.
Za małe podwyżki, za mało pracowników
     Trwa ogólnopolska kampania na rzecz podwyżek płac i poprawy warunków pracy w sieci handlowej Tesco. W czwartek / 8.06 / o godzinie 14.00 związkowcy pikietować będą przed marketem Tesco w Gdyni przy ul. Kcyńskiej 27, a w piątek / 9.06 / o godz. 12.00 przed Tesco w Bydgoszczy przy ul. Toruńskiej 101. - Proponuje się nam 50 zł brutto. Te podwyżki starczą na symboliczne waciki - przekonują pracownicy. Chcą większych pensji i większej ilości zatrudnionych pracowników.
     Pracownicy Tesco nie godzą się na propozycję pracodawcy podniesienia wynagrodzeń o 50 złotych brutto. Domagają się więcej, wzorem innych sieci handlowych, gdzie już dawno wprowadzono podwyżki płac i to nawet kilkuset złotowe.
     - Ja po 17 latach pracy zarabiam ok. 1600 zł na rękę, czyli nieco ponad to ile wynosi płaca minimalna - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" w Tesco Polska. - Pracodawca zaproponował nam 50 złotych podwyżki i to brutto. To jest tak tragiczne, że aż śmieszne. Chcemy 400 zł podwyżki dla pracowników podstawowych oraz 200 zł dla kierowników. Do tego 150 złotych za brak absencji chorobowej oraz 100 procent dodatku za pracę w niedziele i 50 procent za sobotę - dodaje.
     Protesty przed marketami Tesco organizują cztery z pięciu działających w sieci organizacji związkowych: WZZ "Sierpień 80", Związek Zawodowy Pracowników Handlu w Gdyni, NSZZ "Solidarność 80" i OPZZ "Konfederacja Pracy".
     - Pikiety odbyły się już w Katowicach, Opolu, Lublinie i Radomiu. Spotkaliśmy się z ogromnym poparciem ze strony klientów marketów. Teraz będziemy w Gdyni i w Bydgoszczy. Rozmowy z zarządem Tesco odbędą się 27 czerwca. Od ich rezultatu uzależniamy zaostrzenie protestu, a nawet zorganizowanie strajku, bo jesteśmy już w sporze zbiorowym z Tesco - zapowiada Patryk Kosela, rzecznik "Sierpnia 80".
     Jak dodaje Kosela, związkowcy wyposażeni w transparenty będą rozdawać klientom marketu ulotki, w których wskazują powody swojego protestu i w których też tłumaczą, że pracownicy sklepów wielkopowierzchniowych i klienci mają wspólne interesy.
     Pracownik marketu dobrze wynagradzany to efektywny pracownik. Tam zaś gdzie płace są skandalicznie niskie – tam ciągła rotacja pracowników, a zatem i gorszy komfort robienia zakupów. Bo przeszkolenie i wdrożenia pracownika jest czasochłonne. Duża liczba otwartych kas, małe kolejki do nich oraz do lad z wędlinami, mięsem i nabiałem, a także dobre zatowarowanie półek sklepowych – to możliwe jest tylko wtedy, gdy sieci handlowe nie oszczędzają na pensjach dla pracowników i zatrudniają ich wystarczająco dużo  - przeczytać można w ulotce.
      - My mało zarabiamy, a klienci mają do dyspozycji małą liczbę czynnych kas. Sieci handlowe muszą zrozumieć, że dziś nie wygrywa się tylko promocjami i przecenami, ale dużą ilością dobrze wynagradzanych pracowników. Bo drakońskie kolejki do kas to nie wina pracowników, lecz dziwna polityka menedżerów sieci handlowej - wskazuje Elżbieta Fornalczyk.
     Wtóruje jej Patryk Kosela: - Pracowników jest po prostu za mało. Sieci myślą, że jak czasem wynajmą do pracy ludzi z agencji pracy tymczasowej, to upudrują trochę problem, ale to mylne myślenie. Prawda jest taka, że w porównaniu do tego co było kilka lat temu, dziś jeden pracownik wykonuje tyle obowiązków ile kiedyś kilku pracowników. A pracownicy robią wszystko: siedzą na kasie, czy rozkładają towar. Trzeba zwiększyć zatrudnienie i wynagrodzenie. Byłoby to z korzyścią tak dla pracowników, jak i dla klientów.
     W kolejnych terminach protesty będą kontynuowane w Tychach, Rzeszowie i w Krakowie.
                
31.05.2017
Kolejne protesty przed marketami Tesco.
Rozmowy z pracodawcą dopiero za miesiąc
     - Podwyżki w Tesco są jak kot w popularnym serialu "Ucho Prezesa". Wszyscy o nich mówią, ale nikt ich nie widział - tak związkowcy Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" reagują na propozycję tej sieci handlowej podwyżek płac o 50 złotych brutto. - Dowodem na obecność kota ma być sierść na marynarce tytułowego bohatera serialu, a nam się rzuca ofertę, która jest właśnie śladowa. Jest niepoważna i jest po prostu kpiną! - dodają. I kontynuują protesty przed marketami. W czwartek / 1.06 / będą w Lublinie i w Radomiu.
     Wczoraj ustalono, że kolejne rozmowy związków zawodowych z zarządem Tesco Polska odbędą się 27 czerwca. Do tego czasu związkowcy organizować będą kolejne pikiety przed marketami. W najbliższy czwartek 1 czerwca odbędą się one przed Tesco:
              - w Lublinie przy ul. Orkana 4, godz. 10
              - w Radomiu przy ul. ul. Sandomierskiej 1.
     - Pracy wciąż przybywa, bo jeden pracownik pracuje dziś za kilku. W ślad za tym nie idzie realny i godziwy wzrost pensji. W portfelach zostaje coraz mniej pieniędzy. Czas wyzysku minął! - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca WZZ "Sierpień 80" w Tesco.
     Wyposażeni w transparenty i ulotki związkowcy kierują swoją akcję do klientów marketów. Bo jak twierdzą, pracownicy i klienci sieci handlowych mają wspólne interesy.
     - My mało zarabiamy, a klienci mają do dyspozycji małą liczbę czynnych kas. Sieci handlowe muszą zrozumieć, że dziś nie wygrywa się tylko promocjami i przecenami, ale dużą ilością dobrze wynagradzanych pracowników. Bo drakońskie kolejki do kas to nie wina pracowników, lecz dziwna polityka menedżerów sieci handlowej - dodaje przewodnicząca Fornalczyk.
     "Pracownik marketu dobrze wynagradzany to efektywny pracownik. Tam zaś gdzie płace są skandalicznie niskie – tam ciągła rotacja pracowników, a zatem i gorszy komfort robienia zakupów. Bo przeszkolenie i wdrożenia pracownika jest czasochłonne. Duża liczba otwartych kas, małe kolejki do nich oraz do lad z wędlinami, mięsem i nabiałem, a także dobre zatowarowanie półek sklepowych – to możliwe jest tylko wtedy, gdy sieci handlowe nie oszczędzają na pensjach dla pracowników i zatrudniają ich wystarczająco dużo" - przeczytać można w ulotce.
     Ogólnopolską kampanię organizują cztery związki zawodowe: WZZ "Sierpień 80", NSZZ "Solidarność 80", OPZZ "Konfederacja Pracy" i ZZ Pracowników Handlu.
     - Apelujemy do piątego związku działającego w Tesco - do "Solidarności" o wspólne działanie, o wspólną walkę, o wspólne protesty. Nasze cele są bowiem wspólne i są to godziwe podwyżki płac i poprawa warunków pracy w marketach - apeluje rzecznik prasowy WZZ "Sierpień 80", Patryk Kosela. - Mamy poparcie ze strony klientów i pracowników sklepów wielkopowierzchniowych - wskazuje.
     Tesco Polska zaproponowało podwyżkę wynagrodzeń o 50 zł brutto miesięcznie na etat pracowniczy. Pracownicy nazwali tę propozycję "dodatkiem na waciki". Przedstawiciele WZZ "Sierpień 80" już w lutym br. wystąpili z żądaniem wzrostu wynagrodzeń o 400 zł dla pracowników podstawowych, koordynatorów i pracowników magazynów i o 200 zł dla kierowników oraz 150 zł premii absencyjnej, a także o wprowadzenie nagród jubileuszowych. Związkowcy nie wykluczają zaostrzenia protestów, a nawet zorganizowania strajku.
     W ubiegłym tygodniu pikiety odbyły się już w Katowicach i w Opolu. W kolejnych terminach będą prowadzone w Gdyni, Bydgoszczy, Tychach, Rzeszowie i w Krakowie.
                  
29.05.2017
Ulotka Tesco
 
                   
22.05.2017
Będą protesty przed marketami Tesco. Czas wyzysku minął!
     Pracownicy Tesco zbulwersowani propozycją podwyżek w kwocie 50 zł brutto będą protestować przed marketami sieci na rzecz podwyżek płac i poprawy warunków pracy. Pierwsze protesty odbędą się w czwartek 25 maja, w Katowicach i Opolu.
     Akcje organizuje WZZ "Sierpień 80" przy udziale trzech innych związków zawodowych działających w Tesco: NSZZ "Solidarność 80", OPZZ "Konfederacja Pracy" i ZZ Pracowników Handlu.
     Pierwsze pikiety przed marketami odbędą się już w tym tygodniu, w czwartek 25 maja
            - w Katowicach, godz. 10, przed Tesco w CH "Silesia", parking od str. ul. Baildona i Ściegiennego,
            - w Opolu, godz. 14, przed Tesco w DH "Opolanin", Pl. Teatralny 13.
     - Tesco jest chyba jedyną siecią handlową w Polsce, która nie dokonała jeszcze podwyżek płac. W handlu wielkopowierzchniowym nie zarabia się kokosów, a obowiązków nałożonych na pracowników jest całe mnóstwo - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca "Sierpnia 80" w Tesco. - Czas wyzysku minął! Pracownicy Tesco ciężko i uczciwie pracują, dostając niewspółmiernie niskie wynagrodzenie. Jest to niesprawiedliwe! Zagraniczne koncerny handlowe traktują zatrudnianych w Polsce pracowników jak tanią siłę roboczą. Na to nie ma naszej zgody - dodaje.
     Związkowcy rozdawać będą ulotki klientom Tesco. Bo jak twierdzą, pracownicy i klienci sieci handlowych mają wspólne interesy.
     "Pracownik marketu dobrze wynagradzany to efektywny pracownik. Tam zaś gdzie płace są skandalicznie niskie – tam ciągła rotacja pracowników, a zatem i gorszy komfort robienia zakupów. Bo przeszkolenie i wdrożenia pracownika jest czasochłonne. Duża liczba otwartych kas, małe kolejki do nich oraz do lad z wędlinami, mięsem i nabiałem, a także dobre zatowarowanie półek sklepowych – to możliwe jest tylko wtedy, gdy sieci handlowe nie oszczędzają na pensjach dla pracowników i zatrudniają ich wystarczająco dużo" - przeczytać można w ulotce.
     W kolejnych tygodniach akcje przeprowadzone zostaną m.in. w:
                              - Lublinie (1.06),
                              - Radomiu (1.06),
                              - Gdyni (8.06),
                              - Bydgoszczy (9.06),
                              - Tychach (13.06),
                              - Rzeszowie (22.06),
                              - i w Krakowie (22.06).
     Tesco Polska zaproponowało podwyżkę wynagrodzeń o 50 zł brutto miesięcznie na etat pracowniczy. Pracownicy nazwali tę propozycję "dodatkiem na waciki". Przedstawiciele WZZ "Sierpień 80" już w lutym br. wystąpili z żądaniem wzrostu wynagrodzeń o 400 zł dla pracowników podstawowych, koordynatorów i pracowników magazynów i o 200 zł dla kierowników oraz 150 zł premii absencyjnej, a także o wprowadzenie nagród jubileuszowych.
     WZZ "Sierpień 80", NSZZ "Solidarność 80", OPZZ "Konfederacja Pracy" i ZZ Pracowników Handlu wszczęły w minionym tygodniu spór zbiorowy z Tesco Polska. Związkowcy nie wykluczają dalszych protestów, a nawet strajku właściwego.
                   

 17.05.2017

Wystąpienie związków zawodowych do Ministra Energii i zarządu PGG
                  
17.05.2017
 
Wydobywcza burza w PGG
Za biznes.gazetaprawna.pl:
     Fałszywka czy pomyłka? Wydobywcza burza w PGG
     6 tys. czy raczej 1,8 mln ton? Ile węgla nie wydobyły od początku roku kopalnie Grupy? DGP dotarł do sprzecznych raportów produkcyjnych spółki.
    To, że największa spółka górnicza w UE ma gigantyczne problemy wydobywcze, nie jest tajemnicą. DGP pierwszy ujawnił ich skalę. Wydobywcza dziura sięga już 1,8 mln ton, co oznacza, że w tym tempie na koniec roku produkcja może być mniejsza o 5–6 mln ton niż zaplanowane 32 mln ton.
     Jak zasypać przepaść?
     Z nieoficjalnych informacji DGP wynika jednak, że PGG zakłada, iż nadrobi produkcyjne straty w drugim półroczu, uruchamiając nowe fronty wydobywcze, a na koniec roku „węglowa dziura” wyniesie 1–1,2 mln ton. Tyle, że choć spółka przyznaje się do produkcyjnych problemów, to w jednym z ostatnich dobowych raportów wydobywczych pokazała, że problemu tak naprawdę nie ma. Z dokumentu wynika, że łączne wydobycie w dziewięciu kopalniach jest mniejsze od zaplanowanego na ten rok jedynie o niespełna 6700 ton. To tyle, ile dobowo produkuje średniej wielkości kopalnia. W tym samym raporcie czytamy, że prace przygotowujące kolejne fronty też idą całkiem dobrze, bo nie wykonano „tylko” ok. 1200 metrów wobec założonego planu. I tu zaczynają się schody. Dane te pochodzą z raportu produkcyjnego z 9 maja, który diametralnie różni się od raportów dobowych, do których dotarł DGP, z poprzednich i kolejnych dni. W pozostałych dokumentach widać, że „wydobywcza dziura” pogłębia się konsekwentnie, a niewykonanych prac przygotowawczych jest grubo ponad 9 tys. m. Co się stało z dokumentem z 9 maja?
      – Był Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach – ucina Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. – A najlepiej proszę spytać Davida Copperfielda. On potrafi „znikać” całe budynki, to może „zniknął” całą lukę wydobywczą PGG. A może do komputera wdarł im się jakiś wirus – ironizuje.
     10 maja Polska Grupa Górnicza zaprezentowała podczas EKG swą strategię na lata 2017–2030. Nasi śląscy rozmówcy twierdzą, że podrasowany raport z 9 maja miał być asem w rękawie na wypadek trudnych pytań dotyczących kłopotów PGG. – Wydawało się najpierw, że to korekta związana z urealnieniem planu wydobywczego PGG i wtedy by to nie dziwiło, jednak w kolejnych dniach dane wróciły do tych gorszych – tłumaczy osoba zbliżona do spółki.
    Kto zawinił ? Polska Grupa Górnicza przekonuje jednak, że problemu nie ma.
    – 9 maja podczas wprowadzania danych dotyczących wielkości wydobycia nasąpiła zwykła ludzka pomyłka. Błąd został natychmiast wychwycony i na osobiste polecenie wiceprezesa PGG do spraw produkcji skorygowany – mówi DGP Tomasz Głogowski, rzecznik PGG. – Raport z błędnymi danymi był krótko dostępny (przez około dwie godziny) w wewnętrznym systemie, do którego dostęp mieli jedynie pracownicy pionu produkcji PGG. Spółka w żaden sposób nie udostępniła wspomnianych danych na zewnątrz – tłumaczy. I przypomina, że podczas prezentacji strategii PGG w ogóle nie przedstawiała ani nie odnosiła się do żadnych danych dotyczących wielkości wydobycia. Prezes Tomasz Rogala powiedział tylko o planie średniorocznej produkcji na poziomie ok. 30 mln ton. – Prezes PGG zarówno po zakończonej prezentacji strategii, jak i podczas dwóch paneli górniczych szczegółowo odpowiadał na pytania dziennikarzy, przyznając, że obecny poziom wydobycia jest niższy od zakładanego i spółka podjęła już niezbędne działania korygujące – dodaje Głogowski. Rogala zapowiedział, że w tym roku zostaną uruchomione dwie dodatkowe ściany wydobywcze w kopalni Ruda oraz jedna okresowa w kopalni Bolesław Śmiały. Ma to zniwelować m.in. problemy w kopalni Ziemowit, gdzie kombajn wjechał w kamień, co praktycznie zastopowało produkcję, czy w kopalni Rydułtowy, która miała problemy z wentylacją. – Nie zaprzeczaliśmy nigdy, że mamy mniejsze wydobycie od zaplanowanego na ten rok, ale chcemy nadrobić te problemy w drugim półroczu i podtrzymujemy plan produkcyjny na rok 2017 na poziomie ok. 32 mln ton – powiedział DGP Tomasz Rogala.
     – Jeśli zajdzie taka potrzeba, to raport z 9 maja okaże się prawdziwy, a nie te pozostałe. W PGG powszechna jest teza, że raporty pokazujące, jak jest źle, mają być tylko mobilizacją dla dyrektorów kopalń, by nie spoczęli na laurach – tłumaczy nasz rozmówca zbliżony do spółki.
     Nabrać wody w usta
     PGG przejęła 1 kwietnia kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego i jak na razie to one wykonują swoje plany wydobywcze. Tyle że ze sporą stratą. – W kopalniach KHW zadania wydobywcze są mniej ambitne niż w PGG, stąd takie różnice – tłumaczy DGP osoba znająca sprawę.
     O kłopoty wydobywcze zapytaliśmy też akcjonariuszy PGG i nadzorujące ją Ministerstwo Energii. Przypomnijmy – PGG powstała rok temu i od tego czasu uzyskała ok. 4 mld zł dokapitalizowania m.in. od kontrolowanych przez Skarb Państwa spółek energetycznych oraz od państwowego Węglokoksu.
     – Węglokoks obowiązuje umowa o zachowaniu poufności podpisana z PGG. Zobowiązuje nas ona do nieprzekazywania jakichkolwiek informacji, które nie są dostępne publicznie. Jesteśmy przekonani o poprawności i rzetelności wszelkich danych przekazywanych nam przez PGG zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – mówi DGP Wojciech Janocha z biura prasowego PGG.
     Odpowiedzi, które padły od akcjonariuszy (Energa i PGE), są wymijające i sprowadzają się do stwierdzenia, że firmy te „nie są uprawnione do udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące działalności operacyjnej Polskiej Grupy Górniczej. Właściwym adresatem tych pytań jest zarząd tej spółki”. Resort energii nie odpowiedział w ogóle.
źródło: Dziennik Gazeta Prawna
                  
10.05.2017
Oświadczenie po rozmowach płacowych w Tesco
     Tesco zaproponowało "podwyżkę" w kwocie 50 zł brutto na etat pracowniczy. Jest to jawna kpina! Pracownicy tej sieci handlowej już nazwali tę jakże hojną ofertę spółki "dodatkiem na waciki" i ochłapami.
     Już dziś sygnatariusze tego oświadczenia rozpoczną działania zamierzające do wszczęcia procedury sporu zbiorowego z Tesco. To - jak wiadomo - umożliwia protesty, a po wyczerpaniu wszystkich etapów sporu zbiorowego także strajk.
     To właśnie w 2008 r. w Tesco odbył się pierwszy w Polsce strajk w hipermarkecie.
     O kolejnych działaniach związków zawodowych w Tesco będziemy informować na bieżąco.
                  
 21.04.2017
Związkowcy chcą spotkania z zarządem PGG
za katowice.wyborcza.pl
     Związkowcy z Sierpnia 80 wysłali w czwartek list do zarządu Polskiej Grupy Górniczy. Domagają się pilnego spotkania w sprawie załamania wydobycia oraz wypłat za kwiecień, które według szacunków związkowców mają być o 600-1000 zł niższe.
     W poprzednim tygodniu przedstawiciele Sierpnia 80 domagali się spotkania z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim w sprawie sytuacji w PGG. W czwartek wysłali list do zarządu spółki, w którym domagają się pilnego zwołania spotkania strony związkowej z szefami koncernu górniczego. Powód? Już w minionym tygodniu związkowcy z Sierpnia 80 alarmowali, że PGG nie realizuje planu wydobywczego, a kopalnie spółki w ciągu pierwszego kwartału wydobyły o blisko 1 mln ton węgla niż założono to w biznesplanie.
     PGG uprawia propagandę sukcesu
     – To, co uprawia zarząd PGG to jest zwykła propaganda sukcesu podczas, gdy mamy do czynienia z załamaniem produkcji, którego nie można już tłumaczyć błędami poprzedników ani zdarzeniami losowymi. PGG jest po prostu fatalnie zarządzana, przykładem jest choćby dramatyczny spadek wydobycia w kopalniach zespolonych. Wydobycie mniejsze o 1 mln ton już oznacza wpływy mniejsze o ćwierć miliarda złotych. Jak tak dalej pójdzie to do końca roku wydobycie będzie mniejsze o 6 mln ton, a w kasie spółki zabraknie 1,5 mld zł. To będzie katastrofa, a zamiast podejmować konkretne działania zarząd zajmuje się rozwijaniem dywanu przed politykami PiS i harcerskim meldowaniem, że wszystko jest ok – podkreśla Bogusław Ziętek, szef Sierpnia 80.
     19 dni roboczych to pensje niższe
     – Przykładem braku perspektywicznego planowania będą wypłacone w maju wynagrodzenia za kwiecień. W tym roku będą bardzo niskie, według naszych szacunków o 600-1000 zł niższe, bo wypada tylko 19 dni roboczych. Z kalendarzem nic nie można zrobić, ale do tej sytuacji zarząd mógł się przygotować. W marcu zostało wypłacone coś, co się nazywało jednorazową nagrodą. To pieniądze i tak były w funduszu płac, więc może należało je wypłacić w maju, kiedy pensje za kwiecień będą tak niskie – dodaje Ziętek.
     Przedstawiciele PGG już wcześniej przekonywali, że spadek produkcji jest wynikiem zmniejszenia nakładów inwestycyjnych w poprzednich latach oraz zdarzeniami losowymi związanymi z warunkami geologicznymi. Tuż przed świętami wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zapewniał dziennikarzy, że roczne wydobycie spółka powinna zrealizować zgodnie z biznesplanem.
     Tomasz Głogowski, rzecznik PGG, zapowiedział, że zarząd spotka się ze związkowcami w najbliższym możliwym terminie.
                 
21.04.2017
Musimy budować nowe kopalnie
za wnp.pl
     W Polsce budowane są nowe bloki energetyczne na węgiel. Natomiast podaż węgla krajowego się kurczy, bo od lat likwidowane są kopalnie, a nie powstały w ich miejsce żadne nowe.
     - Myśmy od dawna podnosili, że trzeba się zastanowić nad tym, jakim węglem będziemy palić w nowych blokach energetycznych, które są budowane - zaznacza w rozmowie z portalem wnp.pl  Bogusław Ziętek przewodniczący Sierpnia 80. - Może się okazać, że polskie elektrownie będą zmuszone spalać węgiel rosyjski, bo już widać, że w perspektywie najbliższych lat węgla nam zabraknie. Dotyczy to zresztą zarówno węgla energetycznego jak i węgla koksowego. Dlatego tak ważne jest, by wykorzystać potencjał, który posiadamy. Mam na myśli zdolności produkcyjne Polskiej Grupy Górniczej, ale również nieroztropną i nierozważną decyzję Jastrzębskiej Spółki Węglowej o likwidacji kopalni Krupiński. Za chwilę JSW nie będzie miała skąd pozyskiwać węgla koksowego - ocenia Bogusław Ziętek.
     I wskazuje, że nawet jeżeli wykorzystamy do maksimum potencjał produkcyjny Polskiej Grupy Górniczej, to i tak zabraknie nam węgla energetycznego po powstaniu nowych bloków.
     - Takich, jak te w Opolu, lub jak w przypadku tych bloków, gdzie zrezygnowano z gazu na rzecz węgla - mówi Ziętek. - Będziemy więc mieć w energetyce nowe moce produkcyjne, będziemy mieć odzyskane aktywa energetyczne i nie będziemy mieć węgla w odpowiedniej ilości. Oprócz dbania o potencjał wydobywczy, który mamy, musimy również myśleć o budowie nowych kopalń. W proces zabezpieczenia energetycznego państwa w sposób oczywisty musi się to państwo zaangażować. Również finansowo - zaznacza przewodniczący Sierpnia 80.
     - Zakładam, że na przełomie lat 2019-2021 musi być budowana przynajmniej jedna kopalnia. A w ciągu kolejnych pięciu lat - dwie. Mają je budować spółki węglowe - powiedział portalowi wnp.pl w grudniu ubiegłego roku minister energii Krzysztof Tchórzewski. - Jeżeli nasze spółki nie będą w stanie same wybudować nowych kopalń, to rząd będzie musiał wyrazić zgodę na to, żeby je wybudowali obcy. Ja chcę, żeby nowe kopalnie wybudowały nasze spółki węglowe. I do tego dążę. Ale one muszą być głęboko zrestrukturyzowane.
     - Można by podejść do sprawy tak, że jednak pozostawiamy jeszcze na rynku kopalnie, które powinny trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. I co się okazuje? Że za trzy, cztery lata one się już całkiem sczerpią i pozostanie problem, co zrobić z pracownikami. Obecnie mamy urlopy górnicze do zaoferowania, możemy także przesuwać pracowników między kopalniami. Jest więc szansa na przeprowadzenie rozsądnej restrukturyzacji. I nawet jeżeli dana kopalnia może jeszcze popracować rok, dwa, czy trzy lata - to w takiej perspektywie nie możemy ryzykować. Musimy patrzeć na to, by restrukturyzacja kosztowała nas społecznie możliwie jak najmniej i byśmy osiągali wyższą wydajność. Chcę, by polskie spółki górnicze wybudowały nowe kopalnie - podkreślił wówczas minister Tchórzewski.
Branża górnicza jest zainteresowana odpowiedzią na wiele nurtujących ją pytań. Ile węgla kamiennego będzie potrzebować polska gospodarka w kolejnych latach? Czy będziemy w stanie dostarczyć polskiej elektroenergetyce surowiec z polskich kopalń, czy też konieczne będzie nabywanie węgla zagranicą? A jeśli tak, to w jakiej wielkości? Skąd pozyskać środki na budowę nowych kopalń, zważywszy chociażby na wycofywanie się wielu banków z projektów węglowych oraz na olbrzymie potrzeby inwestycyjne samej elektroenergetyki?
     Nakłady inwestycyjne w polskim górnictwie uległy w ostatnim czasie drastycznemu obniżeniu. Pojawia się zatem fundamentalne pytanie o to, jakie będą tego konsekwencje dla górnictwa.
     W 2016 roku rodzime kopalnie zdołały wydobyć 70,367 mln ton węgla kamiennego. Z kolei w roku 2015 wydobycie to wyniosło 72,192 mln ton. Ciekawe więc, ile węgla rodzime kopalnie będą w stanie wydobyć w roku 2017? Czy zbliżą się do poziomu wydobycia z lat poprzednich?
     - Pogłębianie i budowanie nowych poziomów oznacza duże nakłady inwestycyjne - mówi Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. - Ale jest też ryzyko, bo coraz większe głębokości oznaczają również więcej zagrożeń, wyższe temperatury. Schodzenie poniżej tysiąca metrów nakazuje zadać sobie pytanie o konkurencyjność węgla z tych kopalń na rynku. Bo przecież renta geograficzna wszystkiego nie załatwi.
     Liczne komentarze są takie, że obecnie rzeczywiście lepiej jest wybudować nową kopalnię od podstaw. Funkcjonuje bowiem wiele starych zakładów, po kilkudziesięciu latach eksploatacji. Występowanie zagrożeń, walka z wysokimi temperaturami czy transport ludzi do ścian, to wszystko generuje wysokie koszty. A one z kolei oznaczają niską konkurencyjność.
    W nowo wybudowanych kopalniach miałyby obowiązywać nowe układy pracy, nowe regulaminy, w tym także nowe zasady wynagradzania - premiowałoby się efekty i wydajność - wskazują analitycy. A to przełożyłoby się na możliwość efektywnego wydobycia. Na efektywnie wydobyty węgiel mogłoby się znaleźć miejsce na rynku. Natomiast węgiel wydobywany po wysokich kosztach będzie na przegranej pozycji z węglem z zagranicy.
Autor: WNP.PL (JERZY DUDAŁA)
                
18.04.2017
Poszliśmy za głosem ludzi. Bogusław Ziętek o sytuacji w górnictwie
     Dobrze się stało, że Katowicki Holding Węglowy został wchłonięty przez Polską Grupę Górniczą. Organizacyjnie to wszystko zostało dopięte. Teraz nadszedł czas, by PGG zaczęła zarabiać. Osobne funkcjonowanie PGG i KHW było błędem. Mieliśmy do czynienia z polsko-polską konkurencją. Poza tym w czasach kiedy powstały te spółki, liczba kopalń była o wiele większa. Dzisiaj utrzymywanie dwóch odrębnych podmiotów nastawionych na węgiel energetyczny mijało się z celem. Dlatego bardzo dobrze się stało, że KHW został wchłonięty przez PGG. Organizacyjnie to wszystko zostało dopięte. Teraz nadszedł czas, by PGG zaczęła zarabiać.
     Byliśmy zwolennikami tego połączenia, ale przede wszystkim poszliśmy za głosem ludzi. To było główną przyczyną tego, że nie chcieliśmy czekać i przeciągać tej struny. Baliśmy się, że w którymś momencie los załóg kopalń KHW będzie dramatyczny. Ci ludzie już nie dostali części swojego wynagrodzenia w postaci „czternastki”, a za chwilę mogło się okazać, że nie dostaną swojego normalnego miesięcznego wynagrodzenia. W tym momencie takie lekceważące szafowanie tą sytuacją – że się nie zgodzimy, bo nam nie pasuje jeden przecinek w porozumieniu – było dla nas nie do przyjęcia. Z wielką przykrością chcę stwierdzić, że koledzy z „Solidarności” w wyniku tego przeciągania struny nie ugrali nic, a wręcza zaprzepaścili szansę, aby ruch „Śląsk” mógł fedrować jeszcze dłużej, a warunki przejścia do PGG byłyby lepsze niż te, które zostały ostatecznie przyjęte.
     Czekają nas wyzwania. Pierwsze z nich to właśnie nowy układ zbiorowy pracy. Chodzi o to, abyśmy w przyszły rok weszli na precyzyjnie określonych warunkach. Tak naprawdę nie mamy czasu do końca marca 2018 r., ale do 1 stycznia. Trzeba pamiętać, że okres zawieszenia pewnych elementów płacowych obowiązuje do końca 2017 r. Te elementy muszą zostać przywrócone górnikom. Ponadto muszą być wypracowane nowe systemy wynagradzania. Ten system, który od lat funkcjonuje w górnictwie, musi być uproszczony, ale musi być zachowana zasada, że górnicy na tym nie stracą. Jeżeli tego będziemy się trzymać, to będziemy na dobrej drodze, żeby taki układ zbiorowy wypracować. Jestem zwolennikiem rozwiązania, w którym zrezygnujemy z oddzielnego wypłacania „czternastki” i powinniśmy ją „włożyć” w wynagrodzenie miesięczne. Jeśli spojrzymy na średnie płace w górnictwie, to wcale nie jest ono szokująco wysokie. Natomiast jeśli ktoś gdzieś w Polsce słyszy o tym, że górnicy dostają barbórki, „czternastkę” czy węgiel, to ludźmi po prostu trzęsie. Ale jeśli tym samym ludziom powie się, że górnik otrzymuje wynagrodzenie, które składa się z tych wszystkich elementów i to daje łącznie średnio 6225 zł miesięcznie brutto - podkreślam brutto - to już przestaje szokować. Nie możemy zapominać o tym, że w górnictwie są też grupy zawodowe, które zarabiają dużo mniej, jak choćby pracownicy przeróbki mechanicznej. Drugi obszar spraw, o których trzeba rozmawiać natychmiast, to są kwestie funkcjonowania kopalń zespolonych.
     Musimy to rozpatrywać pod kątem pewnej filozofii prowadzenia PGG już jako grupy powiększonej o KHW. Mamy tutaj problem, dlatego że kopalnie zespolone nie funkcjonują tak, jak się tego spodziewaliśmy. Są takie, które od samego początku nie wykonują założonych zadań. To właśnie wydobycie jest najprostszym sposobem oceny kopalń zespolonych. Za wczoraj powinniśmy wydobyć w całej grupie 150 tys. ton. Wydobyto 106 tys. Jeśli nie naprawimy wydobycia, to PGG będzie zjadać własny ogon. Jesteśmy teraz w tej szczęśliwej sytuacji, że mamy gdzie ten węgiel sprzedać. Musimy go tylko wydobyć. Jeżeli w ub.r. Grupa nie wydobyła 3,6 mln t, to oznacza to utratę przychodów na poziomie ok. 800 mln zł. Przy firmie tej wielkości ważniejsze niż nawet sam zysk jest to, aby zwiększać swoje przychody. Dlatego nie możemy uciec od oceny funkcjonowania kopalń zespolonych. Wchłonięcie KHW jest doskonałą okazją do zrobienia takiego przeglądu - co nam się udało, a co nam się nie udało - i do wyciągnięcia wniosków.
     W pierwszej kolejności ratowano spółki i tempo tych działań można określić mianem sprintu. Teraz jest najlepszy czas na to, żeby zastanowić się, w jaki jeszcze inny sposób można pomóc górnictwu poprzez ochronę rynku wewnętrznego oraz uporządkowanie kwestii dotyczących zbytu węgla. A tu mamy do czynienia z patologiami. Nie może być tak, że węgiel na bramie kopalni kosztuje 300 zł a za ten sam węgiel gdzieś w kraju płaci się 800 zł. Pośrednicy w ten sposób zgarniają furę pieniędzy. Ludzie wściekają się jednak na górników i myślą sobie, ile oni na tym węglu zarabiają. Nie wiedzą też, że często zamiast węgla polskiego kupują węgiel rosyjski. Jako źródło takiego węgla jest wskazywana kopalnia „Czeczott”, która od lat już nie istnieje. Pomimo tego na Pomorzu dalej handluje się węglem z tego zakładu. Tu jest mnóstwo takich patologii i oszustw, nad którymi trzeba się pochylić. Ponadto mamy też problemy na wschodniej i zachodniej granicy. Pierwszy to import dotowanego węgla, który dosłownie zalewa nasz rynek i to w tych najbardziej wartościowych sortymentach. Drugi to polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Ona niszczy wszystko, co opiera się na węglu i na siłę próbuje zastąpić ten nośnik energii droższą, niewydolną i wcale nie mniej szkodliwą dla środowiska energią odnawialną. Za tym stoi potężne lobby, któremu udało się doprowadzić do sytuacji, że węgiel w Unii jest na cenzurowanym. Nie można w niego inwestować. To wszystko dzieje się w warunkach, w których podnoszone są kwestie wolnego rynku i konkurencji, mimo tego węgiel jest nieuczciwie wypierany na rzecz OZE, które - jeszcze raz powtórzę - nie są ani tańsze, ani lepsze pod żadnym względem.
                                           BOGUSŁAW ZIĘTEK - Przewodniczący Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
Źrodło: nettg.pl
                   
13.04.2017
Pierwszy w Polsce układ zbiorowy pracy w sieci handlowej.
W Tesco ruszyły rozmowy
     Tesco Polska z układem zbiorowym pracy? To byłby fenomen! - Nie mam informacji, by w którejkolwiek z sieci handlowych w Polsce był już układ zbiorowy pracy. Tesco ma szansę być pionierem - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca WZZ "Sierpień 80" w Tesco i liderka pierwszego w naszym kraju strajku w hipermarkecie. Rozmowy z pracodawcą ruszyły, a związkowcy są dobrej myśli.
     Wypracowanie układu zbiorowego pracy (UZP) w Tesco to pomysł Wolnego Zawodowego "Sierpień 80". Jak podkreślają związkowcy, od zawsze są orędownikami zawierania zakładowych i branżowych układów zbiorowych pracy, szczególnie w takich gałęziach jak wielkie sieci handlowe, które zatrudniają kilkaset tysięcy osób.
     - Rozmowy z pracodawcą już ruszyły. Ku naszej uciesze, przedstawiciele Tesco są chętni do współpracy nad układem zbiorowym pracy. Kolejne spotkanie w tym temacie zaplanowano na 24 kwietnia - informuje Elżbieta Fornalczyk. - Przypominam, że już wcześniej zwróciliśmy się do Ministerstwa Pracy z prośbą o włączenie się w proces tworzenia UZP w Tesco - mówi szefowa "Sierpnia 80" w Tesco.
     Układ zbiorowy pracy jest aktem prawa wewnątrzzakładowego rozszerzającym najczęściej uprawnienia pracowników wynikające ze stosunku pracy w porównaniu z ogólnie obowiązującymi przepisami prawa pracy. Każdy układ zbiorowy, aby mógł wejść w życie, musi zostać zarejestrowany przez ministra pracy (dla układów ponadzakładowych) lub okręgowy inspektor pracy (dla układów zakładowych).
                
12.04.2017
Kopalnie PGG nie wydobywają węgla.
Wniosek do Ministerstwa Energii o spotkanie
                                                                                                              Katowice, dnia 11.04.2017 r.
                                                                  Minister Energii
                                                                  Krzysztof Tchórzewski
 
            Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” - Konfederacja w Katowicach zwraca się z wnioskiem o zorganizowanie pilnego spotkania w sprawie sytuacji w Polskiej Grupie Górniczej Sp. z o.o.
            Niewydolność produkcyjna, systematyczne trwające od miesięcy nierealizowanie planów wydobywczych, błędy popełniane przez kierujących procesami wydobywczymi, zarówno na szczeblu Spółki, jak i kopalń zespolonych, powodują pogorszenie się sytuacji Spółki.
            Tylko w trakcie trzech miesięcy bieżącego roku Grupa nie zrealizowała wydobycia na poziomie 1 mln ton węgla. Także pozostałe wskaźniki (tj. roboty przygotowawcze, koszty wydobycia) nie napawają optymizmem.
            Pogłębianie się zapaści i nierealizowanie wydobycia na założonym w biznesplanie poziomie (150 tys. ton na dobę, podczas gdy wydobywa się nieco ponad 100 tys. ton) oznacza na tyle znaczący ubytek przychodów, iż zagraża to prawidłowemu funkcjonowaniu Spółki.
            Liczne interwencje, podejmowane na poziomie Zarządu Spółki, nie przynoszą spodziewanych efektów, w związku z powyższym WZZ „Sierpień 80” wnosi o jak najszybsze spotkanie z p. Ministrem w PGG Sp. z o.o.
 
                                                                                  Przewodniczący Komisji Zakładowej
                                                                                  WZZ „Sierpień 80” w PGG Sp. z o.o.
                                                                                              Przemysław Skupin
 
Do wiadomości:
1) Wiceminister Energii Grzegorz Tobiszowski
2) a/a
                    
06.04.2017
Ziętek: o przebudowie górniczych płac i zadyszce kopalń zespolonych w PGG
za wnp.pl:
     5 kwietnia PGG, powiększona o kopalnie KHW, miała wydobyć 150 tys. ton węgla. A wydobyła tylko 106 tys. ton. Przepaść się powiększa - podkreśla w rozmowie z portalem wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
      Jak się Pan zapatruje na konieczność wypracowania nowego układu zbiorowego pracy w Polskiej Grupie Górniczej powiększonej o Katowicki Holding Węglowy?
     - Po zakończeniu spraw związanych z przebudową organizacyjną górnictwa mamy dwie najistotniejsze kwestie, które przed nami stoją. To po pierwsze sprawa zwiększenia przychodów Polskiej Grupy Górniczej poprzez maksymalizację wydobycia w kopalniach zespolonych, z czym obecnie mamy wielki problem, bo praktycznie żadna z nich nie realizuje założeń Planu Techniczno-Ekonomicznego.
     A po drugie - trzeba wykorzystać ten rok na wynegocjowanie nowych zasad płacowych, aby na spokojnie przygotować się do wejścia w rok 2018. Płace w górnictwie trzeba uprościć i uporządkować.
      Dostrzega Pan tu, jako związkowiec, jakieś zagrożenia?
     - Absolutnie nie obawiam się, że ktokolwiek będzie próbował odbierać górnikom wynagrodzenie. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę z tego, że jeżeli spojrzeć na PIT, to wynagrodzenie roczne w górnictwie nie stanowi żadnej rewelacji. Dziś w Polskiej Grupie Górniczej powiększonej o Katowicki Holding Węglowy średnia wynagrodzeń to 6225 zł brutto z wszystkimi składnikami. Nikt przytomny nie będzie postulował obniżenia tego wynagrodzenia, ponieważ jest ono już bardzo niskie. Górnicy spadli w rankingu wynagrodzeń w ciągu ostatnich lat.
     Trzeba również pamiętać, że górnictwo to nie tylko dół kopalni, ale również pracownicy przeróbki, gdzie praca jest nie mniej ciężka, a wynagrodzenia na żenująco niskim poziomie. Dziś musimy popracować nad tym, w jaki sposób przebudować wynagrodzenia w górnictwie, aby system ten uprościć, ale żeby nie naruszyć dochodów górników, jakie zawiera PIT.
     Już dziś trzeba też zastanowić się nad tym, jak mają być ukształtowane wynagrodzenia od 1 stycznia 2018 roku, bo przecież z tą datą powinny być w PGG przywrócone górnikom wszystkie elementy płacowe zawieszone do końca roku 2017. Chodzi oczywiście o przywrócenie czternastki, ale w taki sposób, aby nie stała się ona kolejną okazją do łatwej nagonki na górników i górnictwo przez resztę Polski.
      A zatem, jak Pańskim zdaniem należy to przeprowadzić?
     - Jestem zwolennikiem tego, aby pieniądze odkładane na wypłatę czternastki włączyć w miesięczny system wynagradzania górników.
      Górniczy pracodawcy postulują, by zacząć płacić za efekty, za wydajność.
     - Bardzo wyraźnie chcę podkreślić: nie ma możliwości, aby przebudowa systemu wynagrodzeń w górnictwie wiązała się z obniżeniem wynagrodzeń. Wprost przeciwnie - musimy przywrócić te elementy, które zostały zawieszone i włączyć je w wynagrodzenia podstawowe. Jest elementem prymitywizmu ekonomicznego myślenie, że ludzie są motywowani za pomocą kija i marchewki. Przy czym częściej w użyciu jest kij niż marchewka.
     Mieliśmy już kilka razy w górnictwie próby wprowadzenia efektywnościowego systemu wynagrodzeń. Pamiętam prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, który powiedział, że nie będzie ludziom płacił, jak nie będą wydobywali węgla. Efekt był taki, że ludzie nie zarabiali, a wydobycia i tak nie było, bo za damski ch? nikt pracować nie będzie. W górnictwie to tak nie działa.
      A jak?
     - Proszę spojrzeć na przykład kopalni Sośnica. Ona przez wiele lat nie dawała sobie rady i nikt nie był w stanie sobie z tym poradzić. Dopiero zmiany w kierownictwie kopalni sprawiły, że mamy sukces. Tu nie zmieniono systemu wynagrodzeń, tu nie nastąpiły jakieś rewolucyjne zmiany w systemie organizacji pracy. A mimo to się udało. Mitologizowanie efektywnościowego systemu wynagradzania jest budowaniem fałszywego przekonania, że jego wprowadzenie przyniesie sukces. To jest darwinizm ekonomiczny i jaskiniowy kapitalizm. Twierdzenie, że jeżeli wynagrodzenie górnika składać się będzie w 40 procentach z płacy stałej gwarantowanej, a w 60 pozostałych procentach będzie to element ruchomy uzależniony od wyników i który można będzie odebrać górnikowi - jest z gruntu fałszywe.
     Pracownik chce mieć pewność i stabilizację dla siebie i swojej rodziny. Chce wiedzieć o tym, ile dostanie na koniec miesiąca, a nie żyć w warunkach rosyjskiej ruletki, w której nie będzie wiedział, czy na koniec miesiąca dostanie 2,5 tys. zł czy 3,5 tys. zł. Bowiem tego typu różnica w wysokości wynagrodzenia jest wielkim problemem. Wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje, kiedy mamy różne rozliczenia dni roboczych w poszczególnych miesiącach.
     Jeżeli tych dni jest między 21 a 23, to wszystko jest w miarę w porządku. Ale jeśli przyjdzie taki miesiąc, jak w kwietniu tego roku, kiedy dni roboczych jest 19 i dziesiątego maja ludzie na kopalniach dostaną o tysiąc złotych mniej, to będzie wrzało jak w ulu.
     Chcę więc zapytać tych mądrali, którzy chcą nam zafundować taką huśtawkę nastrojów na stałe - jak im się uda zarządzać załogami, które podlegać będą takiej stałej huśtawce nastrojów wynikającej z tego, że nikt tak naprawdę nie będzie wiedział, ile zarobi na koniec miesiąca. A to jest właśnie specyfika efektywnościowego systemu wynagradzania. Chcecie motywować ludzi, to dajcie im gwarancje wynagrodzenia na odpowiednim stałym poziomie i nagradzajcie za to, co jest robione ponad zaplanowane zadania.
     Na tym bowiem polega rzeczywiste motywowanie ludzi i budowanie w nich przekonania, że sukces firmy jest również ich sukcesem i również im się opłaci.
      Czy zatem według Pana szykuje się w tym obszarze jakieś ostre zwarcie w Polskiej Grupie Górniczej?
     - Nie sądzę, gdyż naprawdę nie dostrzegam po drugiej stronie, aby ktoś ostrzył sobie zęby na górnicze wynagrodzenia. Powtarzam: kiedy mowa jest o tym, że górnik dostaje Barbórkę, czternastkę, węgiel, flapsy czy ołówkowe, to ludzie w Polsce wyobrażają sobie Bóg wie co. Ale kiedy na to samo wynagrodzenie spojrzy się, że po zsumowaniu tych wszystkich elementów jest to tylko 6225 zł brutto, to już nikogo to nie szokuje ani nie oburza. Moim zdaniem o wiele ostrzejsze pole sporu szykuje się w PGG zupełnie gdzie indziej.
      A gdzie?
     - W zarządzaniu kopalniami zespolonymi, które dzielą się na zarządzane źle oraz bardzo źle. Jeżeli nie przerwie się tutaj pewnych kolesiowskich układów, to nic nam nie pomoże i skończy się to jedną wielką katastrofą.
     Wczoraj, czyli 5 kwietnia Polska Grupa Górnicza powiększona o kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego miała wydobyć 150 tys. ton węgla. A wydobyła tylko 106 tys. ton. Przepaść się powiększa i tu jest największe zagrożenie dla przyszłości PGG. Są bowiem takie kopalnie zespolone, które od chwili powstania ani przez tydzień nie zdołały zrealizować założeń PTE. Ale kierujący nimi ludzie ciągle obiecują, że za chwilę będzie lepiej. Tyle że niemal od roku jest coraz gorzej.
     Ktoś wreszcie musi tym towarzystwem wstrząsnąć, bo to nieprawdopodobna historia, że dziś najlepszą kopalnią w PGG - która praktycznie jako jedyna realizuje nakładane na nią zadania i zarabia - jest Sośnica.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                     

 05.04.2017

Ministerstwo Energii bez energii?
Związkowcy ponawiają wniosek o zbadanie nieprawidłowości w górnictwie
     Komisja Krajowa WZZ "Sierpień 80" ponowiła dziś wniosek z 8 lutego br. do Ministerstwa Energii o zbadanie możliwości wystąpienia wielomilionowych wyłudzeń w Katowickim Holdingu Węglowym.  Związek przesłał też resortowi energii kolejne materiały wskazujące zasadność zarzutów wobec nieprawidłowości w tej spółce węglowej.
     Mamy nadzieję, że tym razem będzie odpowiednia reakcja Ministerstwa Energii, zainteresowanie się sprawą i nadanie jej właściwego biegu.
 
                 
05.04.2017
Jest reakcja Ministerstwa Sprawiedliwości na wniosek Sierpnia 80
o kontrolę w ArcelorMittal
 
     Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało Prokuraturze Krajowej wniosek WZZ "Sierpień 80" o przeprowadzenie postępowania sprawdzającego w sprawie ArcelorMittal. - Cieszy nas szybka reakcja resortu sprawiedliwości - mówią związkowcy, którzy w ubiegłym tygodniu (28.03) wnioskowali o kontrolę w zakresie procesu prywatyzacji polskich hut przez koncern Mittala oraz sposobów traktowania pracowników i ich przedstawicielstwa związkowego przez firmę.
     - Zbadany musi zostać cały proces prywatyzacji przez ArcelorMittal. Był bowiem cały szereg nieprawidłowości, który pozwolił przejąć za bezcen polskie huty. Po tej prywatyzacji koncern ogłosił sukces i miał zyski, które wyprowadzał za granicę, nie inwestując w polskie zakłady - uważa Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień 80".
     Pod ostrzałem związkowców jest nie tylko to, że ArcelorMittal nie wywiązał się z warunków prywatyzacji, ale i bieżąca działalność koncernu w Polsce. Chodzi o konflikt podczas trwających właśnie rozmów płacowych. Rozmów, które zgodnie z Układem Zbiorowym Pracy powinny były się zakończyć w grudniu 2016 roku.
     Związek "Sierpień 80" twierdzi, że ArcelorMittal łamie prawa pracownicze i związkowe.
- Oczekujemy na zawarcie godnego porozumienia płacowego dla załóg. Pracodawca pomija jednak naszą organizację związkową i wybiórczo prowadzi negocjacje z wybranymi organizacjami związkowymi, pomimo że WZZ „Sierpień 80” jest członkiem Zespołu Centralnego i sygnatariuszem Zakładowego Układu Zbiorowego ArcelorMittal Poland – mówi szef „Sierpnia 80” w ArcelorMittal, Janusz Wojtasik.
Kolejne rozmowy płacowe w koncernie ArcelorMittal mają się odbyć dziś (5.04).
                
04.04.2017
STANOWISKO WZZ Sierpień 80 w sprawie rozbijania jedności związkowej w ArcelorMittal Poland przez małopolską Solidarność
                                                                                                      Katowice, 4 kwietnia 2017 roku
 
S T A N O W I S K O
Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”
w sprawie rozbijania jedności związkowej w ArcelorMittal Poland
przez małopolską „Solidarność”
 
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” przestrzega strukturę NSZZ „Solidarność” działającą w ArcelorMittal Poland – Oddział Kraków przed rozbijaniem jedności związkowej w czasie trwających protestów w Spółce.
     Pokątne, nieoficjalne i odbywające się w największej tajemnicy spotkania niektórych organizacji związkowych - na czele z małopolską NSZZ „Solidarność” - z pracodawcą w Krakowie i parcie do zawarcia separatystycznego, byle jakiego porozumienia, mija się z oczekiwaniami załóg pracujących w zakładach ArcelorMittal. Najwidoczniej koledzy z niektórych związków zawodowych zapomnieli o swojej roli reprezentanta woli i interesów pracowniczych, przez co gotowi są podpisać każde podsunięte im porozumienie. Aura tajemniczych spotkań z pracodawcą przesłoniła im najwyraźniej także to, że spór toczy się tak o podwyżki płac, jak i o godność.
     WZZ „Sierpień 80” działający w koncernie ArcelorMittal oczekuje na zawarcie godnego porozumienia płacowego dla załóg. Pracodawca pomija jednak naszą organizację związkową i wybiórczo prowadzi negocjacje z wybranymi organizacjami związkowymi, pomimo że WZZ „Sierpień 80” jest członkiem Zespołu Centralnego i sygnatariuszem Zakładowego Układu Zbiorowego ArcelorMittal Poland.  Oczekujemy na szybkie działania zgodne z prawem, Ustawą o związkach zawodowych i podjęcie rozmów na forum Zespołu Centralnego, mając na uwadze równe traktowanie partnerów społecznych.
 
                                                                                  / Za Komisję Krajową /
                                                                                             PATRYK KOSELA
                                                                                             Rzecznik prasowy
                                                                                             Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
               
31.03.2017
To nie koniec batalii o kopalnię Krupiński!
                                                                                                    Katowice, 31 marca 2017 roku
 
To nie koniec batalii o kopalnię „Krupiński”!
     W związku z przekazaniem Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński” do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” przygotuje wystąpienie do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie niegospodarności w zarządzaniu majątkiem narodowym.
     Na podstawie Ustawy o NIK, przedmiotem kontroli winny być objęte kwestie związane ze złożami węgla i metanu oraz inwestycji. Kontrola ta dotyczyć ma zatem legalności, gospodarności, celowości i rzetelności [art. 203 Konstytucji RP, art. 5 Ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli] postępowania organów Jastrzębskiej Spółki Węglowej w zakresie gospodarki złożami i inwestycji.
     Uważamy ponadto, że tożsame kontrole powinny zostać przeprowadzone także w innych spółkach węglowych.
     Zdaniem WZZ „Sierpień 80”, dotychczasowy sposób zarządzania KWK „Krupiński” przez Jastrzębską Spółkę Węglową i niewłaściwy nadzór właścicielski, skutkują niezrozumiałą decyzją o zaprzestaniu funkcjonowania tego ruchu zakładu górniczego. W efekcie doszło do porzucenia złoża sięgające 48 milionów ton najwyższej jakości węgla koksowego o wartości ponad 40 mld złotych. Przy wydobyciu szacowanym na 2 mln ton rocznie dawało to perspektywy na dalsze 24 lata wydobycia. Kopalnia ta posiada także złoża węgla energetycznego i półkoksowego oraz bogate pokłady metanu, do eksploatacji którego „Krupiński” został uprzednio przygotowany.
     Zbywanie i zaprzestanie funkcjonowania kopalni perspektywicznej, bogatej w naturalne zasoby złóż jest trwonieniem majątku narodowego. Na podstawie faktów świadczących o tym, że Polska cierpi na niedobór węgla, stanowi to realne zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i jego niezależności energetycznej. Likwidacja kopalni „Krupiński” wyczerpuje zatem znamiona działania na niekorzyść państwa i interesu publicznego. Likwidacja ta jest również działaniem na szkodę JSW, która w ten sposób pozbawia się zasobów węgla i metanu, mogących w przyszłości stanowić podstawę jej funkcjonowania i przychodów dla Spółki.
     Sam fakt przekazania struktury KWK „Krupiński” w Suszcu do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, w ocenie WZZ „Sierpień 80”, nie kończy sprawy. Przykładem tego, że kopalnię z SRK można wyciągnąć i może ona dalej fedrować jest Kopalnia Węgla Kamiennego „Brzeszcze” leżąca w macierzystej gminie zamieszkanej przez Panią Premier Beatę Szydło. KWK „Brzeszcze” w maju 2015 r. została zbyta do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a w październiku 2015 r. koncern energetyczny Tauron podpisał umowę o kupnie kopalni „Brzeszcze”. Kopalnia funkcjonuje.
     Nie ma powodów, by podobny zabieg nie był wykonany w przypadku kopalni „Krupiński”. Choć w obrębie funkcjonowania tej kopalni nie mieszka żaden prominentny polityk, siłą dobrej woli można tę kopalnię uratować. Należy tu wypracować formułę pozwalającą na dalsze funkcjonowanie w celu zabezpieczenia złóż węgla i metanu, które posiada. KWK „Krupiński” nie musi istnieć dalej w strukturze opanowanej przez instytucje finansowe Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Jeśli tylko decyzja o likwidacji kopalni „Krupiński” nie była li tylko decyzją polityczną, to wszelkie argumenty ekonomiczne i gospodarcze przemawiają za tą kopalnią. Ona może być zyskowna, dawać węgiel i miejsca pracy, a także być istotnym ogniwem dla gminy, na terenie której prowadzi eksploatację górniczą.
     Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” żywi nadzieję, iż przygotowywany przez nas wniosek do Najwyższej Izby Kontroli i w efekcie kontrola NIK w sposób ewidentny uwydatnią wszystkie procesy działania na niekorzyść Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński” w Suszcu. Podtrzymujemy także nasze stanowisko dotyczące tego, że kopalnia „Krupiński” ma dalszą rację bytu, funkcjonowania i fedrowania.
                                                                                   / za Komisję Krajową /
                                                                                                      PATRYK KOSELA
                                                                                                      Rzecznik prasowy
                                                                                                      Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
                 
28.03.2017
ArcelorMittal Poland - skandaliczny sposób traktowania pracowników
                                                                                                     Katowice, 28 marca 2017 roku
S T A N O W I S K O
Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”
w sprawie skandalicznego sposobu traktowania pracowników
przez ArcelorMittal Poland
   Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” za skandaliczny i niedopuszczalny uznaje sposób traktowania pracowników i ich przedstawicielstwa związkowego przez koncern ArcelorMittal Poland. WZZ „Sierpień 80” jeszcze dziś zwróci się do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego z wnioskiem o pilne przeprowadzenie kontroli zarówno całego procesu prywatyzacji polskich zakładów i przejęcia ich przez ArcelorMittal, jak i bieżącej działalności.
     Sposób (nie)prowadzenia rozmów płacowych i łamania Układu Zbiorowego Pracy przez ArcelorMittal Poland jest przykładem buty i arogancji. Dobitnie pokazuje to jak wielki ponadnarodowy kapitał kolonizuje gałęzie gospodarki państwa, uznając jego obywateli za pozbawionych wszelkich praw niewolników. Na to naszej zgody nie ma!
     Postępowanie ArcelorMittal Poland przeczy nie tylko ogólnie przyjętym zasadom współżycia społecznego i dialogu, ale istotnie wyczerpuje znamiona łamania prawa. Koncern swoim postępowaniem łamie swobody związkowe, wprowadzając różnego rodzaju nakazy i zakazy (jak zakazy wstępu dla przedstawicieli związków zawodowych).
     W związku z powyższym, w dniu dzisiejszym Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” zwróci się do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli w obrębie całego procesu prywatyzacji polskich zakładów przez ArcelorMittal, wywiązywania się z warunków prywatyzacji, jak i bieżącej działalności koncernu w Polsce z uwzględnieniem spraw gospodarczych, finansowych i pracowniczych. W sposób szczególny przedmiotem badań powinny być objęte kwestie dotyczące: traktowania przez ArcelorMittal Poland pracowników, łamania praw pracowniczych oraz naruszania praw i wolności związkowych.
     Być może należy się zastanowić nad nacjonalizacją i repolonizacją zakładów przejętych przez ArcelorMittal Poland. Jak widać w przypadku deptania praw i godności polskich obywateli przez ArcelorMittal, obecny stan rzeczy nie może mieć dalszego miejsca.
     Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” podtrzymuje także gotowość pomocy i czynnego udziału w protestach i strajku, o ile takie decyzje podejmą zakładowe organizacje związkowe. WZZ „Sierpień 80” posiada swoje struktury w zakładach ArcelorMittal Poland.
 
                                                                                  PATRYK KOSELA
                                                                                  Rzecznik prasowy
                                                                             Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
 
                 
28.03.2017
Jako do córki górnika", czyli górnicy do premier Szydło.
Czekają w kopalni Krupiński
                                                                                                            Katowice, 28 marca 2017 roku
 
WEZWANIE DO RZĄDU
o wycofanie się z likwidacji kopalni „Krupiński”
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” po raz kolejny wzywa rząd o opamiętanie i wycofanie się z decyzji o likwidacji Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński” w Suszcu. Dla tej perspektywicznej kopalni należy znaleźć formułę pozwalającą na dalsze funkcjonowanie, celem zabezpieczenia złóż węgla i metanu, które posiada.
     KWK „Krupiński” ma przyszłość. Nie ma jednak woli lub chęci ze strony rządzących, aby dopuścić tę możliwość. Przypomina to historię kury znoszącej złote jaja, którą postanowiono ubić na rosół. Jeśli Ministerstwo Energii nie widzi dalszego miejsca dla kopalni „Krupiński” w strukturze Jastrzębskiej Spółki Węglowej, to należy wypracować formułę pozwalającą na fedrunek poza tą spółką. Jest przecież wielu ekspertów wskazujących szanse dla kopalni w Suszcu i to, że może być ona zyskowna. Co ważne, wielu z tych ekspertów i obrońców kopalni znajduje się w szeregach partii rządzącej.
     WZZ „Sierpień 80” zwraca się bezpośrednio do Pani Pani Premier Beaty Szydło jako córki górnika o podjęcie bezzwłocznej interwencji w tej sprawie.
     Pani Premier, doskonale pamiętamy Pani solenne obietnice i przyrzeczenia z okresu kampanii wyborczej. Mamy w pamięci Pani obecność i słowa wypowiedziane podczas protestu górniczego przed kopalnią „Brzeszcze” 5 października 2015 roku. Wnosimy teraz o przyjazd i rozmowę z górnikami kopalni „Krupiński”. Czasu nie zostało dużo, skoro egzekucję niewinnej kopalni wyznaczono na dzień 1 kwietnia.
Nie ma moralnego i ekonomicznego uzasadnienia dla zamykania kopalni bogatej w ogromne - jedne z największych w Polsce - złoża węgli koksowego, półkoksowego i energetycznego oraz w metan. Wartość i istotność metanu jest obecnie niedoceniana. Warto pamiętać, że to na tej kopalni jako pierwszej wykorzystano silniki do przetwarzania metanu w energię elektryczną. Również w „Krupińskim” pracowano nad innowacyjnymi metodami wykorzystania tego ogromnego bogactwa naturalnego, jakim jest metan. Należy więc zadać sobie pytanie, komu zależy na tym, byśmy utracili do niego dostęp?! To wartość dziesiątek miliardów złotych!
     Polsce już brakuje węgla. Likwidacja kolejnych kopalń tylko pogorszy ten stan i realnie zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu państwa. Czy chodzi o to, aby uzależnić się od importu węgla z Rosji? Czy Polska jest na tyle bogata, by pozwalać sobie na pozostawienie pod ziemią tego dobra narodowego? Żaden bank nie ma prawa decydować o jego unicestwieniu i żaden polityk nie ma prawa się na to zgadzać!
     W tej sprawie nie można kłaniać się ani przed banksterami, ani przed Unią Europejską. Rząd wielokrotnie podkreślał, że to, co jest zawarte w notyfikacji pomocy publicznej przez Komisję Europejską - nie jest ostateczne. Nie wyobrażamy sobie jako środowisko górnicze i związkowe, aby Polska pod dyktando Unii Europejskiej likwidowała własne miejsca pracy i niszczyła własny potencjał gospodarczy. Takiej UE nie potrzebujemy, a rząd powinien tego typu dyktatowi stanowczo się przeciwstawić.
Nie wolno zapominać, że kopalnia „Krupiński” w Suszcu to jedyny duży pracodawca w tym powiecie. Jej likwidacja oznacza nie tylko likwidację dwóch tysięcy miejsc pracy, ale również kilku tysięcy w otoczeniu kopalni. Będzie to kataklizm dla lokalnych społeczności.
     Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” wzywa – jak we wstępie – do natychmiastowego wstrzymania wykonania decyzji o likwidacji KWK „Krupiński” w Suszcu z dniem 1 kwietnia br. Należy pozyskać czas na znalezienie formuły dla dalszego funkcjonowania tej kopalni. Póki na kopalnianej bramie nie zawiśnie kłódka – nigdy nie jest za późno. W górnictwie nadzieja umiera ostatnia.
 
                                                                       / za Komisję Krajową /
                                                                                       PATRYK KOSELA
                                                                                       Rzecznik prasowy
                                                                                       Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
                 
24.03.2017
Solidarność kłamie
 
     Poniżej odpowiedź KK WZZ Sierpień 80 na stanowisko Górniczej Solidarności z 22 marca
 
                                                                                                         Katowice, 24 marca 2017 roku
 
„SOLIDARNOŚĆ” KŁAMIE
 
      W stanowisku opublikowanym 22 marca br. Krajowa Sekcja Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” odcina się od nowelizacji ustawy górniczej przyznającej jej związkowcom przywilej odchodzenia na urlopy górnicze poprzez zaliczanie im okresu pełnienia funkcji związkowych jako okresu pracy górniczej. Długo - bo blisko tydzień od uchwalenia ustawy przez parlament - zajęło „Solidarności” wymyślenie tych kłamstw. Kłamstw, które są krzykiem rozpaczy po tym jak nowe prawo nadające niesprawiedliwe przywileje wąskiej garstce związkowych głównie bonzów „Solidarności” spotkało się z miażdżącą krytyką środowiska górniczego.
     Urlopy górnicze przysługiwały dotąd tylko pracownikom dołu kopalń. Można na nie przejść po 21 latach pracy dołowej. Teraz także funkcyjni związkowcy górniczej „Solidarności”, którzy siedzieli za biurkami przy kawie otrzymają te uprawnienia. Czy nie są to niesprawiedliwe względem górników przywileje?
     Zapis nowelizacji, o której mowa mówi bowiem: „Urlop górniczy (...) przysługuje pracownikowi zatrudnionemu pod ziemią w kopalni, zakładzie górniczym lub jego oznaczonej części, (?) któremu ze względu na wiek, łączny staż pracy, w tym staż pracy w okresie pełnienia z wyboru funkcji związkowej w organizacji związkowej, reprezentatywnej w rozumieniu ustawy o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego (...) brakuje nie więcej niż cztery lata do nabycia prawa do emerytury – w wymiarze do 4 lat” [skróty i wyróżnienie nasze].
     Z kolei minister energii Krzysztof Tchórzewski uzasadniając tę nowelizację powiedział:„Okazuje się, że jest pewna liczba górników, którzy pełnili w różnym okresie swojej działalności funkcje społeczne – niektórzy kilka lat, inni kilkanaście lat. Jest to kilkudziesięcioosobowa grupa działaczy społecznych, którzy nie nabywają prawda do urlopu według poprzednich przepisów. Nowelizacją ustawy rozszerzamy to, aby im też umożliwić uzyskanie prawa do urlopu górniczego” [cytat za depeszą PAP, „Senackie komisje bez poprawek zaakceptowały nowelizację ustawy górniczej”, 14.03.2017].
     Dziwnym trafem projekt nowelizacji ustawy górniczej pojawił się bezpośrednio zaraz po podpisaniu przez „Solidarność” zgody na połączenie Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą i po tym jak „Solidarność” odstąpiła od jakichkolwiek protestów w sprawie likwidacji kopalni „Krupiński”.
W jeden dzień Sejm ustawę dla „wybrańców” przegłosował, w ekspresowym tempie przyjął ją Senat. Za jaką cenę funkcjonariusze „Solidarności” dostali ten przywilej? Bronią się, że oni tego nie chcieli, a samo przechodzenie związkowców na urlopy górnicze nie oznacza, że będą mogli mieć zaliczony staż związkowy do emerytury górniczej. Tak, to akurat prawda. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by za jakiś czas minister energii znów kupił sobie ich litość, jakąś decyzję lub podpis, a Sejm po cichu przyjął kolejną nowelizację, tym razem w przepisach emerytalnych, gdzie zaliczy się okres związkowy do emerytury górniczej.
     Górnicza „Solidarność” w swoim stanowisku twierdzi, że wprowadzanych zmian z nimi nie konsultowano.„Nawet gdyby takie konsultacje miały miejsce, NSZZ Solidarność nie zaakceptowałby treści nowelizowanych zapisów w takiej formie” - pisze „S”. Gdzie zatem były protesty, publiczna krytyka nowelizacji ustawy czy apel „Solidarności” do parlamentarzystów czy do Prezydenta RP, aby z ustawy wykreślić zapis dający nowe przywileje związkowe? Przecież to wasi politycy!
     Górnik ciężko pracujący pod ziemią i tracący swoje zdrowie na kopalni musi odrabiać każdy dzień zwolnienia L-4 i okres służby wojskowej. Ale „Solidarność” zamiast załatwić górnikom zniesienie obowiązku odrabiania dni nieprzepracowanych z powodów niezależnych, wolała dla siebie załatwić, że związkowcy na etatach będą mogli korzystać z uprawnień takich samych jakie przysługują górnikom, którzy przez lata tyrają na dole kopalni.
     „Solidarność” w KHW twierdzi, że nie sprzedała się za przywileje dla związkowców, którzy będą mogli odchodzić na urlopy górnicze. Jak nazwać zatem zapis w biznesplanie PGG, że kopalnia „Śląsk” zostanie zlikwidowany 31 grudnia 2017 roku? Każdy związkowiec „Solidarności” przed podpisaniem porozumienia poświadczył na piśmie, że zapoznał się z biznesplanem PGG, w którym zapis ten się znajduje. Przypomnijmy tylko, że wcześniej była szansa, aby zarówno dla „Śląska” jak i dla kopalni „Wieczorek” wynegocjować datę na koniec 2018 roku z możliwością szukania rozwiązań na dalsze funkcjonowanie tej pierwszej kopalni. Ale co to biznesmenów z „Solidarności” w KHW obchodzi?!  Skończyły się ich biznesy w Holdingu, więc większość z nich w związku z podpisaniem przez Prezydenta nowelizacji ustawy po prostu ucieknie na urlop górniczy. Tacy to obrońcy górnictwa.
                                                                                     / za Komisję Krajową /
 
                                                                                               BOGUSŁAW ZIĘTEK
                                                                                               Przewodniczący Komisji Krajowej
                                                                                               WZZ „Sierpień 80”
                 
 
23.03.2017
P O P A R C I E dla protestu pracowników hut
 
                                                                                                      Katowice, 23 marca 2017 roku
 
P O P A R C I E
dla protestu pracowników hut
 
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” w pełni popiera protest pracowników ArcelorMittal Poland. Przekazujemy Wam naszą solidarność w walce. I głęboko wierzymy, że wspólny i konsekwentny opór jest drogą do zwycięstwa interesów pracowniczych. Dość niszczenia branży hutniczej w Polsce!
     Z oburzeniem przyjmujemy postawę pracodawcy. Zachowanie ArcelorMittal jest przejawem arogancji i traktowania polskich pracowników bez należytego szacunku. Koncern przejmując huty i niewiele samemu wnosząc, przez lata wysysał z nich ile mógł. Teraz z kolei wykorzystuje ich pracowników płacąc śmieszne pieniądze, nie godząc się na realny wzrost podwyżek płac i depcząc dialog społeczny.
Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80” nie dziwi protest w ArcelorMittal. I pracodawcy też nie powinien on dziwić, gdyż sam go wywołał. Doprowadził do napięć, które wkrótce mogą wymknąć się spod kontroli. Albo rozmowy płacowe będą kontynuowane i oparte na szacunku do strony pracowniczej – a skutkować będą poważnym wzrostem wynagrodzeń za pracę – albo dojdzie do rozszerzenia fali protestów. Panowie prezesi, miganie się od rozmów i tłumaczenie tego brakiem wolnych sal jest żenujące i świadczy o was jak najgorzej. Jesteście mało kreatywni w wymyślaniu wymówek, albo za bardzo leniwi.
     Jeśli związki zawodowe prowadzące protest w ArcelorMittal Poland zechcą go rozszerzyć, to WZZ „Sierpień 80” już teraz zapowiada wsparcie go i wzięcie czynnego udziału. Protestować będą nie tylko nasi koledzy z ArcelorMittal, ale także z innych branż i zakładów pracy. Bo godność człowieka i prawo do godnej pracy i godziwej płacy to nasze podstawowe wartości. Przynależne każdemu człowiekowi i niezbywalne.
                                                                                 / za Komisję Krajową /
                                                                                                PATRYK KOSELA
                                                                                                Rzecznik prasowy
                                                                                                Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”
                  
22.03.2017
Ziętek, Sierpień 80: zatrzymać kataklizm, ocalić Krupińskiego
za wnp.pl
     Likwidacja Krupińskiego oznacza nie tylko likwidację dwóch tysięcy miejsc pracy, ale również kilku tysięcy w otoczeniu kopalni. Będzie to kataklizm dla lokalnych społeczności - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
      Komisja Krajowa Sierpnia 80 wystosowała stanowisko, w którym sprzeciwia się likwidacji kopalni Krupiński, która do końca marca ma trafić z Jastrzębskiej Spółki Węglowej do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Skąd to nagłe przebudzenie Sierpnia 80, jeśli idzie o Krupińskiego?
     - Od początku uważaliśmy decyzję o likwidacji Krupińskiego za złą. Trudność polegała na tym, że nie mamy tam struktur i nie chcieliśmy zajmować stanowiska przed tymi, którzy posiadają tam swoje struktury związkowe. 
     Oczywistym jest natomiast, że uważamy decyzję o likwidacji Krupińskiego za katastrofalną. Dziś, tj. 22 marca, Komisja Krajowa Sierpnia 80 zajęła stanowisko, w którym żąda wycofania się z tej decyzji. Jestem przekonany, że - mając na względzie wagę argumentów - kopalnia Krupiński nie zostanie zlikwidowana. 
      Jest porozumienie JSW z obligatariuszami zakładające przekazanie Krupińskiego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a ponadto jest kwestia notyfikacji pomocy publicznej dla górnictwa...
     - Po pierwsze, kopalnia Krupiński posiada ogromne, jedne z największych w Polsce, zasoby węgla - w tym koksowego - o wartości dziesiątek miliardów złotych. Jest to dobro narodowe o nieprawdopodobnej wartości i żaden bank nie ma prawa decydować o jego unicestwieniu!  Po drugie, rząd wielokrotnie podkreślał, że to, co jest zawarte w notyfikacji pomocy publicznej przez Komisję Europejską - nie jest ostateczne. 
     Nie wyobrażam sobie, abyśmy pod dyktando Unii Europejskiej likwidowali własne miejsca pracy i niszczyli własny potencjał gospodarczy. Takiej UE nie potrzebujemy, a rząd powinien tego typu dyktatowi stanowczo się przeciwstawić. 
     A po trzecie, kopalnia Krupiński to jedyny duży pracodawca w tym powiecie. Likwidacja Krupińskiego oznacza nie tylko likwidację dwóch tysięcy miejsc pracy, ale również kilku tysięcy w otoczeniu kopalni. Będzie to kataklizm dla lokalnych społeczności.  Chcę przypomnieć, że podobny argument zaważył na tym, że w analogicznej sytuacji odstąpiono od likwidacji kopalni Brzeszcze i ją uratowano. 
     Po czwarte wreszcie - kopalnia Krupiński posiada jedne z największych zasobów metanu, których wartość i istotność jest być może większa niż samego węgla. Warto pamiętać, że to na tej kopalni jako pierwszej wykorzystano silniki do przetwarzania metanu w energię elektryczną. Również w Krupińskim pracowano nad innowacyjnymi metodami wykorzystania tego ogromnego bogactwa naturalnego, jakim jest metan. Należy więc zadać sobie pytanie, komu zależy na tym, byśmy utracili do niego dostęp. 
     A Pańskim zdaniem, komu na tym zależy?
     - Tym wszystkim, którzy chcą, żeby Polska utraciła niezależność energetyczną i abyśmy zostali skazani na korzystanie z zewnętrznych źródeł energii. 
      Co Pan zatem proponuje?
     - Proponuję, aby znaleźć dla kopalni Krupiński formułę funkcjonowania poza Jastrzębską Spółką Węglową. W ten sposób będzie wilk syty i owca cała. 
Rozmawiał: Jerzy Dudała 
                 
22.03.2017
 
Stanowisko WZZ Sierpień 80 ws. przyszłości kopalni KRUPIŃSKI
 
                                                                                                     Katowice, 22 marca 2017 roku
S T A N O W I S K O
Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”
w sprawie przyszłości Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński” w Suszcu
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” sprzeciwia się likwidacji kopalń i dewastacji polskiego górnictwa. Nie do przyjęcia jest dla nas decyzja o wygaszeniu Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński”. Jest to bowiem decyzja niemądra i szkodliwa.
     Spora część górników uwierzyła w „dobrą zmianę”. Łudzili się, że po 8 latach fatalnych rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nastąpi poprawa. Dziś, gdy planowane jest zakończenie funkcjonowania kolejnych kopalń węgla kamiennego, na Śląsku rodzi się słuszny sprzeciw.
Rząd musi zrozumieć swój błąd. To ostatni moment na wycofanie się z drogi obranej przez poprzedników. Tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski! Polsce brakuje obecnie węgla, a wygaszanie kolejnych kopalń tej sytuacji oczywiście nie poprawi. KWK „Krupiński” ma złoża sięgające 48 milionów ton najwyższej jakości węgla koksowego o wartości ponad 40 mld złotych. Przy wydobyciu szacowanym na 2 mln ton rocznie daje to perspektywy na dalsze 24 lata wydobycia. Kopalnia ta posiada także złoża węgla energetycznego.
     Podobnie jak w przypadku Brzeszcz i tamtejszej kopalni „Brzeszcze”, tak w przypadku Suszca i kopalni „Krupiński” najważniejszy jest interes społeczny. KWK „Krupiński” jest jedynym tak dużym pracodawcą w regionie. Każde miejsce pracy w górnictwie daje kilka obok. Likwidacja kopalni oznacza utratę kilkunastu tysięcy miejsc pracy i olbrzymie problemy społeczne w gminie.
     WZZ „Sierpień 80” żąda decyzji o wycofaniu się z likwidacji Kopalni Węgla Kamiennego „Krupiński” w Suszcu i podjęcia decyzji o dalszym funkcjonowaniu tej kopalni. Na kartach polskiej historii zapisali się już ci, którzy górnictwo węglowe niszczyli. Jeszcze nie jest za późno, aby dokonać odwrotu od źle powziętych decyzji.
                                                                           / za Komisję Krajową /
                                                                                                   PATRYK KOSELA
                                                                                                   Rzecznik prasowy Komisji Krajowej
                                                                                                   WZZ „Sierpień 80”
                    

 21.03.2017

Pracownicy Tesco domagają się podwyżek płac i układu zbiorowego pracy
                                                                                                               Katowice, 16 marca 2017 roku
O podwyżki płac i układ zbiorowy pracy w Tesco Polska
 
     Zbliża się czas rokrocznych rozmów dotyczących płac pracowników Tesco Polska. Inne sieci handlowe już dawno wprowadziły podwyżki pensji, Tesco o swoich pracownikach zapomniało. Należy pamiętać, że to właśnie pracownicy stanowią fundament, na którym oparte są sklepy wielkopowierzchniowe. W sytuacji niskiego bezrobocia a ogromnych oczekiwań na wzrost płac, zasadne wydaje się już teraz wszczęcie dyskusji na temat podwyżek wynagrodzenia za pracę. Oczekiwania w Tesco są duże.
     Gdy przed laty w handlu było prosperity i sieć Tesco w Polsce osiągała krociowe zyski mówiono nam, że wzrost pensji może być tylko symboliczny, ponieważ sieć musi mieć środki na inwestycje. Teraz, gdy nastąpiła bessa i spółka zamyka sklepy oraz ogranicza handel internetowy, można usłyszeć o sytuacji kryzysowej i konieczności zaciskania pasa. Każda wymówka jest dobra, lecz nie jest zasadna. Inwestycje Tesco nie powiodła się nie z winy pracowników. Skoro mamy też ponieść ciężar odbudowy firmy i jej wizerunku, to musimy godnie zarabiać, ponieważ to my jesteśmy na pierwszej linii kontaktu z klientami. Chcemy pomóc firmie, ale musi być ona w stosunku do nas uczciwa.
      Komisja Zakładowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” w Tesco Polska Sp. z o.o. na podstawie powyższego wnioskuje do Tesco Polska o przedstawienie poważnej propozycji rzeczywistego wzrostu płac dla pracowników zatrudnionych w sieci.
     Temat płac to jeden obszar naszych żądań. Drugi stanowi zaś potrzeba jak najszybszego wprowadzenia układu zbiorowego pracy w Tesco Polska. Skandalem jest bowiem to, że firma zatrudniająca blisko 30 tysięcy ludzi nie posiada układu zbiorowego pracy! Podejmujemy ten temat jako WZZ „Sierpień 80” i nie będziemy go odpuszczać dopóty, dopóki temat ten nie zostanie pozytywnie załatwiony. Układy zbiorowe pracy są standardem w cywilizowanych państwach, są podstawą relacji na linii pracodawca-pracownik.
     Uważamy, że w proces negocjacji nad układem zbiorowym pracy w Tesco winien się włączyć także polski rząd. Rząd podjął działania w sprawie zahamowania procederu wyprowadzania zysków przez wielkie sieci handlowe - co odbywało się ze szkodą dla budżetu państwa, a więc nas wszystkich - i objął je tzw. podatkiem handlowym. Należy iść za ciosem i podjąć podobne działania w imię interesów pracowników tychże sieci, którzy przecież są polskimi obywatelami, wspierając działania na rzecz wprowadzenia w wielkich sieciach handlowych układów zbiorowych pracy. Minister Pracy ma tu olbrzymie pole do aktywności tworząc warunki i podejmując się roli inspiratora i moderatora takich działań.
                                                                       ELŻBIETA FORNALCZYK
                                                                       Przewodnicząca Komisji Zakładowej WZZ „Sierpień 80”
                                                                       w Tesco Polska
Do wiadomości:
1. Tesco Polska Sp. z o.o.
2. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
                 
 
17.03.2017
PGG: decyzja o przyszłości kopalni Sośnica w drugim półroczu 2018 r.
za slask.onet.pl:
     Ostateczna decyzja dotycząca funkcjonowania kopalni Sośnica w strukturach Polskiej Grupy Górniczej (PGG) zostanie podjęta po pierwszym półroczu 2018 r. i będzie uzależniona od wyników i oceny rentowności kopalni - wynika z dzisiejszej informacji PGG.
     Od sierpnia ubiegłego roku do końca stycznia br. Sośnica, która w 2015 r. przynosiła największe straty wśród kopalń PGG, realizowała program naprawczy. W przypadku jego niepowodzenia, z końcem 2017 r. zakład miał trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK). W lutym zarząd PGG zatwierdził jednak sprawozdanie z realizacji programu naprawczego, przesądzając tym samym, że w tym roku Sośnica nie znajdzie się w spółce restrukturyzacyjnej.
     - Ostateczna decyzja dotycząca funkcjonowania KWK Sośnica w strukturach PGG podjęta zostanie po pierwszym półroczu 2018 r. i uzależniona będzie od osiąganych wyników ekonomicznych oraz oceny warunków technicznych (...) stanowiących podstawę dla uznania kopalni jako trwale rentownej - powiedział dziś rzecznik PGG Tomasz Głogowski.
     Odniósł się w ten sposób do piątkowego stanowiska związku zawodowego Sierpień 80, który wypowiedziane podczas środowej debaty w Senacie słowa ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego zinterpretował jako zapowiedź likwidacji kopalni po 2018 roku, do czego związkowcy nie widzą uzasadnienia.
     Podczas senackiej dyskusji nad nowelizacją tzw. ustawy górniczej minister Tchórzewski tłumaczył senatorom zasady przechodzenia do SRK pracowników posiadających uprawnienia do urlopów górniczych, po planowanym na początek kwietnia połączeniu Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) z PGG. Jak mówił, holding ma ok. 2,5-tysięczną nadwyżkę zatrudnienia (z czego ok. 500 osób ma odejść do SRK jeszcze w marcu wraz z częścią kopalni Wieczorek), natomiast po połączeniu firm z powiększonej PGG na urlopy górnicze będzie mogło przejść - po przekazaniu wydzielonego majątku do SRK - prawie 3 tys. osób.
     - W PGG okazało się, że nowe pokłady pozyskała kopalnia Sośnica, i ona ma wydłużony o rok okres funkcjonowania - zamiast do końca tego roku, to do końca przyszłego roku. Ona w tym momencie nie przekazuje osób do SRK i w PGG istnieje nadwyżka osób z uprawnieniami górniczymi (do urlopów - PAP); po połączeniu okaże się, że razem prawie 3 tys. osób będzie mogło odejść na urlopy górnicze i efektywność pracy PGG znacząco się poprawi - powiedział minister energii w środę w Senacie.
Sformułowanie dotyczące wydłużenia okresu funkcjonowania kopalni Sośnica do końca 2018 r. związkowcy z Sierpnia 80 uznali za zapowiedź likwidacji kopalni po tym terminie. Według związkowców, takie stwierdzenie "jest całkowicie sprzeczne z ustaleniami, jakie zapadły pomiędzy stroną społeczną a stroną rządową".
     "Kopalnia Węgla Kamiennego Sośnica zrealizowała plan naprawczy, osiągając świetne wyniki. Jeszcze niedawno ten sam minister mówił, że jeśli te wyniki będą w dalszym ciągu na takim samym, bardzo dobrym poziomie, to nie będzie żadnych dalszych przeszkód dla jej dalszego funkcjonowania. Zapewniano nas, że jeśli ta kopalnia będzie się bronić wynikami, to nikt jej nie będzie za wszelką cenę likwidował" - czytamy w związkowym oświadczeniu.
     Według Sierpnia 80, Sośnica ma obecnie "jedne z najlepszych wyników w kraju, a na pewno najlepsze, jeśli chodzi o całą Polską Grupę Górniczą, w skład której wchodzi". Rzecznik PGG nie chciał komentować obecnych wyników kopalni, przyznał jednak, że sprawozdanie z realizacji przez kopalnię programu naprawczego w okresie między sierpniem 2016 a końcem stycznia 2017 r. zostało przyjęte przez zarząd PGG, a to oznacza akceptację osiągniętych w tym czasie efektów. Zapewnił, że obecnie kopalnia pracuje normalnie oraz ma opracowany harmonogram rozpoznawania złóż i robót przygotowawczych, czyli działań udostępniających do wydobycia kolejne pokłady węgla.
     Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Sierpień 80, według stanu na 15 marca br. kopalnia Sośnica jako jedyna w PGG "wykonała nałożone na nią zadania, wydobywając więcej niż założone zostało w planie techniczno-ekonomicznym", co nie udało się innym kopalniom Grupy, z których wiele nie wykonało planu. "W całej PGG tylko tego dnia - 15 marca br. - poziom wydobycia zakładał ponad 108 tys. ton, a udało się wydobyć tylko 83 tys. ton" - podali związkowcy, według których Sośnica ma obecnie jeden z najniższych kosztów wydobycia.
     "Od dłuższego czasu utrzymuje się on poniżej 200 zł na tonę i to pomimo tego, że koszty te obciążone są już kolejnymi robotami przygotowawczymi. Opowiadanie w tych warunkach o tym, że kopalnia zostanie zamknięta w 2018 roku jest nieodpowiedzialne, sprzeczne z deklaracjami, obietnicami i zapowiedziami, które wcześniej składali przedstawiciele strony rządowej" - głosi stanowisko Sierpnia 80.
Przed ponad rokiem kopalnia Sośnica przynosiła największe straty w PGG, dopłacając do każdej tony węgla ponad 124 zł. W sierpniu ubiegłego roku związkowcy i zarząd Grupy podpisali porozumienie, zgodnie z którym kopalnia miała poprawić wyniki do końca stycznia 2017 r. Ustalono wówczas, że jeżeli zakład osiągnie rentowność - pozostanie w PGG, a jeżeli nie - w końcu 2017 r. trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) w celu likwidacji.
                              
16.03.2017
Związkowcy z gliwickiego Opla piszą do Premiera Morawieckiego
     Poniżej pismo WZZ Sierpień 80 z gliwickiego Opla do Premiera Morawieckiego
 
                                                                                                     Katowice, 16 marca 2017 roku
 
 
                                                                                       Pan
                                                                                       MATEUSZ MORAWIECKI
                                                                                       Wiceprezes Rady Ministrów
                                                                                       Minister Rozwoju i Finansów
 
                        Szanowny Panie Premierze,
 
     Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80” działający w zakładach Opla w Gliwicach zwraca się do Pana o podjęcie - wzorem rządów innych państw europejskich - działań na rzecz zabezpieczenia interesów polskich pracowników Opel Vauxhall w związku z przejęciem przez koncern PSA. Niezbędne jest tu zorganizowanie spotkania z przedstawicielami załóg polskich zakładów Opla z udziałem Pana Premiera.
Opel działający dotąd w Polsce pod szyldem General Motors Manufacturing Poland zatrudnia ok. 4,1 tys. osób. W skład spółki wchodzą trzy zakłady: fabryka samochodów osobowych w Gliwicach, zakład produkcji silników w Tychach oraz zlokalizowane w Tychach Centrum Usług Wspólnych. Zatrudnieni w nich pracownicy o procesie przejęcia firmy przez inny koncern dowiedzieli się z mediów. Forma komunikacji z pracownikami jest niewłaściwa i wręcz skandaliczna.
     Panie Premierze, dostrzegamy ogromną potrzebę Pańskiej wizyty w fabryce w Gliwicach i wyjaśnienie wątpliwości dotyczących:
     - Czy polski rząd podjął kontakt z koncernami General Motors i PSA w sprawie przyszłości zakładów w Polsce i stanu zatrudnienia (w tym ilości zmian produkcyjnych, przedłużania umów czasowych, udziału firm zewnętrznych, poziom produkcji rocznej)?
     - Czy rząd dysponuje innymi od medialnych, szczegółowymi informacjami w przedmiotowej sprawie?
     - Czy rząd zna zapisy Porozumienia Ramowego dla firmy?
     - Czy rząd dopuszcza możliwość dopłat do produkcji samochodów w Polsce? Takie rozwiązania zamierza wprowadzić Wielka Brytania.
     - Czy widzi Pan miejsce dla Opla w swoim Planie Rozwoju Elektromobilności?
     - Czy spotkał się Pan z przedstawicielami PSA lub zamierza to zrobić?
     Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ogromną rolę w procesie przejęcia Opla przez PSA odgrywa polityka. Rządy innych państw zapewniają swoich pracowników Opla, że będą bronić produkcji i miejsc pracy w swoich krajach. Wprowadzane będzie wsparcie finansowe i pokazana będzie troska tychże państw o interesy swoich pracowników, swoich obywateli. Jest to zrozumiałe. Polityka wolnego rynku oraz wycofywania się państw i ograniczania ich roli już dawno przegrała.
     Jako WZZ „Sierpień 80” jesteśmy wyrazicielami głębokiego zaniepokojenia o byt pracowników Opla w Polsce. Ludzie chcą wiedzieć do będzie dalej. Mają oni swoje rodziny na utrzymaniu. Chcą móc dalej uczciwie i ciężko pracować tu, w swoim kraju i normalnie żyć. Sytuacja nagłej zmiany, chaosu informacyjnego i permanentnej niepewności temu nie sprzyja.
     Panie Premierze, sprawa przyszłości Opla w Polsce jest bardzo ważna. Żywimy głęboką nadzieję, że pomimo wielu obowiązków, znajdzie Pan w swoim kalendarzu niedaleki termin i zechce spotkać się z załogami zakładów Opla w Polsce. Sprawa ta od czasu przejęcia FSM przez Fiata nie znajduje sobie podobnej.
                                                             Z poważaniem
                                                                                                    BOGUSŁAW ZIĘTEK
                                                                                            Przewodniczący WZZ „Sierpień 80”
 
                                                                                                     ZBIGNIEW PIETRAS
                                                                                           Przewodniczący WZZ „Sierpień 80”
                                                                                    w General Motors Manufacturing Poland S.A.
                 
16.03.2017
 
Ustawa górnicza w części dot. urlopów dla związkowców do Trybunału Konstytucyjnego - wniosek WZZ Sierpień 80 do Prezydenta RP
     Poniżej publikujemy treść pisma Przewodniczącego WZZ Sierpień 80 Bogusława Ziętka, skierowanego do Prezydenta RP
 
                                                                                                        Katowice, 16 marca 2017 roku
 
                                                                                 Pan
                                                                                 ANDRZEJ DUDA
                                                                                 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
 
           Szanowny Panie Prezydencie,
 
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” - Konfederacja z siedzibą w Katowicach z uwagi na wagę sprawy wnosi do Pana Prezydenta o podpisanie Ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego (Druki sejmowe: 1364, 1368; Druki senackie: 444, 444 A) i jednoczesne skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego tej Ustawy w części (art. 1, pkt 2) dotyczącej przyznania prawo do urlopu górniczego osobom pełniącym z wyboru funkcję związkowe.
 
UZASADNIENIE
 
     Projekt Ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, o którym mowa został wniesiony do parlamentu przez posła na Sejm RP Grzegorza Matusiaka, którego temat żywo interesuje, ponieważ jako górnik i związkowiec również na wejściu przepisów skorzysta.
     Sejm RP przegłosował tę Ustawę i została ona skierowana do Senatu RP. Uzyskawszy poparcie senackich komisji właśnie dziś (16.03.2017 r.) ma być ona poddana pod głosowanie. Nie ma niestety wątpliwości, że Ustawa w całości zostanie przyjęta, dlatego kierujemy do Pana to wystąpienie.
Zdaniem Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80” Ustawa o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w kwestionowanej części zrównuje trudną i niebezpieczną pracę górnika na dole kopalni z pracą tych, którzy nigdy nie pracowali, lub też pracowali bardzo krótko pod ziemią. W myśl nowych przepisów ustawowych, mogą oni uzyskać uprawnienia tożsame z tymi, które przysługują tym górnikom, którzy jako pracownicy dołowi kopalń przepracowali całe życie, tracąc przy tym swoje zdrowie.
Ustawa, o której mowa w kwestionowanej przez WZZ „Sierpień 80” części, legalizuje również stan, w którymi oszuści na podstawie nieprawdziwych dokumentów usiłowali nabyć prawo emerytalne, co w wyniku kontroli Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zostało wykryte, a osoby te cofnięto z emerytury z powrotem do pracy. Teraz, na podstawie nowelizacji Ustawy, osoby te będą mogły przejść na urlop górniczy, a następnie na emeryturę.
     Należy dodać, że powyżej opisana skala wyłudzeń prawa do emerytury dotyczyła działaczy NSZZ „Solidarność” w Katowickim Holdingu Węglowym, którzy teraz z tej znowelizowanej Ustawy skorzystają.
Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” żywi głęboką nadzieję, że stanie Pan na wysokości pełnionej Urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej i podejmie stosowne działania wynikające z niniejszego wniosku.
Temat niesłusznie przyznawanego prawa do urlopów górniczych dla funkcjonariuszy związkowych budzi ogromne niezadowolenie i oburzenie nie tylko na Górnym Śląsku i nie tylko w środowisku górniczym. I słusznie! Wprowadzane po cichu i szybko nowe przepisy nijak się mają do zasad sprawiedliwości społecznej. W Polsce nadal jest tak wiele niesprawiedliwości, że dodawanie kolejnej, dedykowanej wąskiej grupie wybranych ludzi utwierdzi naszych obywateli w przekonaniu, że władza działa tylko na rzecz garstki wybranych.
     Komisja Krajowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” - jak we wstępie - zwraca się do Pana Prezydenta o podpisanie Ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego i jednoczesne skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego tej Ustawy w części (art. 1, pkt 2) dotyczącej przyznającej prawo do urlopu górniczego osobom pełniącym z wyboru funkcje związkowe.
 
                                                                                  za Komisję Krajową 
                                                                                                            BOGUSŁAW ZIĘTEK
                                                                                                 Przewodniczący WZZ „Sierpień 80”
                  
14.03.2017
Ziętek, Sierpień 80: widać już, czym handlowali pseudozwiązkowcy
za wnp:
     Na podstawie tej nowelizacji pseudozwiązkowcy będą odchodzić na urlopy górnicze z likwidowanych kopalń, których podobno bronili - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
      Dzięki specjalnej ustawie związkowcy będą mogli przechodzić na urlopy górnicze. Dotąd przysługiwały one tylko górnikom pracującym pod ziemią, którym do emerytury pozostały cztery lata, bądź mniej. Co Pan o tym sądzi?
     - To skandal, że tego typu rozwiązania są wprowadzane. Jakby nie było ważniejszych spraw. Dla związkowych geszefciarzy przygotowano specnowelizację ustawy, którą błyskawicznie przegłosowano.
W wyniku tego rozwiązania kadencję związkową będzie można zaliczyć jako staż pracy uprawniający do odejścia na urlop górniczy. Związkowi geszefciarze, którzy będą chcieli z tego skorzystać, powinni zapaść się pod ziemię ze wstydu. To bowiem przez takich, jak oni, ludzie plują na ruch związkowy.
      Skąd się w ogóle wziął ten pomysł ?
     - Teraz już widać, czym handlowali pseudozwiązkowcy, którzy niby tak zaciekle bronili kopalń. Na podstawie tej nowelizacji ci pseudozwiązkowcy będą odchodzić na urlopy górnicze z likwidowanych kopalń, których podobno bronili. Ci związkowi geszefciarze już ustawiają się w kolejce do skorzystania z tego uprawnienia, na przykład w Katowickim Holdingu Węglowym.
     Trzeba tutaj zaznaczyć trzy rzeczy. Skoro autentycznie bronili przed likwidacją takich kopalń, jak Krupiński, Śląsk, Wieczorek, to dlaczego równocześnie załatwiali sobie możliwość odejścia na urlopy górnicze, które są nieodłącznie związane z likwidacją tych kopalń.
     Po drugie - jakim prawem ci związkowi geszefciarze, których będą setki, wepchną się teraz do kolejki oczekujących na urlopy górnicze - wypychając z niej ludzi, którzy stracili zdrowie pracując na dole kopalni.
     Po trzecie - ta specpoprawka do ustawy legalizuje również oszustwa działaczy związkowych, którzy przedwcześnie chcieli uciec na emeryturę górniczą nie mając do tego uprawnień i których z tej emerytury cofnięto.
     A teraz, dzięki tej poprawce, będą mogli odejść najpierw na urlop górniczy, a potem na emeryturę. Tak będzie w przypadku wielu działaczy w Katowickim Holdingu Węglowym.
      A czy działacze Sierpnia 80 będą z tego korzystać?
     - Szczęśliwie nie, ponieważ koledzy z Solidarności ze swoją władzą załatwili tę poprawkę przede wszystkim dla siebie.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                
14.03.2017
STANOWISKO WZZ Sierpień 80 w sprawie haniebnych zapisów ustawowych pozwalających działaczom związkowym na przejście na urlopy górnicze
Poniżej publikujemy stanowisko WZZ w sprawie haniebnych zapisów ustawowych pozwalających działaczom związkowym na przejście na urlopy górnicze oraz skan ww ustawy
 
S T A N O W I S K O
Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”
w sprawie haniebnych zapisów ustawowych
pozwalających działaczom związkowym na przejście na urlopy górnicze
 
     Skandal, żenada, kompromitacja! Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” nie znajduje innych słów na określenie poprawki do uchwalonej 9 marca br. przez Sejm nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, pozwalającej garstce nieco ponad kilkudziesięciu działaczy związkowych na skorzystanie ze specjalnych metod nabywania przez nich uprawnień do urlopu górniczego.
WZZ „Sierpień 80” od dawna postuluje nakaz wysyłania na zasłużone emerytury dla wszystkich pracujących w branży górniczej. Pozwoli to bowiem na odświeżenie kadr i otworzy drzwi dla absolwentów szkół górniczych. Każdy, kto nabył prawo emerytalne musi z górnictwa odejść. Tyczy się to także związkowców, którzy nie są tu żadnym wyjątkiem, żadnymi świętymi krowami. Jednak to, co politycznie przeforsowali działacze związkowi i co za ich lobby przegłosował Sejm nijak ma się do zasad sprawiedliwości społecznej. Słusznie budzi to niezadowolenie na kopalniach i wywołuje uzasadnioną krytykę w mediach.
     24 milionów złotych mają kosztować budżet państwa urlopy górnicze dla etatowych związkowców po wejściu w życie noweli do ustawy. Te informacje medialne nie przysparzają górnictwu ani ruchowi związkowemu nowych przyjaciół. Wręcz przeciwnie, inicjatorzy korzystnych dla siebie zapisów podkopują zaufanie do wszystkiego co związane jest z górnictwem i rolą związków zawodowych w tej branży – w ostatnim bastionie silnego ruchu pracowniczego.
     Urlop górniczy służyć ma pracownikom dołowym z kopalń węgla kamiennego, którym do emerytury zostały cztery lata lub mniej. Korzystający z urlopu pobierają 75 procent dotychczasowego średniego wynagrodzenia, a jednocześnie nie mają zakazu pracy poza branżą. Wprowadzona poprawka do ustawy obdarowuje tym prawem także pracowników powierzchni za jakich należy uznać związkowców. Rację mają ci, którzy twierdzą, że jest to cena za spokój społeczny w górnictwie węglowym oraz niepisany koszt za zgodę na połączenie Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą. Już wcześniej WZZ „Sierpień 80” wskazywał, że po stronie związków zawodowych usilnie blokujących fuzję obu górniczych spółek są osoby, które mają już nabyte prawa emerytalne.
     Podzielamy opinię, że poprawki do ustawy pisane są pod konkretną ilość osób i pod konkretne osoby. Skorzystają na tym dobitnie wieloletni związkowcy. Można tę ustawę nazwać dziś imieniem jednego z takich działaczy. Nieprzypadkowo są to przedstawiciele „jedynie słusznego” związku NSZZ „Solidarność” jak Piotr Bienek i Krzysztof Urban. Wstyd i hańba wam!
     Jak to jest, że „Solidarność” z jednej strony staje w obronie kopalń „Krupiński”, „Wieczorek” i „Śląsk”, a z drugiej strony ci sami działacze związkowi załatwiają sobie specpoprawkę, która pozwala im odejść na urlop górniczy, co jest równoznaczne z likwidacją tych kopalń?! Oburzające i ohydne jest to, że część działaczy związkowych, którzy od lat nie widzieli dołu, załatwili sobie wypchnięcie z kolejki i zablokowanie tych uprawnień górnikom, którzy stracili zdrowie na kopalni, bo „panowie związkowcy” w pierwszej kolejności skorzystają z uprawień.
     Szczególnie bulwersuje fakt, że specpoprawka zalegalizuje oszustwa, w imię których część działaczy związkowych na podstawie lewych papierów odeszła na emeryturę, lecz w wyniku kontroli ZUS, prawo to zostało im cofnięte i musieli wrócić do pracy. W wyniku specpoprawki, będą ono mogli odejść legalnie najpierw na urlop górniczy, a potem na emeryturę.
     Ci, którzy od lat niszczyli górnictwo i ruch związkowy. Ci, którzy wykorzystywali swe funkcje i społeczne zaufanie do robienia pod egidą związku zawodowego biznesów. Ci wszyscy, którzy niechlubnie zapisują się w historii ruchu pracowniczego dziś wyciągają ręce po specjalne uprawnienia i po pieniądze. Szczególnie duża liczba związkowych biznesmenów, którzy na tym skorzystają dotyczy NSZZ „Solidarność” z KHW. To się nie godzi!
     Nie apelujemy do kolegów, którzy dyktowali posłom poprawki do ustawy. Apelujemy do senatorów Rzeczypospolitej Polskiej, którzy na najbliższym posiedzeniu będą decydować o kształcie i losach tej ustawy. To się nie broni i nie ma czego bronić! Specpoprawka dla związkowców musi przepaść.
     WZZ „Sierpień 80” konsekwentnie opowiada się przeciwko patologiom w ruchu związkowym, a za taką patologię należy uznać wdrażaną przez polski parlament poprawkę do ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Nie ma na to społecznego pozwolenia. Związkowcy nie są kastą, muszą korzystać z takich samych praw jak ci, których reprezentują. Ani mniej, ani więcej praw w tym temacie mieć nie mogą.
                                                                                      / za Komisję Krajową /
                                                                                                BOGUSŁAW ZIĘTEK
                                                                                                Przewodniczący WZZ „Sierpień 80”
               
07.03.2017
Informacje po V Krajowym Zjeździe Delegatów WZZ Sierpień 80
     W piątek 3 marca w Gliwicach odbył się V Krajowy Zjazd Delegatów Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”. Blisko 300 delegatów z ponad 200 zakładów pracy udzieliło absolutorium dla dotychczasowej Komisji Krajowej.
     Przewodniczącym WZZ „Sierpień 80” ponownie został wybranym Bogusław Ziętek, który stoi na czele związku od 2005 roku. Zjazd wybrał także dwudziestoosobową Komisję Krajową, w skład której weszli:
                        Adamski Tomasz
                        Bredlak Zdzisław
                        Domagała Zbigniew
                        Forma Dariusz
                        Fornalczyk Elżbieta
                        Gierot Franciszek
                        Gretka Mirosław
                        Kasiński Szczepan
                        Kosela Patryk
                        Kwiatkowski Zbigniew
                        Mordasiewicz Krzysztof
                        Murawski Marceli
                        Pawluk Mariusz
                        Piecha Ireneusz
                        Pietras Zbigniew
                        Skowronek Leszek
                        Skupin Przemysław
                        Szczygieł Mirosław
                        Wojtasik Janusz
                        Wolant Waldemar
 
     Z kolei do Krajowej Komisji Rewizyjnej wybrani zostali:
                        Lubowicki Kazimierz
                        Łabądź Krzysztof
                        Dembowski Klaudiusz
                        Jedwabny Rafał
                        Hoszecki Piotr
     Zjazd zdecydował, że WZZ „Sierpień 80” będzie zabiegał o ustanawianie branżowych układów zbiorowych pracy. Zająć tym się mają zespoły branżowe działające przy Komisji Krajowej.
     Podjęte także będą kolejne ogólnopolskie kampanie. Za sukces uznano dotychczasowe kampanie przeciwko umowom śmieciowym i na rzecz bezpłatnej komunikacji miejskiej.
     WZZ „Sierpień 80” jest czwartą co do wielkości centralą związkową w Polsce. Znany jest z radykalnych działań. Związek funkcjonuje od 1993 roku.
                
03.03.2017
WYBORY w Sierpniu 80. V Krajowy Zjazd Delegatów 
     W piątek, 3 marca w Pawilonie BHP Kopalni Węgla Kamiennego "Sośnica" w Gliwicach przy ul. Błonie 6 odbędzie się sprawozdawczo-wyborczy V Krajowy Zjazd Delegatów Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80".
     Delegaci na Zjazd wybiorą na nową kadencję władze Związku, w tym przewodniczącego WZZ "Sierpień 80" oraz członków Komisji Krajowej.
     O godzinie 11.00 planowany jest briefing prasowy, na który serdecznie zapraszamy.
     V Krajowy Zjazd Delegatów poprzedzony został wyborami do wszelkich struktur "Sierpnia 80" w zakładach pracy.
     Od 2005 roku na czele WZZ "Sierpień 80" stoi Bogusław Ziętek. Związek istnieje od 1993 r. i jest obecnie czwartą co do wielkości centralą związkową w Polsce. Odegrał istotną rolę w strajkach i protestach m.in. w górnictwie, hutnictwie, motoryzacji i sieciach handlowych.
               
  28.02.2017
Bez porozumienia górnicy z KHW zostaną bez pieniędzy!
    - Jeżeli ktokolwiek zablokuje porozumienie w KHW, to będzie odpowiadał za to, że pracownicy tej spółki zostaną bez pieniędzy. Bo 3 marca górnicy nie dostaną drugiej raty czternastki, a 10 marca mogą nie otrzymać wynagrodzeń - zaznacza Bogusław Ziętek, szef "Sierpnia 80". Kasa Holdingu świeci pustkami. Jedyną szansą na uratowanie jego kopalń, miejsc pracy i wynagrodzeń jest połączenie Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą. I jest na to ostatni moment.
W poniedziałek (27.02) wieczorem po wielogodzinnych rozmowach doszło do podpisania przez część związków zawodowych porozumienia społecznego w sprawie fuzji KHW z PGG. Pod dokumentem znalazł się podpis m.in. WZZ "Sierpień 80".
     - To dobre porozumienie, zapewniające stabilność zatrudnienia i wynagrodzenia pracownikom Katowickiego Holdingu Węglowego. Podpisując je przyświecało nam to, żeby górnik za swoją pracę zarobił jak najwięcej i to porozumienie gwarantuje na pewno więcej niż obecne rozwiązania holdingowe - tłumaczy Szczepan Kasiński, lider związku w KHW. Jak dodał, o przyszłości kopalń "Śląsk" i "Wieczorek" zdecydują wynik prac zespołów powołanych do oceny ich kondycji.
     Niektóre organizacje związkowe nie podpisały zgody na fuzję górniczych spółek. Kolejną na to szansą będą rozmowy w ramach Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego. Te już dziś (28.02) o godz. 16 w Katowicach. Zdaniem odpowiedzialnego za górnictwo wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, porozumienie by mogło wejść w życie musi być zaakceptowane do godziny 10 w środę (1.03).
     - Każdy musi sobie zdawać sprawę z tego, że blokując porozumienie zostawi górników z KHW bez pieniędzy. Wątpliwe czy winowajcy wypłacą wówczas ze swojej kieszeni należne pracownikom środki finansowe. A przecież ludzie mają rodziny, kredyty, rachunki i muszą za coś żyć - mówi przewodniczący WZZ "Sierpień 80" Bogusław Zietek. - Należy się zastanowić czy jest się po stronie ludzi, do reprezentowania których jest się powołanym - czy jest się rzecznikiem własnych interesów i geszeftów. Dla związku, na czele którego ja stoję nie ma wątpliwości, że liczyć ma się interes pracowników - poskreśla Ziętek.
     Nie jest tajemnicą, że spora część liderów związkowych w Katowickim Holdingu Węglowym nabyła już uprawnienia emerytalne. Solą w ich oczach jest to, że w PGG wysokość odpraw jest mniejsza niż w KHW. Jednak płace są wyższe. Górnicy pracujący w ścianie w kopalniach KHW po połączeniu z PGG mają zarabiać o ok. 300 zł więcej.
     Wtorek zapowiada się kolejnym gorącym i nerwowym dniem w górnictwie. Czy uda się zawrócić statek zmierzający wprost na skały? Najbliższe godziny to pokażą. To jednak naprawdę ostatni moment, by obrać inny kurs i uratować tak statek, jak i jego załogę przed tragedią.
                
  23.02.2017
Ziętek, Sierpień 80: Solidarność w KHW zachowuje się skrajnie nieodpowiedzialnie
za wnp.pl
     To igranie z ogniem, bo w wyniku ich postawy wypłata drugiej części czternastki trzeciego marca jest zagrożona, a dziesiątego marca górnicy z KHW mogą nie otrzymać swoich wynagrodzeń - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, szef Sierpnia 80.
      Co z tym porozumieniem, które ma poprzedzać połączenie Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą? Wdał się jakiś kociokwik, jedni chcą zwołania Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w tej sprawie, inni nie. Co Pan sądzi o tej sytuacji?
     - My zgłaszamy gotowość przystąpienia do rozmów natychmiast - choćby dziś, w każdej chwili. Mamy ustalone priorytety, których chcemy bronić. I nie są to okładki po Holdingowym Układzie Zbiorowym, bo to górnikom Katowickiego Holdingu Węglowego nic nie daje. Tylko średnie wynagrodzenie na poziomie z Polskiej Grupy Górniczej, które oznacza dla pracowników na robotniczych stanowiskach wzrost wynagrodzeń.
     Chcemy też zapisu, który rozstrzygnięcia co do przyszłości kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego pozostawi w gestii spółki po połączeniu. Złoża na kopalni Wieczorek się kończą i fedrowanie tam powyżej roku 2018 mija się z celem. Wierzę również, że uda się znaleźć rozwiązanie dla kopalni Śląsk, bo nie potrafię sobie wyobrazić, by wydobycie w kopalni zespolonej KHW oparte było wyłącznie o potencjał kopalni Staszic i Wesoła. W moim przekonaniu założenia te są nierealne.
     Są również inne szczegółowe kwestie, które my mamy już dogadane i nie ma sensu męczyć dalej ludzi i ryzykować ich miejsca pracy.
     Trzeba jak najszybciej podpisać porozumienie! A czy to się stanie w siedzibie Polskiej Grupy Górniczej, czy na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, nie ma żadnego znaczenia.
Na razie można odnieść wrażenie, że się to wszystko rozłazi w szwach...
      - Przykro mi to stwierdzić, ale Solidarność w Katowickim Holdingu Węglowym zachowuje się skrajnie nieodpowiedzialnie. W moim przekonaniu robią wszystko, aby rozpieprzyć fuzję KHW i PGG.
Czy Pańskim zdaniem może się to udać?
     - Nie. Chociaż jest to igranie z ogniem, bo w wyniku ich postawy wypłata drugiej części czternastki trzeciego marca jest zagrożona, a dziesiątego marca górnicy z Katowickiego Holdingu Węglowego mogą nie otrzymać swoich wynagrodzeń.
     Jak rozumiem, biznesmeni z Solidarności wypłacą im wtedy wynagrodzenia z tego, co ich spółki zarobiły na umowach z KHW. A jest tego niemało.
      Jak ocenia Pan postawę wszystkich związków w zakresie prac nad porozumieniem, zmierzających do połączenia KHW z PGG?
     - My nie boimy się mieć swojego zdania i głośno je wyrażamy, deklarując gotowość do negocjacji i podpisania porozumienia. Jak zachowają się inne związki zawodowe i czy pozwolą się wodzić za nos Solidarności - wbrew interesom załogi KHW - zależy tylko od tych związków.
      Jak to się Pańskim zdaniem rozstrzygnie?
     - Porozumienie zostanie podpisane w przyszłym tygodniu. Trzeciego marca górnicy z KHW dostaną resztę czternastki. Będą mieli gwarancje pracy i wypłaty w nowej spółce.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
                
  21.02.2017
Kto blokuje porozumienie w KHW?
 Igrają losem tysięcy ludzi dla swoich geszeftów
     Poniedziałkowe (20.02) rozmowy Ministerstwa Energii, spółek węglowych i związków zawodowych w sprawie fuzji KHW i PGG zakończyły się brakiem porozumienia. Czas nagli. Związkowcy "Sierpnia 80" nie kryją zdenerwowania. - Niektórzy igrają losem tysięcy ludzi dla swoich geszeftów - oskarża Szczepan Kasiński, przewodniczący WZZ "Sierpień 80" w KHW.
     Szczepan Kasiński przed poniedziałkowymi rozmowami o połączeniu Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą był optymistą. Wierzył, że uda się osiągnąć dobre dla górników porozumienie. Dziś już nie ukrywa irytacji. - Dziwi mnie postawa niektórych kolegów, którzy upierają się przy Holdingowym Układzie Zbiorowym doskonale wiedząc, że jeśli ta umowa będzie obowiązywała pod PGG przez rok, to górnik z KHW zarobi mniej niż górnik z PGG. Opłaci się to tylko dozorowi wyższemu i niektórym związkowcom - tłumaczy.
     Jak dodaje, część związków zawodowych w rozmowach reprezentowały osoby mające już uprawnienia emerytalne lub z tej emerytury zostali cofnięci w dziwnych okolicznościach. - Panowie przewodniczący zdają sobie sprawę, że przy HUZ dostaną większe odprawy emerytalne, niż pod rozwiązaniami jakie są obecnie w PGG. Chodzi tu tylko o ich własny, wymierny finansowo interes. Oni dostaną większe odprawy, ale górnik w ścianie zarobi mniej - mówi Kasiński.
     Chodzi jednak nie tylko o wysokość odpraw. Związkowcy "Sierpnia 80" od lat wskazują na różnego rodzaju biznesy, które w KHW mają prowadzić organizacje związkowe. Szeroko pisały o tym media, w tym m.in. o kierowanej przez "S" Górniczej Spółdzielni Pracy zatrudniającej górników do pracy w weekendy i święta.
     - Holding stoi na skraju bankructwa, zaraz upadnie i nie będzie miał kto górnikom wypłacić pensji, a związkowi biznesmeni dalej kręcą lody. Umowy KHW ze spółką tego związku opiewają na 150 mln zł, podczas gdy kwota potrzebna na czternastki to 80 mln zł! - oburza się Szczepan Kasiński. - Oni blokują fuzję KHW z PGG, bo po prostu się boją, że w nowej strukturze nie będą mogli dalej robić swoich geszeftów, zarabiać wielkich pieniędzy i drenować firmy - twierdzi szef "Sierpnia 80" w KHW.
     Co ciekawe, pod koniec 2014 roku przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Piotr Duda zapowiedział zmiany w statucie związku uniemożliwiające robienie biznesów przez swoich związkowców. Jak widać, na zapowiedziach się skończyło. Solidarnościowa Górnicza Spółdzielnia Pracy nadal działa i ma się dobrze.
     Związkowcy WZZ "Sierpień 80" nie pierwszy raz wskazują, że ci którzy jeszcze niedawno domagali się konsolidacji sektora wydobywczego teraz są przeciw. Szef władz krajowych "Sierpnia 80" Bogusław Ziętek w rozmowie z branżowym portalem WNP.pl (15.02) tak to komentował: "Są tacy, którzy za wszelką cenę chcą przeszkodzić w procesie łączenia tych dwóch firm, ponieważ oznacza to koniec ich interesów.  Nie jest żadną tajemnicą, że przez lata na KHW żerowały spółki związkowe, które wyprowadzały z tej firmy setki milionów złotych. Nigdy nie prowadziliśmy żadnych interesów z KHW, nie posiadamy żadnych spółek, nie uczestniczymy w żadnych radach nadzorczych. Święci nie jesteśmy, ale własnej firmy nie okradaliśmy".
     Do kolejnych rozmów o włączeniu Katowickiego Holdingu Węglowego do Polskiej Grupy Górniczej może dojść jeszcze w tym tygodniu. Ich rezultat może zależeć od tego czy niektórzy bonzowie bardziej czują się związkowcami, czy nowobogackimi biznesmenami.
                  
17.02.2017
Histeria z powodu smogu
Kto ją wywołuje i dlaczego?
Artykuł pochodzi ze strony Twojapogoda.pl
     Tej zimy w Polsce mamy prawdziwą psychozę związaną ze smogiem, która podsycana jest przez niektóre media i organizacje pozarządowe, czerpiące z tego zyski i realizujące swe cele. Sieją panikę, z powodu której ludzie boją się wychodzić z domów. Kto za tym stoi?
     Smog tej zimy urósł nieoczekiwanie do miana narodowej katastrofy. Wchodząc na niektóre portale, czytając gazety i oglądając telewizje jesteśmy dosłownie zalewani ostrzeżeniami przed skażeniem powietrza, które ponoć może się dla nas okazać zabójcze w skutkach.
     Na sam widok czerwonych i czarnych słupków, wskazujących jakość powietrza, zaczynamy się dusić. Sieci społecznościowe pękają w szwach od fotek szarej mgły wiszącej nad poszczególnymi miejscowościami i kopcących kominów. Internauci prześcigają się w tym, u kogo przekroczenie dopuszczalnej normy pyłu zawieszonego jest większe.
     Niektóre ogólnopolskie media sprytnie wykorzystują zasianą panikę i dodatkowo podgrzewają atmosferę dzień w dzień już z samego rana alarmując, jakie to zabójcze powietrze wdychamy. Co mniej zorientowani widzowie, zwłaszcza ci starsi, obawiają się wychodzić z domów, bo przecież bez maski gazowej ani rusz.
     Tymczasem cała ta smogowa tragedia jest wyssana z palca. Jak to się stało, że tej zimy nagle pojawił się morderczy smog, a wcześniej go nie było? Otóż nic bardziej mylnego, bo smog był od zawsze, a wcześniej znacznie, ale to znacznie groźniejszy.
     Zatrute powietrze komunizmu
     W Polsce najbardziej zatrute powietrze mieliśmy u schyłku komunizmu, w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Nikt wtedy nie mierzył zanieczyszczenia na taką skalę, jak obecnie. W dodatku wyniki pomiarów nigdy nie wydostawały się poza cztery ściany instytutów badawczych.
Wtedy smog widoczny był gołym okiem, bo powietrze można było dosłownie kroić nożem. Skażenie środowiska naturalnego było tak potworne, że nie dało się już tego utrzymywać w tajemnicy.
     W jednym z wydań Teleexpressu z 1992 roku pojawił się materiał o smogu w Krakowie, który był tak gęsty, że nie było widać niczego dalej niż na kilkadziesiąt metrów. Tłumaczono się wtedy przestarzałymi autobusami komunikacji miejskiej, ale miało się wkrótce poprawić. Jednak prawda okazała się inna.
     W latach PRL-u sytuacja była najgorszą z możliwych. W Sudetach kwaśne deszcze padały na położone pośród lasów uzdrowiska, gdzie wypoczywano w zupełnej nieświadomości wynikających z tego zagrożeń.
     Jak możemy się dowiedzieć z poniższego materiału, wyemitowanego w "Dzienniku Telewizyjnym" w 1988 roku, zajmowaliśmy wtedy niechlubne drugie miejsce w Europie pod względem emisji dwutlenku siarki, a także drugie miejsce w stopniu zanieczyszczania Bałtyku.
     W drugiej połowie ubiegłego wieku na skutek dynamicznego rozwoju, któremu towarzyszył brak ustalenia i przestrzegania jakichkolwiek norm emisji, do atmosfery ziemskiej wyemitowane zostały olbrzymie ilości aerozoli.
     Promienie słoneczne odbijały się od nich, w znacznej mierze nie docierając przez to do powierzchni ziemi. Usłonecznienie systematycznie zmniejszało się. Zjawisko to, z największą intensywnością występujące nad Europą, otrzymało miano "globalnego zaciemnienia".
     W Polsce jego apogeum przypadło na 1987 rok, który uważany jest za najciemniejszy i zarazem najchłodniejszy na tle ostatnich 60 lat. W 1988 roku nastąpił rozpad ZSRR, a co za tym idzie, rozwój nowych technologii, które zaczęto stosować w przemyśle ciężkim w krajach byłego bloku wschodniego, w ten sposób powoli, ale jednak systematycznie poprawiając jakość powietrza.
     Również w Polsce ilość aerozoli zaczęła się zmniejszać, a wraz z tym rosło usłonecznienie. Wkroczyliśmy w nowy okres "globalnego rozjaśnienia". Dzisiaj po prawie 30 latach walki o świeże powietrze zanieczyszczenie jest wielokrotnie niższe, a usłonecznienie dzięki temu wzrosło średnio o 23 procent.
     To jednak nie koniec, ponieważ zgodnie wraz z wypełnianiem dalszych zobowiązań wobec Unii Europejskiej, jakość powietrza nadal będzie musiała się polepszać, wciąż zwiększając usłonecznienie.
Nie ma już zagrożenie ze strony siarki, a więc i kwaśnych deszczy, ale pozostał problem tzw. pyłu zawieszonego, chociaż i jego stężenie z biegiem lat systematycznie spada.
      Zachodnia Europa nie taka czysta
     Całkowicie problemu się nie pozbędziemy, ponieważ tam, gdzie są ludzie, tam jest i zanieczyszczenie. Zachodnia Europa, która przez niektóre media jest wychwalana, jako wzór czystości, w rzeczywistości ze smogiem wcale sobie nie poradziła. Po wymianie pieców zimowy smog nie jest już groźny, ale za to w ciepłe, słoneczne i małowietrzne dni poważne zagrożenie stwarza produkowany przez samochody tzw. ozon przygruntowy.
     Stąd też ogłaszane co jakiś czas akcje "dzień ze samochodu" w największych miastach Włoch czy Francji. W Londynie już na początku stycznia normy jakości powietrza zostały przekroczone od razu za cały 2017 rok. Problem zwiększającego się ruchu samochodowego będzie w coraz poważniejszym stopniu dotyczyć także polskich miast.
     Fałszywe są więc nagłaśniane przez niektóre media informacje, że takiego smogu jeszcze w Polsce nie było. Był i to znacznie gorszy, choć całymi latami wdychaliśmy go zupełnie nieświadomi zagrożenia. Nikt wtedy nie przejmował się tym, że dzieci bawią się na dworze całymi godzinami, nikt nie ostrzegał sportowców przed oddychaniem pełną piersią, nikt nie nasyłał na sąsiadów milicji, gdy zobaczył czarny dym unoszący się z jego komina.
     Walka z polskim węglem
     Zbiorowa histeria nie wzięła się znikąd. Została opracowana przez niektóre organizacje pozarządowe, a następnie rozsiewana przez sprzyjające im media. Wcale nie chodzi o ochronę naszego zdrowia i życia, lecz o zyski. Sprzedaż ekologicznych pieców to gigantyczny zarobek, a przecież trzeba ich wymienić całe tysiące i to jak najszybciej.
     Ekologiczne lobby robi co może, aby zmusić ludzi, często ubogich, do wymiany pieców. Wywierana jest presja na zmianę prawa. Tymczasem uderza ono w najbiedniejszych Polaków, którzy bez pomocy władz nie poradzą sobie z tym problemem, ani teraz, ani też później. Ale przecież kto by się nimi przejmował, gdy chodzi o wielkie pieniądze.
     Ekolodzy alarmując o smogu wzięli sobie za cel węgiel, jako największe zło. Wiedzą dobrze o tym, że Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem tego surowca, co więcej, stawia na niego i zamierza opierać na nim w przyszłości gospodarkę, niewykluczone, że kosztem budowy elektrowni jądrowej.
     Dla wielu krajów zachodniej Europy polski węgiel jest sporym zagrożeniem, nie tylko krzyżującym plany ograniczenia emisji dwutlenku węgla pod płaszczykiem walki z globalnym ociepleniem, ale również pod względem gospodarczym. Bowiem kto węglem stoi, ten może się stać potęgą gospodarczą, gdy ekologiczne rozwiązania okażą się niewystarczające.
     Energia odnawialna wciąż kuleje
     Dalekosiężne plany całkowitego przejścia na energię odnawialną okazują się grubo przesadzone. Boleśnie przekonują się o tym Niemcy, którzy w przyszłym roku zamkną ostatnią kopalnię węgla kamiennego, zaś w 2022 roku ostatnią swoją wysłużoną elektrownię jądrową.
     Tymczasem z energii odnawialnej uzyskuje się obecnie tylko 31 procent prądu elektrycznego, a to stanowczo zbyt mało. Dlatego też nasz zachodni sąsiad ani myśli o końcu ery węglowej. Czarne złoto jeszcze bardzo długo będzie niezbędne w energetyce i hutnictwie.
     Organizacje ekologiczne jednak nie poprzestają walki z polskim węglem na alarmujących liczbach i słupkach serwowanych nam w mediach. Sięgają znacznie dalej aż do Komisji Europejskiej, gdzie złożą niebawem pozew przeciwko Polsce za zanieczyszczanie powietrza rakotwórczym benzo[a]pirenem.
Jeśli pozew zostanie uznany, to grożą nam wielomilionowe kary. Tymczasem pieniądze te mogłoby zostać wydane na poprawę jakości powietrza, dopłaty dla najuboższych na wymianę pieców. Donos w żadnym razie szybko sytuacji nie poprawi. Co więcej, dlaczego pozew składany jest dopiero teraz?        Przecież smog nie pojawił się nagle?
     Smogu nie trzeba się obawiać
     Nie popadajmy więc w panikę, a aktualną jakość powietrza sprawdzajmy jedynie na stronach Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ), gdzie znajdziemy szczegółową mapkę i wykresy dotyczące danych stacji pomiarowych. Jest ich od jednej do kilku na miejscowość. Pomiaru z jednej stacji nie można stosować dla całego miasta.
     Bowiem każda ze stacji reprezentuje dane tło. Jedne wskazują na jakość powietrza na osiedlach domków jednorodzinnych, inne ulokowane są w pobliżu zakładów przemysłowych, a jeszcze inne przy głównych arteriach komunikacyjnych. Jeśli na jednej ulicy pomiary wskazują na duże skażenie powietrza, wcale nie oznacza to, że w Twojej okolicy jest równie niebezpiecznie.
     Sieć stacji pomiarowych jest dziurawa jak ser szwajcarski, a przecież wiemy, że temperatura może się różnić w poszczególnych miejscach nawet o kilka stopni, podobnie jest też ze smogiem. Najwięcej jest go w pobliżu kopcących kominów, a najmniej na obszarach zielonych, nad rzekami, jeziorami, w parkach czy lasach. Nawet w najbardziej smogowy dzień spacer po parku, z dala od zabudowań, nie stanowi dla naszego zdrowia żadnego zagrożenia.
     Po prostu unikajmy miejsc zanieczyszczonych, przebywajmy z nich w miarę krótko i rzadko. Naszym podstawowym urządzeniem pomiarowym powinien być nos. Im bardziej nieprzyjemny zapach efektów spalania węgla wyczujemy, tym powinniśmy się trzymać z dala od tego miejsca.
     Pozostawanie w domu całymi dniami z powodu smogu mija się z celem, ponieważ nasze domy wcale nie są szczelne, inaczej byśmy się udusili. Powietrze na zewnątrz i wewnątrz stale się wymienia, nawet gdy nie wietrzymy. Wewnątrz mieszkania z czasem smogu jest równie dużo, co na zewnątrz.
     Przed smogiem nie uciekniemy, po prostu musimy się z nim obchodzić z głową. Bez paniki. O wiele poważniejsze dla naszego zdrowia jest palenie papierosów oraz przebywania w pobliżu osób wydychających w naszym kierunku dymek. Pomyślmy o tym następnym razem, gdy w mediach znów będą nas straszyć smogiem.
Źródło: TwojaPogoda.pl
Wszystkie materiały umieszczone na tej stronie (zdjęcia, filmy, teksty oraz grafiki) są własnością Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80 i podlegają ochronie prawnej.
Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji po wcześniejszym uzgodnieniu z Komisją Krajową WZZ Sierpień 80.